Łagodne drapanie w gardle możesz próbować leczyć na własną rękę. Na takie dolegliwości pomagają tabletki do ssania, np. cholinex, orofar, sebidin, septolete, strepsils, i płukanie gardła, choćby wodą z solą. Skuteczne też bywa moczenie nóg w gorącej wodzie lub ciepła kąpiel z dodatkiem olejku eukaliptusowego. Jeśli jednak bólowi gardła towarzyszą trudności z przełykaniem, gorączka, poczucie ogólnego rozbicia, a migdałki są obrzmiałe i czerwone, prawdopodobnie masz anginę. Wówczas na nic się zdadzą wszelkie domowe środki. Nie ma rady, musisz szukać pomocy u lekarza. Z anginą nie ma żartów, bez antybiotyku się nie obejdzie.

Mikroby atakują, gdy jesteś osłabiona

Angina, czyli bakteryjne zapalenie migdałków podniebiennych, dopada nas nawet kilka razy w roku. Niektóre z nas chorują każdej wiosny albo w środku lata i muszą na tydzień lub dwa położyć się do łóżka. Taki stan zapalny migdałków wywołują szczepy paciorkowców lub gronkowców. Mikroby te zwykle żyją sobie spokojnie przez wiele miesięcy w naszym nosie i gardle. Przyczajone czekają na moment, kiedy będą mogły zaatakować. A atakują wtedy, gdy nasz organizm jest osłabiony. Wiadomo, że naturalna odporność organizmu obniża się pod wpływem stresów, braku snu, ale także podczas miesiączki i z powodu przemęczenia. To zwykle tuż przed urlopem padamy ze zmęczenia, bo przez ostatnie dni mocno angażujemy się w pracę. Pracujemy intensywnie, często w ciągłym stresie, aby ze wszystkim zdążyć przed urlopem. Przygotowaniom do wyjazdu, ale też i podróży mogą być nerwowe. Bywa, że gdy dotrzemy do upragnionego miejsca odpoczynku, jesteśmy wyczerpane, a jednocześnie chcemy skorzystać w pełni ze wszystkich atrakcji. Ciepło - zimno to szok dla organizmu.
Wygrzewamy się na słońcu, a dla ochłodzenia wypijamy napój z lodem. Takie gwałtowne miejscowe oziębienie gardła i migdałków, jest bardzo ryzykowne. Wystarczy w upał łapczywie zjeść zimne lody czy wypić jednym haustem butelkę zimnego napoju, by nastąpił skurcz naczyń krwionośnych i ich osłabienie. To sprzyja uaktywnieniu się bakterii wywołujących anginę. Lody mogą być dodatkowo niebezpieczne, bo nierzadko gnieżdżą się w nich gronkowce, odpowiedzialne za anginę. Nie dajmy się skusić na ten smakołyk, jeśli wygląda podejrzanie, np.: gdy lody mają zdeformowane opakowanie albo są miękkie, co może świadczyć, że uległy rozmrożeniu i ponownie zostały zamrożone. Szokiem dla organizmu może być też wejście z upału do wyziębionego klimatyzacją hotelu, banku czy sklepu.

Antybiotyki są niezastąpione w leczeniu anginy

Anginy nigdy nie wolno bagatelizować. Przed odkryciem penicyliny była to groźna choroba, zdarzały się nawet przypadki śmierci z jej powodu. Dziś antybiotyki łatwo dają sobie radę z bakteriami. Nie musimy tak jak kiedyś brać zastrzyków, bo są antybiotyki w tabletkach. Ale trzeba pamiętać, że nie wolno przerywać zaleconej przez lekarza kuracji. Odstawienie tabletek i wyprawa (nawet w upalny dzień) na spacer, gdy tylko poczujemy się lepiej, wróży szybki nawrót choroby. Przerwanie leczenia pozwala bowiem najbardziej odpornym bakteriom, które przetrwały pierwsze dawki antybiotyku, na wytworzenie oporności na leczenie. W przyszłości możemy się spodziewać znacznie groźniejszego i trudniejszego do opanowania ataku bakterii. Źle leczona angina może doprowadzić do niebezpiecznych powikłań. Bakterie potrafią zaatakować stawy, wywołując gorączkę reumatyczną, albo nerki, a nawet serce. Zdarza się, że mimo kuracji antybiotykami tworzy się ropień okołomigdałkowy, który powoduje silny ból i uniemożliwia połykanie nie tylko pokarmów, ale nawet śliny. Ból się wzmaga przy każdej próbie otworzenia ust. Laryngolodzy nazywają ten stan szczękościskiem, który zmusza chorego do trzymania brody blisko klatki piersiowej. Takie ustawienie głowy nadaje nienaturalny wygląd i sprawia dodatkowy ból. Konieczne jest wtedy nacięcie ropnia przez laryngologa. Nie wolno zwlekać, ale jak najszybciej, choćby to była noc, zgłosić się do szpitala na dyżur laryngologiczny. W czasie zabiegu stosuje się jedynie znieczulenie powierzchniowe w aerozolu. Nacinanie może być więc trochę bolesne, ale nie bardziej niż przy niewielkim skaleczeniu. Na szczęście trwa to tylko chwilę. Po oczyszczeniu ropnia ból szybko mija i odczuwamy ulgę, możemy już przełykać.

Gdy angina dopadła nas tuż przed wyjazdem. Jechać czy nie jechać?

Co zrobić, jeśli nagły ból gardła zaskoczy nas tuż przed podróżą? Przede wszystkim trzeba pójść do lekarza. Nie każdy ból gardła oznacza anginę. Jeśli okaże się to tylko niegroźna infekcja wirusowa, lekarz zaleci środki łagodzące drapanie w gardle i prawdopodobnie pozwoli Ci wyjechać. Jeżeli jednak stwierdzi anginę, przepisze antybiotyki i trzeba będzie poleżeć w łóżku, najlepiej w domu. Podróż, zwłaszcza samolotem, może spowodować dodatkowe dolegliwości, np. zatkanie trąbki Eustachiusza łączącej ucho środkowe z gardłem. Podczas startu i lądowania samolotu zmienia się ciśnienie i z tego powodu może się pojawić dotkliwy ból ucha, utrzymujący się nawet przez kilka dni.

Po co nam te migdałki?

Migdałki podniebienne to para węzłów znajdujących się po obu stronach gardła, między grzbietem języka a języczkiem wyrastającym z podniebienia. U niemowlęcia i małego dziecka pełnią istotną funkcję. Wytwarzają substancje, tzw. antygeny, czyli przeciwciała, które bronią organizm przed szkodliwymi drobnoustrojami. Kiedy dziecko dorasta, migdałki produkują coraz mniej przeciwciał. W okresie dojrzewania nie są już tak ważne dla utrzymania odporności. U dorosłych schorowane migdałki mogą być przyczyną nie tylko angin, ale także nieprzyjemnego zapachu z ust.

Jak pozbyć się migdałków raz na zawsze ?

Często powtarzające się anginy to sygnał, że należy wzmocnić system odpornościowy. Warto wypróbować preparaty z aloesem i echinaceą, które można kupić bez recepty, lub przyjąć uodparniającą szczepionkę przeciwbakteryjną. Czasami jednak to nie wystarcza, a każda kolejna angina pogarsza stan migdałków. Gdy są zdrowe, potrafią nas bronić przed bakteriami i wirusami. Jednak osłabione ciągłymi atakami paciorkowców, włóknieją, przestają być skuteczne i stają się jedynie siedliskiem bakterii. Mikroby mogą się wedrzeć do wnętrza migdałków. Będą atakować przy każdej okazji, kiedy tylko nasza odporność zostanie osłabiona. Następstwem częstych angin jest przewlekłe zapalenie migdałków. Objawia się to częstymi bólami gardła, ropną wydzieliną i nieprzyjemnym zapachem z ust, stanami podgorączkowymi, brakiem apetytu, uczuciem zmęczenia i rozbicia. Jeśli angina "zatruwa Ci życie" i psuje wypoczynek, warto rozważyć usunięcie migdałków. To może się okazać jedynym sposobem na pozbycie się uciążliwych mikrobów. Operację wycięcia migdałków (tonsilektomię) wykonuje się w znieczuleniu ogólnym, czyli pod narkozą. Po zabiegu trzeba jeszcze pozostać dwa, trzy dni w szpitalu. Angina już więcej nie wróci, ale bóle gardła nadal mogą się zdarzać, choć nie tak dotkliwe jak przed usunięciem migdałków.