Wskazują one na korzystne działanie żeń-szenia i siemienia lnianego u osób chorych na raka. Rozczarowaniem skończyły się natomiast testy innej substancji - wyciągu z chrząstki rekina.

Obecnie na rynku znajduje się bardzo wiele produktów, które rzekomo pomagają cierpiącym na nowotwory walczyć z chorobą. Jednak niewiele z tych preparatów zostało przebadanych pod kątem działania w przypadku raka. Większość z nich można kupić po prostu w sklepie jako produkty spożywcze lub suplementy diety. Dlatego nie podlegają restrykcyjnym badaniom przed dopuszczeniem do sprzedaży, jak do się dzieje w przypadku prawdziwych leków.

"Pacjenci, u których zdiagnozowano raka, lękają się jednak o własne zdrowie" - powiedział na konferencji prasowej dr Bruce D. Cheson z Lombardi Comprehensive Cancer Center i Georgetown University Hospital. "Dlatego większość z nich sięga po wszelkie możliwe środki, by sobie pomóc. Często przychodzą do mnie z całą torebką różnych produktów i pytają: „czy to mi pomoże?”. A mnie brakuje rzetelnych danych, by im odpowiedzieć. Dlatego badania nad substancjami z zakresu tzw. medycyny alternatywnej są bardzo potrzebne".

Jak dodaje dr Cheson, zdarza się, że chorzy stosujący medycynę alternatywną dopiero po pewnym czasie podejmują leczenie onkologiczne. To zazwyczaj znacznie zmniejsza szanse powodzenia terapii za pomocą naświetlań czy chemioterapii. Dlatego badania preparatów stosowanych w medycynie alternatywnej są takie ważne.

"Jeśli eksperymenty wykażą, że jakiś środek nie działa, będziemy mogli wyraźnie powiedzieć to pacjentom. A to może im uratować życie" - konkluduje dr Cheson. Według niego medycyna alternatywna, czyli zastępująca standardowe leczenie, jest nie do przyjęcia. Nie ma nic przeciwko terapiom komplementarnym, w których substancje naturalne są traktowane jako uzupełnienie właściwej kuracji.

Jak wynika z zaprezentowanych właśnie wyników badań, niektóre z roślinnych preparatów mogą pomóc w leczeniu nowotworów. Jednym z testowanych medykamentów był wyciąg z żeń-szenia. Wstępne badania wykazały, że pomaga on w walce ze zmęczeniem, które towarzyszy chorobie nowotworowej (ang. cancer-related fatigue).

Obecnie jedynym zalecanym przez lekarzy sposobem zwalczania tego chronicznego stanu są ćwiczenia fizyczne. Dlatego naukowcy ze znanego ośrodka badawczego Mayo Clinic w Minnesocie postanowili sprawdzić, czy żeń-szeń może pomóc rozwiązać ten problem. Ich nadzieje opierały się na wcześniejszych obiecujących badaniach prowadzonych na szczurach.

Brali też pod uwagę to, że tradycyjna chińska medycyna uważa żeń-szeń azjatycki, za adaptogen, czyli środek ułatwiający organizmowi przystosowanie się do nowych warunków. Podczas eksperymentu naukowcy użyli sproszkowanych korzeni żeń-szenia pochodzącego z jednego zbioru. W ten sposób otrzymali substancję o jednolitych właściwościach.

Według prowadzącej badania dr Debry L. Barton, było to niezwykle ważne, ponieważ od jakości użytego surowca zależy działanie produktu. (W znajdujących się na rynku preparatach ilość żeńszeniowego nie zawsze jest taka sama i dlatego ich działanie może być różne).

W prowadzonym przez dr Barton badaniu wzięło udział 282 pacjentów chorych na różne nowotwory i będących na różnych etapach leczenia. Podzielono ich na cztery grupy. Przez osiem tygodni jedna z nich otrzymywała placebo, pozostałe zaś różne dawki żeń-szenia - 750, 1000 i 2000 mg dziennie. Na początku, w połowie i na koniec eksperymentu oceniono u nich poziom zmęczenia związanego z chorobą nowotworową. Posłużono się przy tym specjalnymi kwestionariuszami.

Na podstawie odpowiedzi pacjentów stwierdzono, że wyższe dawki żeń-szenia przyniosły pacjentom znaczną poprawę samopoczucia. Jedna czwarta pacjentów zażywających 1000 i 2000 mg żeń-szenia twierdziła, że czuje się lepiej. Wśród pozostałych dwóch grup mogło tak powiedzieć zaledwie ok. 10 proc. Pacjenci przyjmujący żeń-szeń byli też bardziej zadowoleni z postępów kuracji.

Jeszcze bardziej obiecujące wyniki dla osób chorych na raka przyniosły badania prezentowane przez dr Wendy Demark-Wahnefried z Duke University Medical Center w Północnej Karolinie. Preparatem, który wzbudził zainteresowanie uczonej, były nasiona lnu, czyli siemię lniane. To bogate źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych omega 3. Substancje te mogą mogą zmniejszać ilość stanów zapalnych w organizmie. W siemieniu znajdują sie też lignany, które, jak wykazano we wcześniejszych badaniach laboratoryjnych, hamują namnażanie komórek raka prostaty.

Potencjalne korzyści płynące ze stosowania nasion lnu uczeni postanowili sprawdzić w połączeniu z dietą niskotłuszczową, którą również podejrzewano o skuteczność w walce z tym nowotworem.W badaniach wzięło udział 161 ochotników cierpiących na raka prostaty. Podzielono ich na cztery grupy. Jedna z nich odżywiała się tak jak dotychczas, druga spożywała codziennie 30 mg siemienia przez miesiąc, trzecia była na diecie niskotłuszczowej, a czwarta jadła mniej tłuszczu i zażywała siemię.

Potem ochotnicy przeszli zabieg usunięcia prostaty. Następnie lekarze przebadali pozyskane w ten sposób próbki tkanki nowotworowej. Jak się okazało, w obydwu grupach chorych, które przed operacją dodawały siemię do pożywienia, tempo namnażania się komórek rakowych było niższe o 30 – 40 niż w pozostałych dwóch grupach.

Porażką natomiast zakończyła się trzecia faza badań klinicznych nad wyciągiem z chrząstki rekina. Substancja ta była obiektem zainteresowania naukowców ze względu na swoje unikalne właściwości. Chodzi przede wszystkim o zdolność hamowania angiogenezy, czyli powstawania naczyń krwionośnych. Uniemożliwiając ich rozwój, można "zagłodzić" komórki rakowe.

W identyczny sposób działają niektóre nowoczesne leki przeciwnowotworowe. Dlatego kanadyjska firma Aeterna Zentaris chciała opracować podobny lek na bazie chrząstki rekina. Przebadała więc tę substancję tak, jak bada się farmaceutyki. Pierwsze testy preparatu były na tyle obiecujące, że przystąpiono do kolejnych faz badań klinicznych. Badania trzeciej fazy prowadzono na osobach dotkniętych niedrobnokomórkowym rakiem płuc, którzy byli poddawani chemo- i radioterapii.

Podawanie im płynu z wyciągiem z chrząstki rekina nie miało żadnego wpływu na długość ich życia. Prowadzący badanie dr Charles Lu z University of Texas M. D. Anderson Cancer Center nie ukrywa, że są to wyniki niezwykle rozczarowujące. Dodaje jednak, że na tym przykładzie widać, jakie korzyści przynoszą rygorystyczne naukowe badania nad potencjalnymi lekami przeciwnowotworowymi, także takimi, które uważa się niekiedy za terapie alternatywne.