Dziennik Gazeta Prawana logo

Można przedłużyć młodość kobiet

13 maja 2008, 14:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Dzisiejsza pięćdziesięciolatka to kobieta aktywna zawodowo, musi być więc sprawna intelektualnie i fizycznie. Na szczęście nie jest skazana na znoszenie przykrych dolegliwości towarzyszących menopauzie.

Jedną z najskuteczniejszych metod polepszenia samopoczucia jest tzw. hormonalna terapia zastępcza (HTZ). Polega na uzupełnianiu niedoboru hormonów płciowych, których organizm nie wytwarza już w wystarczającej ilości. Ale czy taka hormonalna kuracja rzeczywiście jest nam potrzebna? Przecież nasze prababki nie stosowały hormonów, a nie narzekały na zdrowie.

Całe pokolenia kobiet pokornie przekwitały i biernie poddawały się dolegliwościom tego okresu. Jednak trzeba uwzględnić to, że przed laty kobiety żyły o 10 - 20 lat krócej niż obecnie, a menopauza występowała unich, tak samo jak u kobiet współczesnych, około 50. roku życia. Przeważnie nie dożywały wieku, w którym najczęściej dochodzi do schorzeń związanych z menopauzą.

Współczesne kobiety chcą przedłużyć młodość. Hormony syntetyczne w bardzo skuteczny sposób pozwalają na opanowanie niekorzystnych objawów, jak również długofalowych skutków menopauzy. Żeby zapobiec większości objawów klimakterium, hormonalne leczenie zastępcze najlepiej zacząć jak najwcześniej.

Kobiety, które stosują hormony, nie mają uderzeń gorąca, nie pocą się w nocy, lepszy jest stan ich skóry i układu moczowo-płciowego. HTZ nie tylko poprawia jakość życia, ale może też zapobiegać niektórym chorobom, m.in. osteoporozie czy chorobie Alzheimera. Chroni także przed niekorzystnymi zmianami w układzie moczowo-płciowym (częstsze stany zapalne, popuszczanie moczu, suchość pochwy i bolesność przy współżyciu), a także przywraca zainteresowanie seksem. I co najważniejsze - pomaga zapobiegać chorobom serca i naczyń krwionośnych.

Udowodniono, że niedobór estrogenów jest przyczyną zwiększenia ryzyka występowania choroby wieńcowej i zawałów serca u kobiet po menopauzie, czyli jednej z głównych przyczyn śmiertelności w tym okresie.

Hormonalna terapia zastępcza (HTZ) jest znana już od wielu lat, ale poglądy na jej temat parę razy się zmieniały. Z początku lekarze ginekolodzy bardzo chętnie przepisywali preparaty hormonalne, wierząc, że szybko doprowadzą one organizm kobiety do równowagi sprzed okresu menopauzy. Jeszcze do niedawna właściwie wszystkim kobietom, które chciały złagodzić przebieg menopauzy, zalecano hormonalną terapię zastępczą.

Jednak w ostatnich latach zaczęły pojawiać się badania dowodzące, że z hormonalną terapią zastępczą mogą wiązać się nie tylko korzyści, ale również zagrożenia. Przede wszystkim dotyczą one zwiększonego ryzyka zachorowania na raka piersi. Po pięciu latach leczenia wzrasta ono przeciętnie 1,35 razy (ale dla porównania jeśli w ciągu dnia wypijamy 2 - 3 porcje alkoholu, prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi zwiększa się 1,5 razy).

Niektóre badania wykazują, że stosowanie złożonej HZT może przyczynić się do nieznacznego wzrostu ryzyka wystąpienia nowotworów śluzówki macicy.

Według innych badań HTZ zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń krzepliwości i powstawania zakrzepów w naczyniach krwionośnych (to ważne dla kobiet, u których wcześniej stwierdzono chorobą zatorowo-zakrzepową). Stosowanie hormonalnej terapii zastępczej może również zwiększać ryzyko kamicy żółciowej. Okazało się niestety, że HTZ nie opóźnia rozwoju choroby niedokrwiennej serca ani nie zapobiega udarom mózgu.

Natomiast hormonalna terapia zastępcza jest najbardziej skuteczna w łagodzeniu objawów klimakterium. Zapobiega huśtawce nastrojów, uderzeniom gorąca, nadmiernemu poceniu, osteoporozie, bólom stawów i złamaniom kości (zwłaszcza kręgów i szyjki kości udowej).

Dlatego w każdym konkretnym przypadku trzeba bardzo dokładnie rozważyć wszystkie za i przeciw, ocenić, czy korzyści przeważają nad potencjalnymi skutkami ubocznymi. Obecnie uważa się, że kobiety, które nie odczuwają specjalnie dokuczliwych objawów menopauzy, nie mają nadciśnienia, poziom cholesterolu jest u nich prawidłowy, nie palą, prowadzą aktywny tryb życia, a więc nie występują u nich najważniejsze czynniki ryzyka choroby wieńcowej i zawału serca, mogą zrezygnować z przyjmowania hormonów.

• poprawa samopoczucia, pamięci i sprawności intelektualnej,

• poprawa jakości życia seksualnego,

• poprawa wyglądu skóry, która robi się jędrniejsza i grubsza,

• zmniejszenie ryzyka rozwoju miażdżycy, która może doprowadzić do udaru mózgu lub zawału serca,

• zmniejszenie ryzyka osteoporozy,

• zmniejszenie ryzyka raka jelita grubego i odbytnicy,

• zmniejszenie ryzyka choroby Alzheimera,

• zmniejszenie ryzyka nietrzymania moczu,

• pomoc w zwalczaniu uderzeń gorąca, zlewnych potów, suchości pochwy,

• zmniejszenie lęku i niepokoju.

Przeciwwskazaniami do hormonalnej terapii zastępczej są:

• stwierdzony lub podejrzewany rak gruczołu piersiowego, nowotwór trzonu macicy,

• ostre lub przewlekłe choroby wątroby (lub przebyte w przeszłości, a wyniki analiz nie wróciły do normy),

• zakrzepowe zapalenie żył,

• istniejące wcześniej obciążenia chorobami sercowo-naczyniowymi (nasilenie tych objawów może się nawet nieco zwiększyć).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj