“Mój Maciek jest straszliwie kapryśny. W jednym momencie śmieje się, żartuje ze mną, aby za chwilę naburmuszyć się, bo powiedziałam jedno słowo, które w jakiś przedziwny sposób mu nie podpasowało. Jest nadęty do końca dnia, najwyraźniej go irytuję i dopiero jakieś radosne wydarzenie, typu wygrana jego ukochanej drużyny, poprawia mu humor. Powoli zaczynam unikać jego obecności, na przykład w weekendy, bo będąc ze mną cały dzień, obraża się dosłownie co pół godziny – nie mówiąc już o tym, że nienawidzi, jak wstaję przed nim i hałasuję prysznicem. Zrywa się z łóżka, wypala ze wściekłą miną dwa papierosy i demonstracyjnie wraca pod kołdrę... Mam tego dość, chyba poszukam sobie kogoś bardziej pogodnego.” Basia, 27 lat

Spójrzmy prawdzie w oczy: Basia ma 27 lat, jej ukochany zaś mniej więcej 13 – nie rocznikowo, tylko mentalnie. Takie demonstracyjne prezentowania swojego niezadowolenia, naburmuszanie się z byle powodu to oznaki niedojrzałości. Obrażanie się za to, że partner powiedział coś, co się nam nie spodobało, jest na dłuższą metę dla drugiej osoby szalenie męczące. Bo jak dotrzeć do kogoś, kto się do nas nie odzywa, nie chce rozmawiać, wysłuchać przeprosin? Oczywiście, kobiety zawsze wolą przegadać bolesny temat, a faceci zazwyczaj zakopać go pod grubą warstwą ziemi, ale istnieją sposoby na poradzenie sobie z panem obrażalskim.

CZEGO NIE WOLNO...

Na pewno nie powinnaś chodzić za obrażonym samcem krok w krok po mieszkaniu i go co chwila przepraszać. Owszem, jeśli uważasz, że w czymś przesadziłaś i miał prawo poczuć się urażony, to przeproś, ale tylko raz. Powiedz: “OK, poniosło mnie, bardzo cię przepraszam i nie chciałabym do tego już wracać”. Nie będziesz przecież szła na kolanach do najbliższego kościoła, by odpokutować swoją winę, bo nie jest ona chyba aż tak wielka.

Nie próbuj także zwalczyć jego focha swoim fochem. To nic nie da, a jemu włoży w rękę argument, że “to cała ty, najpierw narozrabiasz, a potem się obrażasz!” I nie szkodzi, że to on zaczął... Szermierka błyskotliwymi zdaniami, z których każde zaczyna się od “bo ty to...” jest zwykłą stratą czasu. Musisz przekierować myśli i działania, a przede wszystkim swoją cenną energię, na coś zupełnie innego.

... A CO ZROBIĆ TRZEBA

Szczerze? Jeśli przeprosiny, aromatyczna kawa podana do łóżka albo nawet seks na pojednania nie przyniosą efektu i męskie oblicze twojego ukochanego nadal spowija mrok, to po prostu to zignoruj. A konkretnie:

* umaluj się starannie

* wyjdź z domu, pod byle pozorem, ale nigdy nie miej przy tym wściekłej miny. Na pytanie, dokąd się wybierasz, odpowiedz wesolutko, że idziesz w miejsce, gdzie świeci słońce

* idź w to miejsce, może to być najbliższa łąka, sklep, fitness klub, dom przyjaciółki, dom mamy – niepotrzebne skreślić.

Daj do zrozumienia swojemu mężczyźnie, że nie jest pępkiem świata i zachowuje się tak, jakby cały czas chodził do szkoły podstawowej. Tylko że w jego wieku to nie jest ani urocze ani tym bardziej pociągające. Oczywiście dla dorosłej, dojrzałej kobiety, jaką jesteś ty.