DZIENNIK: Czy uroda pomaga czy przeszkadza kobietom zaangażowanym w politykę?
Agnieszka Pomaska: Ani pomaga, ani przeszkadza. Jeśli za politykę bierze się kobieta, która jest w stanie udowodnić, że doskonale radzi sobie w swojej dziedzinie, to jej wygląd na dłuższą metę nie ma żadnego znaczenia. Może na początku budzi jakieś emocje, ale z upływem czasu one ustają.

Jak pani sądzi, czy kiedykolwiek ktoś ze współpracowników powiedział "Agnieszka Pomaska jest za młoda i zbyt atrakcyjna, by zajmować się polityką." Czy odczuła pani oddziaływanie stereotypów, które - nie ukrywajmy - cały czas są w naszym kraju obecne? Nie , nigdy tego nie odczułam. Zaczynałam pracę jako radna w wieku 22 lat i to nie płeć, ale właśnie młody wiek mógł mi nieco na początku przeszkadzać albo wywoływać czyjeś negatywne emocje. Młoda, niedoświadczona, co ona może zdziałać... musiałam udowodnić, że dam radę.

Czy w związku z tym musiała pani pracować ciężej niż mężczyźni?
Kobiet w polityce jest mniej, może z tego powodu mamy czasami łatwiej, a czasami trudniej. Bilans wychodzi na zero. Trzeba po prostu udowodnić, że się zasługuje na miejsce w polityce, nie tylko dlatego, że jest się kobietą. Z drugiej strony kobiet w polityce jest mniej, zatem pań się poszukuje i zwraca na nie większą uwagę.

Na pewno, jesteśmy rodzynkami w cieście. A czy użyła pani kiedykolwiek typowo kobiecych metod, by osiągnąć jakiś polityczny cel? Niektóre z nas płaczą, by wymóc coś na otoczeniu...
Nie, nie popłakałam się nigdy. Płacz nie jest, moim zdaniem, dobrą metodą na osiąganie czegokolwiek. Owszem, tupnęłam, a nawet uderzyłam pięścią w stół. Ale to samo robią też mężczyźni. A jeśli facet wali pięścią w stół, to nie mam oporów, by odpowiedzieć mu tym samym.

Co zrobić, by w polityce pojawiło się więcej kobiet? Rozmawiałyśmy na ten temat z Jolantą Kwaśniewską, Manuelą Gretkowską, bo usiłujemy znaleźć receptę, by zmienić ten smutny stan rzeczy...
Być może będę brutalna, ale nie uważam, że powinno się w jakiś specjalny sposób promować kobiety tylko dlatego, że są kobietami. Dochodzi wtedy do kształtowanie się jakichś krzywdzących stereotypów. Potem musimy udowadniać, że coś potrafimy, mamy o wiele bardziej pod górkę niż mężczyźni. A bycie kobietą w niczym nie przeszkadza. Kobiet nie wolno do niczego zmuszać, tak samo i do polityki. Wolę je raczej do tej działalności przekonywać i chętnie będę to robiła. Przede wszystkim postaram się, by nie bały się mężczyzn...

A pani się nie boi?
Nie.

A może to oni boją się pani?
Być może, nie wiem. Trzeba by było ich zapytać. Ja myślę, że raczej ich zaskakuję (śmiech).

_______________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> W Internecie dowiesz się, skąd się biorą dzieci
>>> Celebryci rozebrali się "dla sprawy"
>>> Jolie: niegdyś dzika kotka, dziś czuła mama