715 żłobków i klubów dziecięcych – tyle znajduje się w gminnych rejestrach. Dla porównania w 2010 r. było ich 392. To bilans 18 miesięcy funkcjonowania ustawy żłobkowej. Wprowadziła znaczne ułatwienia w tworzeniu placówek opieki dla najmłodszych dzieci. Najważniejsze to pozbawienie takich jednostek statusu zakładu opieki zdrowotnej. Ten absurdalny wymóg powodował, że musiały spełniać takie same wymagania jak szpitale.

Dzięki tej zmianie zakładanie żłobków stało się łatwiejsze i tańsze, a w samorządach zaczęło przybywać dodatkowych placówek, w tym prywatnych. Zwiększyła się również liczba miejsc w już istniejących.

W Gdańsku jeszcze na początku ubiegłego roku było 550 miejsc w 9 podmiotach. Teraz jest ich 656. W Krakowie w tym samym czasie przybyło 100 miejsc w miejskich placówkach, a dodatkowo miasto dofinansowuje 300 w prywatnych żłobkach. Z kolei w Lublinie oprócz zwiększenia o 92 liczby miejsc dla dzieci powstaje nowa placówka. Koszt jej utworzenia wyniósł 6,7 mln zł.

Będzie przeznaczona dla 160 dzieci i zacznie działać w marcu 2013 roku – informuje Barbara Danieluk, zastępca dyrektora wydziału zdrowia i spraw społecznych Urzędu Miasta w Lublinie.

Mimo ułatwień i obserwowanego w statystykach wzrostu liczby żłobków i klubów dziecięcych zapotrzebowanie rodziców na opiekę nad najmłodszymi wciąż nie jest zaspokojone.

Placówki działają tylko w co dziesiątej gminie. Co więcej, rodzice nie wszędzie mogą z nich skorzystać, bo działają one tylko w 211 gminach spośród ponad 2,4 tys. Do tego powstają głównie w dużych miastach i ich okolicach. Brak ich w małych miejscowościach. Powód? Pustka w budżetach niewielkich samorządów.

Miasto do tej pory zwiększało liczbę miejsc w przedszkolach, aby zapewnić w nich pobyt wszystkim pięciolatkom. W efekcie nie wiadomo, czy w przyszłorocznym budżecie znajdą się pieniądze na utworzenie żłobka – tłumaczy Dorota Polej-Maliszczak z Urzędu Miasta w Bochni.

Poza tym żłobek to kosztowna inwestycja, również w utrzymaniu. Z danych resortu pracy wynika, że średni miesięczny koszt pobytu dziecka wynosił w 2011 r. 1033 zł, z czego 328 zł było pokrywane przez rodziców. Resztę płaci gmina. Tyle że często brakuje na to pieniędzy.

Aby wspierać samorządy i zwiększać liczbę żłobków, rząd od ubiegłego roku realizuje program „Maluch”. Dzięki niemu gminy mogą otrzymać dofinansowanie do 50 proc. kosztów związanych z uruchomieniem placówki, np. na budowę i wyposażenie. Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej, zapowiedział właśnie, że w przyszłym roku na realizację programu będzie jeszcze więcej pieniędzy niż w br. Poza tym gminy będą mogły otrzymać wyższą niż obecnie, bo wynoszącą do 80 proc., dotację na żłobki z budżetu. Skorzystają z niej również fundacje i stowarzyszenia. Obecnie nie jest to możliwe.