: Ani pomaga, ani przeszkadza. Jeśli za politykę bierze się kobieta, która jest w stanie udowodnić, że doskonale radzi sobie w swojej dziedzinie, to jej wygląd na
dłuższą metę nie ma żadnego znaczenia. Może na początku budzi jakieś emocje, ale z upływem czasu one ustają.
Nie , nigdy tego nie odczułam. Zaczynałam pracę jako radna w wieku 22 lat i to nie płeć, ale właśnie młody wiek mógł mi nieco na początku przeszkadzać albo wywoływać czyjeś negatywne emocje. Młoda, niedoświadczona, co ona może zdziałać... musiałam udowodnić, że dam radę.
Kobiet w polityce jest mniej, może z tego powodu mamy czasami łatwiej, a czasami trudniej. Bilans wychodzi na zero. Trzeba po prostu udowodnić, że się zasługuje na miejsce w polityce, nie tylko
dlatego, że jest się kobietą. Z drugiej strony kobiet w polityce jest mniej, zatem pań się poszukuje i zwraca na nie większą uwagę.
Nie, nie popłakałam się nigdy. Płacz nie jest, moim zdaniem, dobrą metodą na osiąganie czegokolwiek. Owszem, tupnęłam, a nawet uderzyłam pięścią w stół. Ale to samo robią też
mężczyźni. A jeśli facet wali pięścią w stół, to nie mam oporów, by odpowiedzieć mu tym samym.
Być może będę brutalna, ale nie uważam, że powinno się w jakiś specjalny sposób promować kobiety tylko dlatego, że są kobietami. Dochodzi wtedy do kształtowanie się jakichś
krzywdzących stereotypów. Potem musimy udowadniać, że coś potrafimy, mamy o wiele bardziej pod górkę niż mężczyźni. A bycie kobietą w niczym nie przeszkadza. Kobiet nie wolno do niczego
zmuszać, tak samo i do polityki. Wolę je raczej do tej działalności przekonywać i chętnie będę to robiła. Przede wszystkim postaram się, by nie bały się mężczyzn...
Nie.
Być może, nie wiem. Trzeba by było ich zapytać. Ja myślę, że raczej ich zaskakuję (śmiech).
_______________________________________________
>>> W Internecie dowiesz się, skąd
się biorą dzieci
>>> Celebryci rozebrali się "dla
sprawy"
>>> Jolie: niegdyś dzika kotka, dziś czuła
mama