Rozmawiamy przez telefon. Gdybym właśnie korzystała z Twojej pomocy, musiałabyś przeprowadzić tę rozmowę sama ze sobą. Wyjaśnij, na czym polega usługa, którą oferujesz.

Wiem, że jest wiele osób, które z jakiegoś powodu nie lubią rozmawiać przez telefon. Nie wiem, dlaczego. Stresuje ich to i jak przyznają niektórzy, wolą pojechać 20 km i załatwić sprawę osobiście niż dzwonić. Wymyśliłam, żeby ich odciążyć i robić to za nich, a przy okazji trochę dorobić.

Reklama

Czyli co dokładnie robisz, jak wygląda taka procedura korzystania z twojej pomocy?

Ktoś pisze do mnie na messengerze z numerem telefonu i opisem sytuacji, którą chce załatwić i prosi mnie, żebym w to miejsce zadzwoniła. Ja to robię, dowiaduję się tego, czego potrzebują i odpisuję, co udało mi się załatwić.

Pisanie tych wszystkich szczegółów nie zajmuje więcej czasu niż samo dzwonienie?

Pewnie tak. Nie chodzi jednak o czas, tylko o to, że moi klienci czują dyskomfort psychiczny, dzwoniąc. Może dlatego, że nie widzą, z kim rozmawiają i trudno im wyczuć emocje osoby po drugiej stronie? Te osoby, które korzystają z mojej pomocy często same nie wiedzą, czemu nie lubią rozmawiać przez telefon.

Rozmowa przez telefon to też inna jakość załatwiania spraw. Nie wszystko da się zrobić mailem. Jakie jest twoje doświadczenie?

Reklama

Oczywiście, że tak. Od razu dowiadujesz się tego, co potrzebujesz. Najprostszym przykładem jest zapisanie się do lekarza. Korespondencja i wymienianie wiadomości trwa bardzo długo. Telefonem załatwiasz to od ręki.

Chyba że ktoś korzysta z twojej usługi, wtedy też musi odbijać terminy? Czy masz wyszczególnione, które terminy pasują twoim klientom?

Pytam się po prostu, jakie godziny im pasują i czy są jakieś dni, kiedy na pewno nie mogą i umawiam w terminach, których nie wymienili.

Pracowałaś kiedyś w infolinii? Pamiętasz, kiedy pomyślałaś, żeby przekuć niechęć innych do dzwonienia w zarobek?

Nie, nie pracowałam. Pomysł pojawił się już dawno temu, gorzej było z jego realizacją. Czytałam często na różnych grupach, zwłaszcza takich dla mam, że dużo osób zrobiłoby coś, ale musi zadzwonić, a tego nienawidzi robić. Pomyślałam wtedy, że ja lubię. Często załatwiałam sprawy przez telefon dla członków rodziny i znajomych. Jestem królową small talków, więc zawsze sobie poplotkuję z kimś po drugiej stronie telefonów. Wtedy też lepiej mi idzie załatwianie tych rzeczy. W końcu dodałam post na jednej z grup internetowych i posypały się pierwsze oferty. Od tego się zaczęło i tak trwa.

Widziałam na tej grupie, że masa osób wyraziła radość z tego, że taka usługa powstała. Jak wygląda zainteresowanie na co dzień?

Na początku było bardzo duże. Potem słabło, jeżeli nie przypominałam regularnie o swoich usługach. Ale mam też sporo osób, które regularnie wracają. Niektórzy mają nawet otwarty rachunek i wysyłam im podsumowanie miesięczne.

Jest jakaś grupa, która najczęściej korzysta z twoich usług?

Na pewno zgłasza się do mnie więcej dziewczyn. Czasami moje klientki opowiadają coś o sobie i wiem też, że jest spora grupa osób, które są w spektrum autyzmu albo mają ADHD i bardzo trudno im się zebrać do tego telefonu. Łatwiej im pisać. Czasami są też to osoby, które nie mają problemów z dzwonieniem, ale akurat w konkretnej sprawie się wstydzą lub nie chcą zadzwonić i wtedy proszą mnie o pomoc.

Podasz przykład takiej sprawy?

Poprosiła mnie na przykład jedna dziewczyna, żebym zapisała ją do proktologa. Innym razem musiałam odwołać za kogoś ślub…

To zdjęłaś z tej niedoszłej panny młodej duży ciężar!

To akurat był pan młody, ale na pewno było to dla niego bardzo ciężkie. Dodatkowo tam w grę wchodziły duże zobowiązania pieniężne, więc pomagałam też negocjować z usługodawcami, żeby trochę opuszczali ceny.

A inne ciekawe miejsce, do którego musiałaś dzwonić?

Jedna osoba poprosiła mnie, żebym zadzwoniła w jej imieniu do szpitala psychiatrycznego. Poczuła, że musi iść na oddział zamknięty, ale nie czuła się na siłach dzwonić. To było dla mnie trudne doświadczenie, bo okazało się, że nie ma miejsc od razu i moja klientka musiałaby długo czekać. Sama z siebie próbowałam znaleźć inne miejsce, ale i tam nie było lepiej. Długo potem jeszcze przeżywałam ten telefon.

Kiedy dzwonisz, to udajesz osobę, za którą załatwiasz sprawę czy wyjaśniasz, że dzwonisz w imieniu czyimś?

Zazwyczaj nikogo nie obchodzi, kto dzwoni. Najprościej jest u lekarza, bo po prostu szukam terminu i podaję dane do zapisu.

Ludzie nie boją się podawać ci danych?

Nie, to nie są newralgiczne dane. Raz w banku potrzebna była długa weryfikacja i wtedy rzeczywiście nie udało się za pierwszym razem załatwić sprawy. Ale zadzwoniłam jeszcze raz i inna osoba w infolinii pomogła mi bez podawania danych, tylko ogólnie wyjaśniła sytuację. To też zależy na kogo się trafi.

Masz jakieś swoje sposoby na to, żeby załatwić to, czego potrzebujesz?

Na pewno nabieram doświadczenia. Zauważyłam, że ktoś po drugiej stronie słuchawki jest taki, jaki ty jesteś dla niego. Zazwyczaj. Jeżeli ja jestem miła, to ta druga osoba też jest miła i stara się pomóc. Chciałabym, żeby wszyscy dostali taką odpowiedź jak oczekują, ale nie zawsze tak jest. Czasami są procedury, których nie da się ominąć, lub zmienić.

A są takie miejsca, do których jednak nie lubisz dzwonić?

Dziekanat! Panie w dziekanacie są zazwyczaj niemiłe. Odkładają słuchawkę na bok i słyszę, o czym mówią, niezbyt przyjemnie. Ale radzę sobie z nimi. Nie lubię też dzwonić do ZUS-u, bo tam się długo czeka na połączenie.

A gdzie najbardziej lubisz dzwonić?

Wszędzie. Lubię mieć dużą skuteczność w dzwonieniu, więc zapisy do lekarza są super, bo udaje się sprawnie załatwić sprawę. Lubię wracać do klientek i klientów z dobrymi wieściami. Ostatnio mama i córka długo zbierały się z telefonem w pewnej nieprzyjemnej, finansowej sprawie. W końcu mi udało się dodzwonić i zdobyć wieści, które bardzo uspokoiły te kobiety. Dużo osób pisze potem, że poczuły ogromną ulgę i dziękują za załatwienie tych spraw, które nad nimi wisiały.