Gwiazdka disneyowskiego serialu dla małolatów po raz kolejny podpadła prasie. Jakimś cudem do sieci wyciekło prywatne zdjęcie 16-latki z imprezy w nocnym klubie. Raban podniósł się nie o to, że niepełnoletnia dziewczyna pije czy po nocy włóczt się po klubach. Chodziło o żart, jakiego dopuściła się przed obiektywem. Miley pozuje na fotografii z przyjaciółmi. Do aparatu robi skośne oczy.

Reklama

Na fotografię natychmiast zareagowało silne środowisko azjatyckie w U.S.A. Organizacja OCA (Organization of Chinese Americans) wezwała Miley do przeprosin. Jej dyrektor George Wu w wygłoszonym dla prasy komentarzu powiedział, że zdjęcie nie tylko zachęca do nękania Azjatów w Stanach, ale także obraża zamieszkałą tam społeczność. Według członków organizacji to kolejny przypadek długoletniej historii deprecjonowania i pogardzania ludźmi pochodzenia azjatyckiego.

Całe to oburzenie byłoby zrozumiała gdyby nie to, że na fotografii jedną z osób jest przyjaciel Miley, Azjata. I nie wygląda wcale na dyskryminowanego. Szacowna rada oświadczyła jednak, że to zupełnie nie zmienia sytuacji.

Rzecznicy Miley milczą na temat oskarżeń. Prawdopodobnie już przywykli do zamieszania, jakie wzbudza 16-latka. Niedawno ktoś uśmiercił ją w sieci, a wcześniej była już oskarżana o nieobyczajne zachowanie.

W zeszłym roku musiała przepraszać nastoletnich fanów za nagą sesję zdjęciową dla magazynu Vanity Fair. Miała wtedy na sobie tylko prześcieradło. Poprzednio była też atakowana za publikację prywatnych zdjęć na których widać jej bieliznę.