Stworzenie Air Chanel - imitującej wnętrze samolotu przestrzeni, w której rozegrał się pokaz kolekcji couture Chanel - zajęło pięć dni. W czasach, gdy inni projektanci wszędzie szukają oszczędności, takiego rozmachu można Karlowi Lagerfeldowi, dyrektorowi kreatywnemu Chanel, tylko pogratulować.

Widać, że Alice Dellal, nowa muza Lagerfelda, mocno wpłynęła na styl francuskiego domu mody. Obok samolotu, który z pewnością będzie jednym z najczęściej komentowanych elementów tygodnia mody couture w Paryżu, uwagę zwracają też punkowe fryzury modelek Chanel. Odważnych, buntowniczych upięć i nastroszonych irokezów nie powstydziłaby się Lisbeth Salander, bohaterka "Dziewczyny z tatuażem".

Nie spodziewajmy się jednak, że punkowy styl zagości także w garderobie klientek Chanel. Te, które zaopatrują się w kolekcje couture, to przede wszystkim miłośniczki klasyki, a nie szalone stewardessy.

- Nie chciałem, żeby ta kolekcja była zbyt dosłowna. Jeśli spojrzymy, co stewardesy nosiły w latach 60., nie było to tak spektakularne - powiedział Karl Lagerfeld.

Jednak tweedowe sukienki tuż za kolano przywoływały na myśl schludne uniformy. A wrażenie to potęgowały wiązane wokół kostki jednokolorowe czółenka.

Niebieski - kolor przestworzy zobaczyć można było nie tylko nad wybiegiem (Grand Palace ma przeszklony dach), ale również na modelkach. Pojawił się we wszystkich odcieniach, również w kojarzonym ze stewardessami linii Pan Am szafirze.

Podobnie jak inne domy mody, Chanel nie sprzedaje dziś zbyt wiele mody couture w wydaniu dziennym. Nic więc dziwnego, że skupia się przede wszystkim na sukienkach koktajlowych i sukniach wieczorowych. Na wybiegu pojawiły się wyszywane koralikami gorsety i wieczorowe garnitury, długie, filmowe spódnice z szyfonu lub ich krótsze odpowiedniki z wełny boucle. Charakterystycznym dla Chanel akcentem był jak zwykle dopasowany żakiecik.

Karl Lagerfeld zrezygnował z torebek. Zamiast tego wzbogacił swoje kreacje o olbrzymie kieszenie. Podobnie już w latach 30. czyniła Coco Chanel, gdy chciała nadać krojowi swoich kreacji więcej luzu.

- Uwielbiam latać samolotem. To jedyny czas, kiedy mogę uciec. Nie muszę wtedy z nikim rozmawiać. Wszyscy wpatrują się w swoje elektroniczne urządzenia, a ja mogę po prostu pobyć sam - zdradził Karl Lagerfeld.