Łódzki tydzień mody zaczął się w czwartek galą Fashion Designers Awards w nowo otwartym hotelu Andel’s, mieszczącym się w pofabrycznym budynku fabryki Izraela Poznańskiego w łódzkiej Manufakturze. Swoje koncepcje nowoczesnej mody zaprezentowało 10 finalistów konkursu. Mogliśmy zobaczyć kreacje inspirowane gotykiem, konstrukcjami architektonicznymi oraz nawiązujące do estetyki komiksu.

DEBIUTANCI NA WYBIEGI!

Pierwsze miejsce zajęła Sabrina Pilewicz, co zgadzało się absolutnie z ocenami widowni. Clue wieczoru miał być pokaz haute couture znanego z paryskiego tygodnia mody Georgesa Chakry. Jednak w odczuciu wielu osób, pozostawił on po sobie lekkie rozczarowanie. Pani Sabina będzie mogła jednak skorzystać ze stażu w pracowni mistrza i pomóc w przygotowaniach do jego następnej kolekcji.

SZYJEMY ZŁOTĄ NITKĄ

To wynagrodziła jednak gala Złotej Nitki, która odbyła się kolejnego dnia. 17 edycję konkursu dla młodych projektantów poprowadzili Marcin Prokop i Dorota Gardias-Skóra. Choć zaplanowano, że w roli tłumacza dla gości anglojęzycznych wystąpi właśnie pan Prokop, nie do końca sprawdził się on w tej roli. Jeśli tłumaczenia nie było na trzymanej przez niego kartce, oglądający musieli dopytywać się o co chodzi, siedzących w pobliżu Polaków.

Konkurs ma na celu pokazanie umiejętności młodych, początkujących w zawodzie projektantów. Kolekcje, utrzymane w obowiązujących trendach, mają jednak zachwycić widzów nowatorskim podejściem do tematu i perfekcją wykonania. Złota Nitka to zarówno pokaz Pret-a-Porter, strojów można rzec "codziennych" i "Premiere Vision" – ubrań bardziej awangardowych. Spośród 98 zgłoszonych kolekcji, w tym roku także z Ukrainy, Danii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, wybrano 28 finalistów.

DISCO RETRO

Obejrzenie tak dużej ilości strojów w jeden wieczór, było bardzo inspirujące, jednak również niezwykle męczące. Pierwsza część, Pret-a-Porter, składająca się z 18 pokazów mody, oszołomiła wysokim poziomem uczestników. W zasadzie od momentu pokazania kolekcji duetu Małgorzat Grzywnowicz i Węgiel – "Phantas Magoria", nie było już innych faworytów do zwycięstwa. Ta kolekcja, zdecydowanie najbardziej wyróżniała się spośród mocno konstrukcyjnych, zwiewnych propozycji innych projektantów. Należała także chyba do jednej z najbardziej kolorowych propozycji tego wieczoru, wśród dominujących szarości, brązów i beżów. Zachwyciły niesamowite, żółte bryczesy z czerwonymi lamówkami, kwiecisty spodnium, wielkie torby podróżne i kolorowe rękawiczki motocyklówki. Kolekcja nosiła na sobie ślady mody disco z lat 80-tych, jednak w wydaniu odrobinę retro. Prawdopodobnie, gdyby przyznawano nagrodę publiczności, dziewczyny wyniosłyby z gali kolejną statuetkę.

ZABAWA ŚCINKAMI

W kategorii Premiere Vision nagroda trafiła do Magdaleny Śmielak za projekty pod nazwą "Destrukcja". Projektantka stworzyła ciekawe, bardzo konstrukcyjne stroje w odcieniach złamanej bieli, ecru i szarości. Tak mogłaby wyglądać według nas współczesna kloszardka, w wersji modowej oczywiście. Pozszywane z kawałków materiału sukienki czy koszule, wyglądały jak oszczędna wersja mody, wykorzystująca pozostałe w pracowni skrawki i ścinki. Choć kolekcja była bardzo przemyślana, miała w sobie lekkość i spontaniczność młodej awangardy mody.

MISTRZOWSKIE KONSTRUKCJE

Szczególnie podobały się nam stroje Grażyny Łobody z kolekcji "Konstruując Przestrzeń", która doczekała się tylko wyróżnienia od jury, choć na Cracow Fashion Awards 2009 została ogłoszona Kolekcją Roku. Chętnie zabrałybyśmy do domu współczesne mini krynoliny, podświetlone od spodu na pomarańczowo i warstwowy, pozszywany jakby z kawałków tkaniny gorset. Inspirowana chyba po części projektami Balenciagi kolekcja (to komplement!), pokazała absolutne mistrzostwo kroju zachwycając kobiecą sylwetką z mocno zaznaczonymi ramionami i biodrami.

Warto też było zwrócić uwagę na buty Olgi Szynkarczuk z kolekcji "AfterFolk", które z góralskich kierpców zrobiły wielkomiejskie wysokie obcasy – brawo za pomysł!

ORANŻEM PO OCZACH

Specjalną Złotą Nitkę dostała Agatha Ruiz de la Prada, hiszpańska projektantka znana z inspiracji surrealizmem i graficznymi wzorami pop-artu. Na pewno multikolorowa kolekcja przyprawiła widzów o szok po 28 pokazach w stonowanych barwach. Ostre, czasem kontrowersyjne połączenia kolorów (czerwień z pomarańczem!) nie wszystkim się podobały, jednak doceniono indywidualny styl i energię płynącą z wybiegu w kierunku widzów. Modelki paradowały w cudownych, choć niebezpiecznie wysokich kolorowych obcasach, sukienkach z bliżej niezidentyfikowanego pikowanego, materiały, przypominającego wyglądem plastik.

Ciekawe były też plastikowe, oblewane rajstopy, które pewnie szybko sprawdziłyby się jako najnowszy trend. Gościnnie na pokazie de la Prady wystąpiła Dominika Gawęda z Blue Cafe w roli śpiewającej modelki, która zamknęła pokaz oraz cały wieczór Złotej Nitki.

ALEJA PROJEKTANTÓW

W sobotę i niedzielę od godziny 13.00 do późnego wieczora mogliśmy oglądać kolekcje projektantów już w zawodzie dostrzeżonych . Swoje kolekcje pokazali Łukasz Jemioł, laureat Złotej Nitki sprzed dwóch lat, Viola Śpiechowicz i Natalia Jaroszewska. Ciekawy był pokaz inspirowanych folkiem strojów Two Gun Towers, które przyjechały do nas z Rosji oraz Miguela Vieiry, Portugalczyka który wyraźnie ukochał sobie elegancką czerń i konsekwentnie wprowadził ją do wszystkich swoich projektów.

Nam podobała się bardzo kolekcja MMC Studio, polskiego kolektywu projektantów. Wspaniałe płaszcze z zielono-szmaragdową podszewką mogłabym zaprosić od razu do swojej szafy, podobnie jak pumpowate spodnie czy buty, które podobno pochodziły akurat z kolekcji Aldo. Zaskoczeniem była obecność na wybiegu Joanny Horodyńskiej, która pokazała co oznacza prawdziwy modeling i sprawnie uwiodła swoim uśmiechem i spojrzeniem całą widownię.

Na minus liczą się organizatorom długie przerwy pomiędzy pokazami mody, które sięgały od 40 minut do godziny oczekiwania, co czasem mogło skutecznie zniechęcić widzów do dalszego oczekiwania. Zainteresowani mogli co prawda udać po pokazach się na spotkania z projektantami w salce konferencyjnej, jednak reszta musiała zadowolić się snuciem się po mało atrakcyjnej przestrzeni Hali Expo.

NIE TYLKO POKAZY MODY...

Oprócz odbywających się w weekend pokazów mody można również odwiedzać showroom umiejscowiony w Manufakturze, guerilla store w pracowni grupy architektonicznej Moomoo i concept store w Textorial Parku. Polecamy też wystawę Bitch von Kitch na Fabrycznej 17 oraz pokaz zdjęć Mikołaja Komara, który odbędzie się dziś podczas Jarmarku Letniego w klubie Rezydencja.

____________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Zobacz zdjęcia supermodelki bez makijażu
>>> Rubik pomaga francuskiemu czasopismu