Dziennik.plKobieta

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 24°C

"Jestem na zebraniu zarządu. Ronię"

2009-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 20:37 | Komentarze: 0 | skomentuj
"Jestem na zebraniu zarządu. Ronię"

"Jestem na zebraniu zarządu. Ronię" / Inne

"Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię. Całe szczęście, bo w Wisconsin jest jeb**na 3-tygodniowa kolejka do kliniki aborcyjnej". Ten szkokujący wpis na Twitterze zamieściła 42-letnia matka dwójki dzieci. W ciągu kilku godzin przeczytało go 20 tys. ludzi, a największe media amerykańskie podały wiadomość w swoich serwisach. Temat trafił już na polskie fora.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Penelope Trunk ma dwie córki, pięcio- i siedmioletnią. Już dwa razy poroniła, a gdy w sierpniu odkryła, że jest w kolejnej ciąży, zapisała się na zabieg usunięcia w klinice. Nie zdążyła zrobić aborcji - poroniła po raz trzeci. Ale o co ten hałas? O to, że o fakcie utraty dziecka poinformowała cały świat za pośrednictwem serwisu społecznościowego Twitter.

PORAŻAJĄCY BRAK EMOCJI

"Jestem na spotkaniu zarządu. Ronię. Całe szczęście, bo w Wisconsin jest jeb**na 3-tygodniowa kolejka do kliniki aborcyjnej" - napisała Penelope. W ciągu kilku godzin jej wpis przeczytało 20 tysięcy użytkowników Twittera, a największe media amerykańskie, jak CNN czy ABC, podały wiadomość w swoich serwisach. Z Penelope rozmawiała także Oprah Winfrey. Na zarzuty o bezduszność pani Trunk ma swoją odpowiedź: "Gdy poroniłam pierwszy raz, było mi przykro, to jest typowa reakcja. Ograniczeniem jest to, że o poronieniu może mówić osoba, która odczuwa żal z jego powodu".

A Penelope nie jest żal, że poroniła, a wręcz przeciwnie: "Oczekujecie, że będę płakała za każdym razem, kiedy o tym mówię? Jestem szczęśliwa, że straciłam to dziecko" - mówi kobieta. Podkreśla, że prawdziwym problemem nie jest to, że dokonała wpisu na Twitterze - według niej największy kłopot tkwi w tym, że na aborcję w stanie Wisconsin czeka się trzy tygodnie i dlatego ona sama była zmuszona zapisać się do kliniki w Chicago (stan Illinois), która pewnie dysponowała krótszymi terminami.

UŻYTKOWNICY SIECI JUŻ MAJĄ SWOJE ZDANIE

Media i internauci nie szczędzą Penelope ostrych słów, pośród których przymiotnik "bezduszna" to jeden z najłagodniejszych. Ale pani Trunk ma także wielu obrońców. Amanda Marcotte, blogerka z XX Factor (What Women Really Think) podkreśla, że w ogóle nie była zszokowana treścią wpisu na Twitterze. Co więcej: zauważyła, że gdyby nie wszystkie poronienia były postrzegane jako tragedie, to być może dramatycznie zmieniłoby się postrzeganie ciąży i aborcji oraz tego wszystkiego, co wiąże się z naszymi "funkcjami reprodukcyjnymi".

Polscy internauci również zareagowali na wpis Penelope. W ciągu kilku godzin na forum gazeta.pl pojawiło się kilkaset opinii: od słów poparcia - do całkowitej negacji, wręcz potępienia stanowiska, jakie prezentuje Amerykanka.

A ty co sądzisz o wpisie Penelope Trunk na Twitterze i o jej poglądach na kwestie macierzyństwa? Podyskutuj o tym na naszym forum.

______________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Chłopiec czy dziewczynka?
>>> Obalamy cztery mity o antykoncepcji
>>> Zobacz kobietę, która walczy z własnym ciałem

Opracowała: dekar
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane

Najczęściej komentowane

«