Mam nadzieję, że niebawem na tyle spowszednieje jej moja ciąża, że przestanie informować o tym wszystkich znajomych i nieznajomych. Natomiast Klara cały czas nie okazuje zainteresowania i zapewne tak zostanie.

A mnie mdłości dopadły na całego. Odrzuca mnie od jedzenia, nie mogę patrzeć na mięso, wędlinę, ryby, nawet na kawę, bez której do tej pory nie wyobrażałam sobie poranka. Cóż, jedzenie mogę ograniczyć, ale dzieci muszę czymś nakarmić. Staję codziennie bohatersko przy blacie kuchennym i próbuję przygotować im obiad, walcząc z odruchem wymiotnym. Nie zawsze mi się to udaje i co jakiś czas wybiegam do łazienki. Za mną zwykle podąża procesja: dwie pary ciekawskich oczu przypatrują się matce klęczącej nad sedesem.
- Mamusiu, ty rzygasz? Idę powiedzieć tatusiowi!
Nim zdążę zaprotestować, słyszę tupot na schodach:
- Tatooo!!! Muszę ci coś powiedzieć!

I tak w miłej rodzinnej atmosferze mijają kolejne dni mojej trzeciej ciąży. Brzuszka na razie nie widać, ale spodnie już ledwo dopinam. Znam już ten moment; dotychczasowe ubrania zaczynają już być przyciasne, a w ciążowych jeszcze pływam. Na razie po prostu nie zapinam guzika i zakładam dłuższe bluzki. Szersza talia przypomniała mi o ważnej rzeczy - powinnam zacząć używać jakiegoś kremu przeciw rozstępom.