Jak zdeptać kobietę?
Kobieca sylwetka jako obcas? Na taki pomysł mógł wpaść tylko John Galliano projektujący dla Diora. Figurki podobne do prehistorycznego symbolu płodności stały się częścią obuwia. Czy aby w tym przypadku korzystanie z dziedzictwa naszej kultury nie jest aby zbyt daleko posunięte? I kto może odważyć się założyć takie obcasy?
- Dom mody Christiana Lacroix upada
- Marc Jacobs: Chrońmy najcenniejszy organ
- Czy buty od Manolo warte są tej ceny?
- Karl Lagerfeld to istny potwór!
- Rozsądna modelka to nie fatamorgana
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W ostatniej kolekcji Diora można było zobaczyć wysokie obcasy, które wywołały spore kontrowersje. Sandałki z plecionych srebrnych sznurków z przodu wyglądają całkiem zwyczajnie, jednak zamiast obcasa mają z tyłu 10-centymetrową figurynkę nagiej, ciężarnej kobiety, wzorowaną pośrednio na słynnej rzeźbie Wenus z Willendorfu – bogini płodności, pochodzącej z paleolitu, czyli sprzed 22 000 - 24 000 tysięcy lat.
OBCAS JAKO SYMBOL
Choć obcas buta jest oczywiście bardziej wysmukły niż figurka Wenus, trudno nie zauważyć podobieństwa. Wiadomo, że w modzie już wszystko było, że
inspiracja odmiennymi kulturami, strojami Indian czy Eskimosów przeżywa co jakiś czas swój renesans, jednak tym razem Dior posunął się może za daleko. Powstaje pytanie, czy rzeczywiście
wszystko powinno zostać przerobione na swój pop-kulturowy odpowiednik?
Gdyby spojrzeć na to przewrotnie od strony feministycznej, tylko mężczyzna mógłby wymyślić obcas, w którym kobieta depcze wizerunek własnej płci. Z drugiej jednak strony, czy noszenie
niebotycznie wysokich obcasów, które szkodzą naszemu zdrowiu i wcale nie są wygodne, nie jest dowodem na nasz brak szacunku do samych siebie? Po części jest…
KAZIA W ŻYCIU ICH NIE ZAŁOŻY
Można bez pudła stwierdzić, że Kazimiera Szczuka na pewno by takich butów nie założyła, podobnie prof. Magdalena Środa. Na świecie jest jednak
ktoś, kto nie miał dylematów związanych z tym obuwiem.
Aktorka Marion Cotillard, znana z roli Edith Piaf w filmie "Niczego nie żałuję" na imprezę Bike In Style założyła je do niezwykle grzecznej garsonki. Jedynym urozmaiceniem
jej stroju były właśnie buty o nazwie "Bogini" ("Deesee"). Bogini…? Mowa tu o butach czy o noszącej je kobiecie? A może nazwa ta ma swoje drugie, ironiczne
dno… Buty kosztują w USA 1600 dolarów za parę.























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!