Już za chwilę Wigilia z jej dwunastoma potrawami, a zaraz potem dwa świąteczne dni, które spędzimy pewnie za suto zastawionym stołem. Będziemy jeść, cały czas martwiąc się, że przytyjemy i jak się tych dodatkowych kilogramów pozbędziemy. Ale święta Bożego Narodzenia to nie jest dobry czas na odchudzanie się. Wręcz przeciwnie, to czas cieszenia się jedzeniem. Rzućmy więc wszystkie diety w kąt i korzystajmy ze świątecznych uroków obżarstwa.

Całe święta toczą się najpierw wokół gotowania, a potem spożywania. Ale przecież przy świątecznym stole nie tylko jemy, ale także rozmawiamy, cieszymy się swoim towarzystwem. Posiłek w miłym gronie to prawdziwa rozkosz nie tylko dla podniebienia, ale także - a być może nawet przede wszystkim - dla duszy. Więc niech nikomu nie przychodzi do głowy, aby w czasie świąt zastanawiać się, czy wigilijne pierożki zostały zrobione z białej i tuczącej mąki, czy w cieście nie ma przypadkiem zbyt dużo cukru i wreszcie, czy mięso nie jest aby za tłuste. Bo w tym czasie nie jest ważne, czy się racjonalnie odżywiamy - Boże Narodzenie to okres dobrego jedzenia i basta!

Więc wyłączmy kalkulatory kalorii i nie pozwólmy się styranizować żadnym dietom. Nawet ja, znająca się na wpływie żywienia na zdrowie, nie będę w święta zaglądała gospodyniom do garnków i pytała, czy upiekły ciasto na oleju, czy na maśle - to po prostu nie jest odpowiedni moment na takie rozważania.

Sprawę ułatwia fakt, że wbrew pozorom nasze potrawy wigilijne są bardzo zdrowe. Tradycyjna wieczerza wigilijna składa się przede wszystkim ze śledzi, a przecież ryby to fantastyczne źródło fosforu, wapnia i kwasów nienasyconych (wprawdzie najbardziej popularny wigilijny karp to ryba słodkowodna, niezawierająca potrzebnych organizmowi kwasów omega trzy, jednak w Wigilię nie należy nikomu przypominać, że powinien jeść tylko zdrowe ryby).

W Wigilię na stole pojawiają się superdietetyczne zupy: postny barszcz i grzybowa. Nawet rzekomo ciężkostrawne grzyby i kapusta jedzone z umiarem nikomu nie zaszkodzą, ba! mają wiele wartości odżywczych.

Dlatego zamiast zadręczać się, że sałatki jarzynowe są zbyt ciężkie, lepiej pomyśleć, że zawierają mnóstwo witamin. Jeśli jednak chcemy mieć nieco czystsze sumienie, możemy po prostu dodać odrobinę mniej niż zwykle majonezu. A już podawane na koniec wigilijnej wieczerzy suszone owoce to po prostu samo zdrowie!

Zaufajmy więc tradycji. Potrzebujemy jej nie tylko po to, by zachować świadomość tego, skąd pochodzimy i kim jesteśmy. Tradycja jest też zdrowa, bo przecież świąteczne potrawy od wieków wypróbowywali na sobie nasi przodkowie. To oni sprytnie wymyślili, jak łączyć ze sobą różne produkty, żeby się nie przejeść, a jeśli już to się zdarzy, żeby nie mieć zbyt dużo dolegliwości żołądkowych. Jednym słowem, nawet ze składającej się z dwunastu dań wieczerzy wigilijnej możemy wyciągnąć dla siebie sporo zdrowotnych korzyści.

Pod żadnym pozorem nie wolno jednak w czasie tych kilku dni katować się myślami o tuszy i o tym, że przytyjemy. W ten sposób tracimy nie tylko przyjemność z dobrego jedzenia, ale również wyrządzamy straszliwe szkody swojej psychice. Bo trzymanie się rygorystycznej diety, gdy wszyscy wokół zajadają się pysznymi daniami, wywołuje potężny stres. A to z kolei ma fatalny wpływ na nasze trawienie.

Ze stresu jednym skacze do góry ciśnienie, inni odczuwają przyspieszone kołatanie serca, jeszcze inni mają bóle żołądka.

Czy naprawdę warto? Święta powinny przecież być czasem relaksu, dzięki któremu nasz organizm będzie później lepiej funkcjonował. Poza tym przez cały rok korzystamy z różnych gotowych dań i półproduktów, natomiast w święta większość Polek zamienia się w prawdziwe gospodynie i wszystko przygotowuje samodzielnie.

Nagrodą za ten wysiłek jest później to, że goście chwalą pieczołowicie przygotowane potrawy. I żadna gospodyni nie chce wtedy słyszeć, że ktoś czegoś nie zje, bo właśnie gorączkowo oblicza w myślach, ile dana potrawa ma kalorii albo złego cholesterolu.

Bo przyjmowanie gości to przecież nic innego, jak robienie im przyjemności, umilanie życia. Czy wiedząc o tej starej prawdzie, możemy babci lub cioci odmówić spróbowania jej pysznego ciasta albo zupy? Lepiej nie kłócić się, tylko przyjąć od nich ten przygotowany z miłością prezent. Zjedzenie jednego pierożka więcej z pewnością nie spowoduje żadnych dolegliwości.

Święta trwają zaledwie kilka dni w roku. I nawet jeśli przez pozostałe miesiące roku jesteśmy na wiecznej diecie, teraz o niej zapomnijmy. Jedzmy i cieszmy się jedzeniem.

Hołdujmy świątecznej tradycji, bo ona nas uczłowiecza i daje ciągłość pokoleniową. Trzeba ją szanować i pieczołowicie pielęgnować.