Niedawno na ekranach kina mieliśmy okazję oglądać komedię romantyczną zatytułowaną "To tylko sex". Fabuła filmu opowiadała o przygodach pary przyjaciół (w tej roli Justin Timberlake i Mila Kunis), którzy nie mogąc znaleźć sobie partnerów postawiają, że w ramach przyjaźni będą zaspokajać wzajemnie swoje potrzeby seksualne. W hollywoodzkiej produkcji taki model przyjaźni zakończył się fiaskiem, czy w prawdziwym życiu może zdać egzamin?

Okazuje się, że zjawisko, które zyskało nawet swoją nawę - przyjaźń z profitami (ang. friends with benefits") jest dość popularnym wśród młodych ludzi. Co więcej, sypianie z własnym przyjacielem, bez emocjonalnego zaangażowania, w pewnych kręgach staje się coraz bardzie aprobowanym sposobem na życie. 

Jednak zdaniem Rachel Morris, psychoterapeutki specjalizującej się w terapii związków taka relacja prędzej czy później skończy się cierpieniem - "Wiele kobiet znajdując się w takiej relacji będzie szukało właściwego związku. W pewnym sensie to mężczyzna jest tą bezduszną stroną. Emocjonalne konsekwencje takiej relacji są ogromne. Ktoś z pewnością zostanie zraniony". 

Psychoterapeutka uważa, że kobieta w takim modelu jest znacznie bardziej narażona na cierpienie niż mężczyzna. Angażując się w intymną relację z przyjacielem, uczucia kobiety zaczynają się zmieniać, podczas gdy mężczyzna może wciąż pozostać na poziomie przyjaźni - "W dzisiejszych czasach, młodzi ludzie, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, udają, że seks znaczy dla nich mniej więcej tyle co uścisk dłoni. Jednakże intymność ma znaczny wpływ na emocje, co może być bardzo zgubne, zwłaszcza dla kobiet".

Fakt, że kobiety zaczynają się angażować w związek z mężczyzną, z którym uprawiają seks jest ponoć zdeterminowany przez biologię. Podczas fizycznego zbliżenia, w mózgu kobiety wytwarza się bowiem hormon zwany oksytocyną, który zmusza ją do szukania bliższego związku z seksualnym partnerem.

Tymczasem biologia mężczyzn pozwala im na oddzielenie uczuć od seksu co sprawia, że relacja "przyjaźni z profitami" jest znacznie bardziej niebezpieczna dla pań niż dla panów. 

"Kobieta nie jest biologicznie zaprogramowana do tego, by uprawiać seks nie angażować się" - tłumaczy psychoterapeutka. Morris twierdzi ponadto, że nie tylko jedna ze stron zostanie zraniona, ale sama przyjaźń po takiej przygodzie ma małe szanse na przetrwanie.