Odkąd w zakładach fotograficznych pojawiły się specjalne automaty do poprawiania cyfrowych zdjęć, wszystkich ogarnęła mania retuszowania niechcianych piegów, zmarszczek czy w końcu kilogramów. Kiedyś nasza ingerencja ograniczała się do usuwania "efektu czerwonych oczu", dziś najchętniej podmieniłybyśmy się na kobietę o 10 lat młodszą i o 10 kilo chudszą.

MAGIA TWOICH RĄK

Każdy, zaraz po powrocie z wakacji, instaluje w domu darmową wersję jakiegoś programu do obróbki zdjęć i zaczyna się magia. Nikt już z drżeniem rąk nie odbiera w studiu koperty ze zdjęciami, bo wcześniej format, kadr i to, co na zdjęciu, zostało precyzyjnie opracowane.

Nie dość, że obserwujemy życie gwiazd, to jeszcze na zdjęciach z Egiptu czy z Turcji chcemy jak te gwiazdy wyglądać. I choć protestujemy przeciwko komputerowemu czyszczeniu zdjęć w pismach dla kobiet, to same bez zastanowienia poddajemy się wybieleniu.

CHIRURGIA BEZ SKALPELA

Chirurgię plastyczną bez użycia skalpela zaczęły wykorzystywać za niewielką opłatą zakłady fotograficzne, a zaraz potem firmy produkujące sprzęt. Hewlett Packard reklamuje swój hit jako female friendly camera – czyli przyjazny kobiecie aparat z funkcją HP Design Galery i opcją Slimming do "odchudzania" fotografowanych osób, która pozwala na wizualne wyszczuplenie fotografowanego obiektu o 5kg. Do tego jeszcze dostajesz specjalne oprogramowanie do retuszowanie zdjęć w domu. Aparat HP Photosmart za 200 funtów pojawia się w coraz to nowszych wersjach, oferując za każdym razem nowe atrakcje wizualne…

Działa on na zasadzie zawężania centralnej części kadru, tak że cała reszta kompozycji zdjęcia pozostaje bez zmian.

czytaj dalej...


ŻEBY NIE BYĆ SOBĄ

Kobiety, które poddają się usuwaniu znamion i kilogramów na zdjęciach, mówią potem: "wyglądam zupełnie jak nie ja, ale… podoba mi się to! ".

Za efekt Photoshopu, coraz bardziej powszechny w naszych albumach fotograficznych odpowiadają po części portale społecznościowe typu Facebook czy Nasza Klasa, na których zamieszcza się swoje fotografie. Nie każdy jest w stanie wytrzymać konkurencję z klasowymi pięknościami sprzed lat i dlatego nie ryzykuje zdjęć w wersji saute. A jak raz się spróbuje obróbki cyfrowej, już żadne twoje zdjęcie au naturel nie uzyska aprobaty.

Z pomocą idzie nam tu zresztą coraz bardziej zaawansowana technologia. Naukowcy z uniwersytetu w Sienie, we Włoszech, opracowali 49 punktów na twarzy, które można poprawić przy retuszu. Specjalny skan przeszukuje strategiczne punkty zdjęcia i wskazuje gdzie można dokonać niewielkiej ale znaczącej w efekcie zmiany. Potem z bazy, która zawiera najlepsze cechy najpiękniejszych gwiazd Hollywood (m.in. Angelina Jolie, Nicole Kidman) wybieramy elementy do podmiany i za pomocą jednego kliknięcia mamy usta jak marzenie.

Skoro ponad 70 procent poprawianych za pomocą komputera zdjęć zyskuje większą aprobatę oglądających, to może nikomu to nie szkodzi a poprawia tylko nasz wizerunek?

Pytanie tylko, jak w tej sytuacji można spokojnie przejrzeć się w lustrze. I czy kreowanie swojego fałszywego wizerunku ma jakiś wpływ na naszą psychikę. Która z nas będzie lepsza: ta prawdziwa, czy ta ładniejsza, stworzona komputerowo?

_________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Czy to już koniec Photoshopa?
>>> Mały klaps to też przemoc
>>> Takiej obrączki nigdy nie zgubisz