SUCHE FAKTY

Komunikat ze zdarzenia niewiele mówi o tym, co naprawdę się stało: policjanci z Rudy Śląskiej wczoraj o 6.30 rano otrzymali zgłoszenie, że starszy mężczyzna niszczy grób na miejscowym cmentarzu. Gdy przyjechali na miejsce, zobaczyli owego mężczyznę, a obok rozkopaną ziemię. Próbowali z nim rozmawiać i dowiedzieć się, dlaczego to robi. Ten nagle chwycił tasak oraz młotek i rzucił się na policjantów. Nie zareagował na strzały ostrzegawcze i próbował uderzyć tasakiem jednego z funkcjonariuszy. Zaatakowany oddał kilka strzałów, jeden z nich ranił napastnika, który rzucił się na drugiego stróża prawa. Dopiero kolejne strzały i kolejna rana go powstrzymały. Rannego karetka zabrała do szpitala.

OSZALAŁ Z MIŁOŚĆI?

Tyle faktów. Sceneria zdarzenia była co najmniej ponura, nie mówiąc już o intencjach i szokującym zachowaniu owego tajemniczego osobnika. Nieoficjalne informacje są jednak takie, że mężczyzna usiłował rozkopać grób swojej konkubiny, która zmarła w maju. Cierpi podobno na zaburzenia psychiczne po odejściu ukochanej kobiety, kompletnie nie może się pozbierać.

Tęsknota? Szokująca chęć bycia znowu blisko kogoś, kogo się nadal kocha? Psychologowie twierdzą, że mężczyzna, tracąc ukochaną kobietę, nie traci jednej osoby. Musi zmierzyć się z tym, że oto żegna na zawsze kogoś, która być może była nie tylko jego partnerką seksualną, ale przyjaciółką, towarzyszką wypraw w góry, najlepszym doradcą itp. Pustka po życiu, które już nigdy nie wróci bywa zabójcza. Dlatego tak bardzo ważne jest przejście wszystkich etapów żałoby. A najważniejsze jest tę żałobę do siebie dopuścić.

czytaj dalej...


NAJTRUDNIEJSZA LEKCJA

Doktor William Worden w książce "Grief Counseling and Grief Therapy, Second Edition" opisuje „cztery zadania w żałobie". Jakie to zadania?

Po pierwsze: nie odrzucaj bólu po utracie kogoś bliskiego. Takie negowanie może skończyć się poważnymi schorzeniami natury psychicznej i fizycznej. Jeśli po śmierci kogoś bliskiego odsuwamy od siebie cierpienie, to robimy błąd. Rozpacz pomaga wrócić do równowagi. Płaczemy, nawet histeryzujemy, jesteśmy rozgoryczeni i czujemy skrajną złość i pretensję do losu - i to wszystko jest potrzebne.

Po drugie: nie negujmy straty. Ważnym „zadaniem" w procesie doświadczania żałoby jest przyznanie, że bliski nie żyje. Nie wróci, nie spotkamy go już nigdy.

Po trzecie: należy przystosować się do nowego życia. Wielu osieroconych ludzi określa swoje życie jako puste, bezbarwne, bezsensowne. To normalne reakcje, ale po okresie żalu - jakkolwiek długo by on nie trwał - przychodzi czas na nową aktywność. Oczywiście, po wielkiej stracie nic nie będzie takie samo. Będzie inne, ale nie znaczy, że bezsensowne.

I wreszcie po czwarte: pamięć o zmarłym nie musi powstrzymywać przed ruszeniem naprzód. Na początku trudno uwierzyć, że cierpienie nie jest dominującym uczuciem w życiu. Odnajdywanie blasków życia nie może poza tym prowadzić do wyrzutów sumienia, że oto zdradziło się zmarłego ukochanego.

______________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Wakacje śladem fantazji erotycznych
>>> Tacy mężczyźni podobają się kobietom
>>> Oto największe kobiece kompleksy