Na to pytanie na łamach "Science" odpowiedzieli genetycy z University of California. Choć dzikie rośliny nie mają ani ostrych pazurów, ani wielkich kłów, ich udomowienie nie jest proste.

Gdy nasi praprzodkowie postanowili udomowić dziką trawę, tak dobierali hodowane okazy, by w kolejnych pokoleniach roślina miała bardziej nasilone cechy pożądane przez rolnika - na przykład, by rodziła więcej ziaren i by były one większe. Po latach takich zabiegów uprawiana roślina coraz bardziej różni się od dzikiej i w końcu staje się nowym, odrębnym gatunkiem.

Zdaniem uczonych pszenica zawojowała świat dzięki tzw. poliploidalności, czyli posiadaniu każdego chromosomu (a więc i znajdującego się na nim genu) w więcej niż dwóch kopiach. Dzięki temu przypadkowa mutacja i uszkodzenie jakiegoś genu u udomowionej pszenicy nie prowadziło do zniknięcia danej cechy, lecz tylko jej osłabienia (np. zamiast przestać produkować ziarna, roślina czyniła to z opóźnieniem). W czasach prehistorycznych pszenica wywędrowała z Bliskiego Wschodu do Europy, Azji i Afryki, a w czasach nowożytnych do Ameryki i Australii.