Młodość w proszku i kremie: co naprawdę pomaga na zmarszczki

Najwięcej pieniędzy konsumenci wydają na kosmetyki. Kremy, serum i ampułki obiecują wygładzenie zmarszczek, poprawę jędrności skóry i „odbudowę” tego, co czas nieuchronnie niszczy. Coraz popularniejsze stają się jednak także produkty działające rzekomo „od wewnątrz”: przeciwutleniacze, zioła, koenzym Q10, a przede wszystkim kolagen. Kolagen - białko budujące tkankę łączną - stał się niemal magicznym hasłem marketingowym. Dodaje się go do kosmetyków i sprzedaje w formie proszku do picia, często reklamowanego przez influencerów. Problem polega na tym, że nauka nie potwierdza tych obietnic.

Reklama

Dlaczego kolagen nie działa

Kolagen stosowany w kremach nie przenika w głąb skóry. Jego cząsteczki są po prostu zbyt duże, by przedostać się przez warstwę naskórka do miejsc, gdzie rzeczywiście mógłby cokolwiek „odbudować”. Nawet dermatolodzy przyznają, że skuteczność takiego działania jest co najmniej wątpliwa. A co z kolagenem w formie do picia? Przeglądy badań naukowych pokazują jasno: nie ma wiarygodnych dowodów na to, że suplementacja kolagenem poprawia wygląd skóry lub spowalnia jej starzenie. Co więcej, badania sugerujące jakiekolwiek pozytywne efekty były najczęściej finansowane przez producentów suplementów. Niezależne analizy nie wykazały istotnych korzyści.

Co naprawdę pomaga na zmarszczki: magia w marketingowym opakowaniu

Reklama

Kolagen to tylko jeden z przykładów. Na liście cudownych środków odmładzających regularnie pojawiają się „superfoods”: jagody, przyprawy, egzotyczne zioła, resweratrol z czerwonego wina czy kurkumina z kurkumy. Problem polega na tym, że większość dowodów na ich rzekome działanie pochodzi z badań na myszach lub hodowlach komórkowych. W takich eksperymentach stosuje się izolowane substancje w dawkach nieosiągalnych w normalnej diecie. Aby uzyskać ilość resweratrolu używaną w badaniach, człowiek musiałby wypić setki litrów wina. Co więcej, wiele z tych związków daje fałszywie pozytywne wyniki w testach laboratoryjnych, co czyni je wyjątkowo podatnymi na marketingowe nadużycia.

Kiedy kremy i suplementy zawodzą, pojawia się pokusa sięgnięcia po cięższą artylerię: hormonalną terapię zastępczą. Zwolennicy medycyny przeciwstarzeniowej przekonują, że spadek hormonów wraz z wiekiem odpowiada za utratę witalności i że można to „naprawić”. Problem w tym, że oficjalne towarzystwa medyczne ostrzegają przed takim podejściem. Stosowanie hormonów bez wyraźnych wskazań medycznych nie tylko nie ma udowodnionego działania przeciwstarzeniowego, ale wiąże się z realnym ryzykiem zdrowotnym. Starzenie się nie jest chorobą - to proces biologiczny, którego nie da się cofnąć.

Co naprawdę pomaga na zmarszczki

Brzmi rozczarowująco, ale skuteczne metody spowalniania starzenia są dobrze znane - i wyjątkowo mało spektakularne. Regularna aktywność fizyczna, zarówno siłowa, jak i wytrzymałościowa, ma udowodniony wpływ na długość i jakość życia. Dieta oparta na warzywach, roślinach strączkowych, produktach pełnoziarnistych i zdrowych tłuszczach realnie zmniejsza ryzyko chorób cywilizacyjnych. Do tego dochodzą sen, redukcja stresu, utrzymanie prawidłowej masy ciała oraz unikanie papierosów i nadmiernego alkoholu. I wreszcie coś, o czym mówi się zdecydowanie za mało: ochrona przeciwsłoneczna. Promieniowanie UV jest jednym z głównych czynników starzenia się skóry, a regularne stosowanie filtrów naprawdę redukuje zmarszczki i przebarwienia.

Prawdziwe przeciwdziałanie starzeniu nie ma nic wspólnego z drogimi kremami, kolagenem w proszku ani magicznymi kapsułkami. Opiera się na stylu życia, konsekwencji i cierpliwości. To wybór między przyjemnym, ale nieskutecznym szarlatanerstwem a mozolnymi, lecz działającymi zmianami.

Istnieje jeszcze trzecia droga - coraz rzadziej promowana, a być może najrozsądniejsza: zaakceptować starzenie jako część życia. Bez walki z czasem, bez obietnic wiecznej młodości. Z troską o zdrowie, sprawność i spokój. Paradoksalnie to właśnie ta postawa często sprawia, że wyglądamy młodziej niż ci, którzy próbują za wszelką cenę zatrzymać zegar.