Dlatego australijscy naukowcy z firmy Engenic znaleźli rewolucyjny sposób minimalizowania negatywnych skutków chemioterapii. Okazało się, że do walki przeciwko nowotworom możemy zaprząc nieszkodliwe bakterie. Jeśli zostaną odpowiednio zmodyfikowane, dostarczą lek prosto do komórek rakowych, nie zatruwając całego organizmu.

Nowotwory to najwięksi zabójcy naszych czasów. Szacuje się, że na złośliwą postać raka zachoruje w trakcie swego życia co czwarty mieszkaniec Polski. Jedną z trzech najczęściej wykorzystywanych metod leczenia jest chemioterapia, czyli podawanie preparatów zabijających lub hamujących podziały komórek rakowych. Choć metoda ta przynosi pożądane skutki, wiele leków ma bardzo silne efekty uboczne, które dodatkowo osłabiają chorych, a czasami nawet zniechęcają do kontynuowania leczenia.

Od wielu lat naukowcy zastanawiali się więc, jak sprawić, by trujące leki nie wyniszczały całego organizmu, a jedynie zaatakowane przez nowotwór miejsca. Według Himanshu Brahmbhatta i Jennifer MacDiarmid rozwiązaniem tego problemu są mikroskopijne pęcherzyki (engeniczne pojazdy doręczycielskie, skrót. EDV), które dostarczą preparat wyłącznie w miejsca zmienione przez nowotwór.

EDV powstają w efekcie nietypowego podziału bakterii. "Normalnie" bakterie rozmnażają się przez podział swojego jednokomórkowego organizmu na dwie równe, identyczne części. Brahmbhatt i MacDiarmid skłonili je jednak, by dzieliły się nieco inaczej. Australijscy uczeni sprawili, że od bakterii odłączają się tylko małe pęcherzyki wypełnione cytoplazmą. I to właśnie są EDV.

"EDV wyglądają jak bakterie, ale brakuje im chromosomów i generalnie nie są żywe" - mówi dr MacDiarmid. Naukowcy postanowili wykorzystać puste wnętrze pęcherzyków i wypełnić je substancjami o działaniu leczniczym. Jak się okazało, EDV nadały się do tego idealnie. "Do tej pory nie znaleźliśmy żadnego leku, którego nie moglibyśmy wpakować do EDV" - podkreśla MacDiarmid - pęcherzyki są otoczone wytrzymałą błoną, więc można je nakłuwać i wstrzykiwać lek bez obawy, że pękną.

Po wstrzyknięciu lekarstwa do EDV trzeba było skłonić pęcherzyki, by dostarczały lek dokładnie tam, gdzie trzeba, a więc do miejsca zmienionego przez nowotwór. Naukowcy wykorzystali do tego specjalne białka, które przyczepili do błon EDV. Białka te, zwane antygenami, łączyły się z odpowiadającymi im białkami, znajdującymi się na powierzchni komórek raka. W swym doświadczeniu uczeni wykorzystali m.in. przeciwciało łączące się z receptorem Her2 charakterystycznym dla komórek nowotworu piersi.

A jak biokapsułki wnikają do wnętrza komórek nowotworu? Pomaga im specyficzna budowa naczyń krwionośnych dostarczających krew do chorych tkanek. Oplatające nowotwór tętniczki często są porowate, więc łatwo przepuszczają różne substancje. Dlatego zdaniem naukowców pęcherzyki o rozmiarze ok. 400 nm powinny spokojnie przenikać przez ich ściany i docierać wprost do komórek raka. Następnie, po związaniu się z odpowiednim białkiem na powierzchni komórki, EDV wniknie do jej wnętrza i dopiero tam pęknie, uwalniając zabójczą dla nowotworu substancję.

By sprawdzić, czy teoria sprawdzi się w praktyce, naukowcy zdecydowali się na eksperyment. Wypełnili przeciwnowotworowym lekiem pęcherzyki, które miały zdolność łączenia z komórkami ludzkiego raka piersi oraz jajników. Tak przygotowane EDV wstrzyknęli myszom cierpiącym na odpowiednie nowotwory.

Wyniki eksperymentu okazały się satysfakcjonujące. U leczonych w nowy sposób myszy udało się zahamować wzrost guzów. Co więcej, lekarze potrzebowali o wiele mniejszych dawek leków, by osiągnąć równie dobry efekt jak w przypadku tradycyjnego podawania medykamentu w kroplówce. "Zgodnie z naszymi wyliczeniami, po dwóch godzinach od podania kroplówki z EDV, aż 30 proc. leku docierało do nowotworu" - podkreśla dr Brahmbhatt.
Równie dobre wyniki uzyskano też w eksperymentach z udziałem chorych psów, świń oraz małp.

Co najważniejsze, badania wykazały, że wypełnione lekiem pęcherzyki są całkowicie bezpieczne dla organizmu. Zachęcona dobrymi rezultatami firma zapowiada, że w przyszłym roku ruszą testy EDV z udziałem ludzi. Twórcy nowej metody podawania leków dodają, że dzięki ich odkryciu możliwe będzie też leczenie pacjentów kilkoma substancjami jednoczenie, co jest dzisiaj rzadko praktykowane ze względu na nasilenie negatywnych skutków ubocznych.