Przybywa par gotowych zapłacić wiele tysięcy dolarów, żeby tylko mieć pewność, że urodzi się im konkretna płeć dziecka. Nowy trend ma dwie nazwy. Jedni mówią o tym Gender Selection, inni Sex Selection. Chodzi jednak o to samo.

Jak podał amerykański magazyn "Slate", firmy, które pomagają rodzicom w przyjściu na świat dziecka w określonej płci notują rekordowe zyski. Rocznie zgłasza się do nich 4-6 tys. osób, które muszą głęboko sięgnąć do kieszeni za skorzystanie z nowoczesnych metod.

Wpływ na wybór płci dziecka daje korzystanie ze znanej już od dość dawna metody polegającej na laserowym skanowaniu chromosomu i w ten sposób rozpoznawaniu m.in. również płci dziecka. Jeśli nie jest taka, jaką sobie życzą rodzice, dochodzi do interwencji. Laser zmienia postać chromosomu, co powoduje, że płód z dziewczynki staje się chłopcem lub odwrotnie.

Kto decyduje się na taką terapię? Są to przede wszystkim wykształcone pary o ponadprzeciętnych dochodach. To ludzie najczęściej w wieku ponad 30 lat.

Do kliniki zgłaszają się jednak nie tylko obywatele USA. Żeby podać się terapii, coraz częściej rodzice przylatują specjalnie do USA głównie z Wielkiej Brytanii. "Daily Mail" napisała nawet ostatnio o nowym rodzaju turystyki, tzw. "Gender Tourism"

Sprawa jest głośna. W internecie, na forach można znaleźć wiele kobiet, które wypowiadają się na temat tej terapii i dzielą się swoimi doświadczeniami. 80 procent par, które korzystają z opisywanej metody chce, by urodziła im się dziewczynka.

Naukowcy ostrzegają jednak przyszłych rodziców, że zabiegi nie są bezinwazyjne i nie wiadomo jeszcze, jaki będą miały dokładnie wpływ na rozwój dziecka. Nie wiadomo bowiem, jak zachowywać będzie się dziewczynka, która tak naprawdę miała być chłopcem. Czy nie będzie chciała grać w piłkę nożną? Czy będzie miała podobną wrażliwość co jej koleżanki?