Ta fotograficzka ma klasyczne podejście do kobiecości i doskonale wie jak
uczynić kobietę piękną, nie rozbierając jej do rosołu. Jej modelki nie zawsze mają twarze, ale zawsze są to fotografie pełne klasy, delikatności i elegancji.
Urodzona w 1979 roku Litwinka fotografuje głównie w czerni i bieli, która najlepiej podkreśla załamanie światła i wydobywa kształty. Artystka mówi o swoich pracach: "Nigdy nie
chodziło mi po prostu o fotografowanie ładnych póz, wyrazów twarzy, strojów czy make upu. Staram się uchwycić moment, w którym wydobywa się sama esencja czyjejś istoty – pokazać
jej piękno i charakter".
Zaczęłabym od tego, że fotografia nie pokazuje ludzi czy obiektów w ten sam sposób, co rzeczywistość. Chodzi raczej o to, w jaki sposób ty jako fotograf widzisz je,
które cechy cię pociągają i chcesz wydobyć je na zdjęciu, a które wolałabyś ukryć.
Być może jestem odrobinę staroświecka, ale kobiety, w sposób w jaki ja je postrzegam, są zawsze piękne, kruche - nawet jeśli silne, zawsze staram się znaleźć królową w każdej z nich. Te
królowe się różnią, zależy to od osobowości modelki – bywają tajemnicze, szlachetne, spokojne, zmysłowe, zamyślone – a każda jedna jest wyjątkowa. To fantastyczne, gdy
okazuje się, że udało mi się uchwycić tę "obecność", tę atmosferę.
Uwielbiam komponować zdjęcia w taki sposób, żeby nie chodziło w nich tylko o piękno fotografowanego obiektu. Równie ważną rolę ogrywa w nich gra światłocienia, geometria. Jeśli jest to
akt, powinien być smaczny, więcej ukrywać niż pokazywać, powinien cię prowokować do zgadywania, do patrzenia, i w końcu do zapamiętania go. Dla mnie fotografia powinna dostarczać strawy
równocześnie dla oka i dla umysłu. Jednocześnie powinna stawiać pytania i na nie odpowiadać, powinna cię "chwycić" mocno i już nie puszczać.
czytaj dalej...
Uwielbiam kolorowe zdjęcia, gdy patrzę na piękne fotografie w kolorze, które wykonali inni ludzie. Ale jeśli chodzi o mnie, wolę robić zdjęcia w czerni i bieli, bardzo rzadko w kolorze. On w
jakiś sposób rozprasza mnie, wytrąca mi z ręki to, co chcę powiedzieć i pokazać. Zostawiam zdjęcia w kolorze, tylko wtedy, gdy on sam ma jakieś znaczenie dla fotografii, gdy jest ważny i
dodaje coś specjalnego do obrazu.
Piękno i definicja kobiecości – to trudne pytanie… Jeśli chodzi o ludzi, ponadczasowe piękno to coś, co emanuje ze środka, jakieś wewnętrzne światło. Są ludzie z idealnymi
proporcjami i cechami wręcz boskimi, ale ich spojrzeniu czegoś brakuje i mijając ich nawet nie zwrócisz na nich uwagi. Są też ludzie, z niby "zwyczajnymi" twarzami, od
których nie możesz oderwać oczu. To nie ma nic wspólnego z powszechnie rozumianymi standardami piękna, które zmieniają się nieustannie podążając za potrzebami społecznymi. Prawdziwe
piękno jest ponadczasowe.
Podobnie jest z kobiecością. Większość z tego, co ludzie nią nazywają, ma niewiele wspólnego z wyglądem czy urodą – to raczej dotyczy zachowania, sposobu w jaki dana osoba się
porusza, mówi, gestykuluje, patrzy i uzewnętrznia siebie dla świata.
Jest wiele osób, lista jest zbyt długa, by ją tu wymieniać. Jeśli mowa o słynnych ludziach, pierwsza na myśl przychodzi mi Eva Green ("Casino Royal",
"Marzyciele").
Photoshop dla fotografów jest czymś takim jak makijaż dla kobiety. Czy jeśli kładziesz na oko cień do powiek i nakładasz na rzęsy maskarę aby wizualnie powiększyć swoje oczy, albo starasz
się ukryć niedoskonałości cery, to czy mówisz o sobie światu kłamstwa w ten sposób? Nie, po prostu starasz się wyglądać najlepiej jako możesz.
Sławni ludzie są tacy sami, jak ty czy ja – być może pracują do późna i następnego dnia rano mają opuchniętą twarz, mogą mieć alergię czy przeziębienie, ale wciąż mają
swój grafik wypełniony i jeśli mieli wcześniej zaaranżowaną sesję zdjęciową, w którą zaangażowani są styliści, fotografowie, makijażyści i całe zespoły ludzi, to nie można tak po
prostu odwołać czy przełożyć pracy. Wtedy do zdjęcia wkracza retusz – pomaga naprawić rzeczy, które nie powinny były się na tym zdjęciu pojawić od początku.