Nawet nie wie, jak bardzo się myliła… Z drugiej strony te kopniaki to dobry sposób komunikacji - ja stuknę się w brzuch, on wbija mi nogę w powłoki brzuszne i jest fajnie. W ten sam sposób reaguje, kiedy jego siostry krzyczą, albo ja mówię do nich coś podniesionym głosem. Już nas słyszy.

Coraz częściej zastanawiam się, jak wygląda, do kogo jest podobny. Jeszcze tylko dwa miesiące i się zobaczymy. Wprawdzie widziałam Go dwa dni temu na usg, ale nie chciał za dużo pokazać. Nie udało się sprawdzić, czy nadal jest chłopcem, buzię z kolei zasłaniał rączką. Za to serducho obejrzeliśmy z każdej strony. Nie udało się zrobić zdjęcia z profilu, ale mam za to piękną fotografię żeberek i aorty. Ogólnie wszystko z nim w porządku, jest raczej drobny (waży ok.1,6 kg), ale ma sporą główkę. Ta główka trochę mnie zmartwiła, bo to oznacza, ze mogą mnie nacinać przy porodzie. Liczyłam, że tym razem obejdzie się bez cięcia.

Mam też kolejną, czwartą chyba datę porodu. Jedna jest wyliczona na podstawie daty ostatniej miesiączki, trzy pozostałe z kolejnych badań usg. Rozrzut jest spory, 10 dni. Krakowskim targiem ustaliłam sobie termin pośrodku. Zostały mi równo dwa miesiące.




Brzuszek robi się coraz większy, odczuwam to zwłaszcza przy próbie zawiązania butów. Muszę też bardziej uważać, wczoraj spadł mi na brzuch z półki spory segregator. Stałam w pewnej odległości od półki, ale zapomniałam, że jestem mocno wypukła z przodu . Na szczęście skończyło się na strachu.