Kto lepiej zadba o dziecko niż jego babcia i dziadek? Nawet rodzice czasami mają z wychowaniem potomka większe problemy - a na pewno mniej cierpliwości do żywiołowego malucha. Jest jedno "ale" - dziadkowie mają czasami dość archaiczne poglądy na temat żywienia młodych ludzi. Wychodzą z założenia, że zdrowe dziecko to pulchne dziecko. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie.

A MOŻE PĄCZUSZKA?

Jak czytamy na eDziecko naukowcy z University College w Londynie odkryli zależność między pobytem dzieci u dziadków i ich późniejszą otyłością. Poddali badaniom aż 12 tysięcy dzieci w wieku 3 lat. "U dzieci, którymi dziadkowie opiekowali się w pełnym wymiarze czasu, o ponad jedną trzecią wzrosło ryzyko wystąpienia nadwagi i otyłości w porównaniu z maluchami, które wychowywały nianie lub przedszkolanki" - czytamy na gazeta.pl. To porażające dane.

Czy dzieci, które okazjonalnie bywają u dziadków mają mniejsze szanse na utycie? Owszem, ale ono także istnieje - ryzyko otyłości wzrastało w ich przypadku aż o 15 procent (w porównaniu do dzieci, z którymi przebywała opiekunka).

czytaj dalej...


PIERWSZE: NIE PRZEKARMIAĆ

Dlaczego dziadkowie tuczą dzieci? Oto kilka możliwych przyczyn:

Z fałszywie pojętej miłości - dzieci lubią słodycze, a rodzice w trosce o ich zdrowie często je limitują. A u dziadków - hulaj dusza, piekła nie ma! Dziecko zagryza batonika ciastkiem - a dziadkowie kompletnie tego nie kontrolują!

Z przekonania, że dzieci o szczupłej sylwetce są na pewno chore - a oznaką pełnego zdrowia jest pokaźna oponka wokół brzucha.

Dziadkowie karmią dzieci słodyczami, by dobrze je pamiętały, na zasadzie kontrastu - rodzice pilnują, a dziadkowie pobłażają. "My jesteśmy od mamy i taty lepsi" - chełpią się niejednokrotnie.

W czasach, gdy dziadkowie sami mieli małe dzieci, słodycze były trudno dostępne - a czasami wcale ich nie było. Przekarmiając nimi wnuczęta chcą symbolicznie zadośćuczynić swoim dzieciom pewne braki.