W ostatniej kolekcji Diora można było zobaczyć wysokie obcasy, które wywołały spore kontrowersje. Sandałki z plecionych srebrnych sznurków z przodu wyglądają całkiem zwyczajnie, jednak zamiast obcasa mają z tyłu 10-centymetrową figurynkę nagiej, ciężarnej kobiety, wzorowaną pośrednio na słynnej rzeźbie Wenus z Willendorfu – bogini płodności, pochodzącej z paleolitu, czyli sprzed 22 000 - 24 000 tysięcy lat.

OBCAS JAKO SYMBOL

Choć obcas buta jest oczywiście bardziej wysmukły niż figurka Wenus, trudno nie zauważyć podobieństwa. Wiadomo, że w modzie już wszystko było, że inspiracja odmiennymi kulturami, strojami Indian czy Eskimosów przeżywa co jakiś czas swój renesans, jednak tym razem Dior posunął się może za daleko. Powstaje pytanie, czy rzeczywiście wszystko powinno zostać przerobione na swój pop-kulturowy odpowiednik?

Gdyby spojrzeć na to przewrotnie od strony feministycznej, tylko mężczyzna mógłby wymyślić obcas, w którym kobieta depcze wizerunek własnej płci. Z drugiej jednak strony, czy noszenie niebotycznie wysokich obcasów, które szkodzą naszemu zdrowiu i wcale nie są wygodne, nie jest dowodem na nasz brak szacunku do samych siebie? Po części jest…

KAZIA W ŻYCIU ICH NIE ZAŁOŻY

Można bez pudła stwierdzić, że Kazimiera Szczuka na pewno by takich butów nie założyła, podobnie prof. Magdalena Środa. Na świecie jest jednak ktoś, kto nie miał dylematów związanych z tym obuwiem.

Aktorka Marion Cotillard, znana z roli Edith Piaf w filmie "Niczego nie żałuję" na imprezę Bike In Style założyła je do niezwykle grzecznej garsonki. Jedynym urozmaiceniem jej stroju były właśnie buty o nazwie "Bogini" ("Deesee"). Bogini…? Mowa tu o butach czy o noszącej je kobiecie? A może nazwa ta ma swoje drugie, ironiczne dno… Buty kosztują w USA 1600 dolarów za parę.