Fundacja Dzieci Niczyje (FDN) opublikowała raport z najnowszych badań poświęconych problematyce bezpieczeństwa dzieci w sieci. Wynika z nich, że 17 proc. polskich internautów trafiło w sieci co najmniej raz na materiały pornograficzne z udziałem dzieci. Zdecydowanie częściej są to mężczyźni (22 proc.) niż kobiety (12 proc.).

A jak wynika z najnowszych badań Unii Europejskiej, aż 89 procent polskich dzieci regularnie surfuje po sieci. Jesteśmy pod tym względem w czołówce krajów europejskich i to napawa dumą. Jednak każdy rodzic musi panować nad tym, z kim za pośrednictwem internetu kontaktuje się jego dziecko. Niestety, nie wymyślono do tej pory nic lepszego, aniżeli kontrola poczynań młodego internauty. I oczywiscie szczera z nim rozmowa. Ale musisz się do niej nieco przygotować.

Do tego, by chronić młodego człowieka przed sieciowymi pedofilami, wystarczy podstawowa umiejętność obsługi poczty elektronicznej, komunikatorów czy czatów. Jeśli nabrałaś podejrzeń, że kolega, z którym twoja pociecha wymienia drogą mailową zdjęcia członków grupy Tokio Hotel może być dorosłym człowiekiem o nietypowych skłonnościach, porozmawiaj spokojnie z dzieckiem. Wytłumacz, że osoba, z którą tak mile konwersuje w sieci, w tzw. realu (czyli rzeczywistości) wcale nie musi być tym, za kogo się podaje. Co więcej: może być nawet groźna. Bardzo młodzi ludzie są z natury ufni i często tego właśnie nie rozumieją. Na stronie www.sieciaki.pl , na której w dostępny sposób przedstawione są niebezpieczeństwa związane z użytkowaniem internetu, znajdziesz wiele użytecznych informacji. Przejrzyj ją dokładnie, to ułatwi rozmowę z dzieckiem.

Poza tym ustal z dzieckiem, że nie wolno mu bez twojej wiedzy umawiać się na spotkania z osobami poznanymi wirtualnie. Zaproponuj w tym celu mały trik. Zasugeruj, by twoja latorośl napomknęła w rozmowie, że na umówione miejsce przyprowadzi je mama. Odmowa albo nawet zerwanie kontaktu to sygnał, że mały internauta wpadł w sieć pedofila. Niezwłocznie zgłoś ten fakt policji. Postaraj się podać jak najwięcej danych na temat tego osobnika: jego pseudonim (nick), sposoby kontaktu (gadu-gadu, e-mail, serwisy społecznościowe typu nasza–klasa). Organa ścigania powinny zająć się takim zgłoszeniem w tempie ekspresowym.

Czy kontrolujesz, co robi twoje dziecko w internecie? A może wcale nie uważasz, że internet to zagrożenie? Weź udział w naszej sondzie i podziel się opinią na forum.