Widzisz w klubie przystojnego faceta, na ramieniu którego wiszą dwie osiemnastolatki. Mężczyzna rozsypuje na stole biały proszek. Uśmiecha się i kiwa do ciebie palcem: zaprasza, byś się dołączyła... Dzyń! W głowie zaczyna ci dźwięczeć dzwonek. Wiesz, że gdybyś skorzystała z zaproszenia, to mogłoby to oznaczać kłopoty. Czego i kogo jeszcze powinnaś się strzec?

1. Ludzi, którzy wiedząc, że przyjechałaś na imprezę samochodem i masz zamiar nim wrócić, namawiają cię do picia alkoholu. "Ze mną się nie napijesz?", "Lampka wina jeszcze nikomu nie zaszkodziła!". "No nie bądź wiśnia, walnij piwko!" - słyszysz. Nie wchodź w dyskusję z takimi typami. Nie ma sensu. I unikaj ich jak ognia.

2. Mężczyzn, którzy uważają, że antykoncepcja to sprawa tylko i wyłącznie kobiet. Jeśli już taki... hmm... osioł stanął ci na drodze, a nie daj Bóg leży w twoim łóżku, to go jak naprędzej stamtąd wygoń. Samolubnym samcom do sypialni dam wstęp wzbroniony!

3. Ludzi proponujących "złoty interes". Na imieninach u cioci poznałaś faceta, który usiłuje cię przekonać, że powinnaś włożyć oszczędności do prywatnej kasy oszczędnościowej. Po roku wyjmiesz z niej tyle, że starczy ci na mercedesa i garaż, w którym mogłabyś go trzymać. Nie ma takich interesów - mówimy oczywiście o działaniu w granicach prawa - więc nie słuchaj nikogo, kto obiecuje ci złote góry. A już na pewno nie informuj takich ludzi o stanie swojego konta.

4. Facetów, które spędzają więcej niż godzinę dziennie przed lustrem. Taki mężczyzna nie wróży sobą nic dobrego. Po pierwsze: czy naprawdę masz zamiar przebywać z kimś, kto nieustannie sprawdza, jak wygląda? Na dłuższą metę może się to stać nużące. Po drugie: istnieje niebezpieczeństwo, że taki ktoś tak intensywnie i często myśli o sobie, że na innych ludzi po prostu brak mu czasu...