PIENIĄDZE SZCZĘŚCIA NIE DAJĄ

Skutkiem kryzysu zawsze są jakieś braki - finansowe, zawodowe i tym podobne. W związku z tym, zamiast przejść na tryb oszczędzania, my pragniemy coraz więcej. Obawa przed posiadaniem nie wystarczająco dużo pcha nas ku kompulsywnemu gromadzeniu, które często przeradza się w obsesję.

Niedawne badania wykonane na zamówienie The Body Shop pokazały, że 62 procent ludzi martwi się swoimi rachunkami, a 42 procent jest zestresowane możliwością utraty pracy. Dlatego, poczucie bezpieczeństwa, które dają pieniądze i posiadane rzeczy jest dla nas tak ważne.

Jak pokazują jednak najnowsze badania, pieniądze i zapewniona praca wcale nie czynią nas szczęśliwszymi.

MAŁY ZESTAW DO RADOŚCI

Dr Robert Holden, który jest guru Oprah Winfrey, twierdzi, że każdy z nas jest wyposażony w swój zapas szczęścia, kompletnie niezależny od innych czynników.

"W psychologicznych studiach z ostatnich 20 lat życiowe okoliczności związane z pieniędzmi dawały tyko krótkotrwałe uczucie szczęścia – podwyżka, wygrana na loterii, powodowały wzrost samopoczucia tylko na chwilę, w ciągu dni, tygodni, miesięcy, ludzie powracali do poziomu szczęścia odczuwanego przedtem" – mówi Holden.

Na podstawie tej teorii powstały warsztaty Holdena nazwane "The Real More", w których uczy on ludzi, że nie w materialnych kwestiach należy szukać satysfakcji. Szczęście trzeba osiągnąć inaczej.

Bo szczęścia jak twierdzi, można się nauczyć. Wystarczy, co brzmi banalnie, że człowiek nauczy się żyć na swoje możliwości i cieszyć tym, co ma. "Jestem tym, na co mnie stać" to główny błąd popełniany przez ludzi – prowadzi do wiecznego porównywania się do innych i braku akceptacji swojego otoczenia.

czytaj dalej...


ŻYCIE TOCZY SIĘ GDZIE INDZIEJ

Poczucie, że w życiu jest coś więcej, coś dla nas nieosiągalnego, niejednego doprowadziło już na skraj rozpaczy. Jeśli czujesz, że twoje życie utknęło w punkcie, gdy nie czujesz, że żyjesz, to rzeczywiście masz problem.

Nasza kultura skupiona jest na tym, żeby zawsze dążyć wyżej, zarabiać więcej, wspinać się po szczeblach kariery. Tymczasem, nie wszyscy są do tego predysponowani, choć wmawia im się, że sukces zawsze oznacza więcej… Im więcej chcemy, lub więcej powinniśmy, tym więcej w nas niezadowolenia, gdy nie tyle odniesiemy porażkę, co brak nam tego spektakularnego sukcesu.

W ten sposób zdezorientowani ludzie nie wiedzą już, czego chcieli naprawdę. Być może u podstaw radości wściekłego menadżera leży domek z ogródkiem za miastem i stolarka, a nie zarządzanie zasobami ludzkimi. Doszliśmy jednak do punktu, gdy nie pozwalamy sobie na poznanie samych siebie.

KORZYŚCI I STRATY

Gdy ktoś pyta nas, czego chcemy w życiu, zwykle na liście znajdą się pieniądze i awans. Gdy ktoś spyta nas, w jaki sposób poprawi to nasze życie, okaże się, że czeka nas wraz z tym więcej stresu, mniej snu i brak wolnego czasu. Dr Holden zwraca uwagę, że w kryzysie zauważono ciekawą rzecz: ludzie tracili pracę, której nie znoszą a i tak objawiało się to u nich żalem, choć marzyli w gruncie rzeczy o uwolnieniu się od niej. Wiadomo, że w grę wchodzą kwestie finansowe, ale na dnie znaleźć się od razu nie tak łatwo.

Holden proponuje wykorzystać recesję do przemyślenia, czego naprawdę nam w życiu trzeba. Może okaże się, że wcale nie potrzeba nam tak wiele stresu i pieniędzy, żeby dobrze żyć. Warto zrobić małą ewaluację swego samopoczucia po jakimś czasie od utraty rzeczy, które wydawały nam się do życia niezbędne. W wielu przypadkach okazuje się, że po żalu pojawia się ulga.

PRACA Z LUSTREM

U podstaw gromadzenia dóbr i chęci powiększania konta leży deprecjacja samego siebie. Chcemy więcej, bo to podnosi nasz obraz w naszych oczach. Kluczową kwestią jest więc praca z terapeutą nad dowartościowaniem samego siebie. Im mniej szanujemy nasze ego, tym więcej musimy mieć dookoła siebie, żeby móc spokojnie zasnąć. W ten sposób niechcący przegapiamy drobne fajne rzeczy w życiu, które stanowią sedno życia. Rozmowa przy kawie na tarasie, chłodny ale słoneczny wschód słońca itp.

Inną kwestią jest to, że trzeba wybaczyć ludziom, że mają więcej od nas i wybaczyć światu, że nie dał nam tego, czego kiedyś od niego oczekiwaliśmy. Zmiana powinna polegać na tym, że teraz źródło szczęścia nie leży w posiadaniu i dostawaniu, tylko w byciu, przeżywaniu i uczestniczeniu. Może się okazać, że mając takie podejście do życia, nagle świat ma nam do zaoferowania więcej niż przedtem. Będąc bardziej otwartym na strumień życia, szukając dookoła siebie, a nie patrząc w chmury dajemy sobie sami prezent.

_______________________________________

NIE PRZEGAP:

>> To ósmy cud świata czy oszustwo?
>>> Czy te kobiety są już po ślubie?
>>> "Wygrana na loterii zrujnowała mi życie"