Po naszym reportażu o dziewczynach, które zdecydowały się na sprzedaż cnoty otrzymaliśmy wiele komenatrzy osób zbulwersowanych tym procederem, który, jak się okazuje, ma się w Polsce całkiem dobrze.

Reklama

Co ciekawe, oburzenie bardzo często okazywali mężczyźni, którzy, używając takich słów jak "honor, "godność", "hańba" czy "niesmak moralny", twierdzili, że kobiety ze "sprzedajną" przeszłością napawają ich wstrętem. Jak to więc jest naprawdę, skoro popularne w internecie licytacje cnoty jednak kończą się czyjąś wygraną? Czy mężczyźni, którzy biorą w nich udział wyzutymi z wszelkich zasad moralnych barbarzyńcami ?

Maleńka, zrób to ze mną...

Jak mówi w jednym z miesięczników 28-letni Marcin z Warszawy, który uczestniczył w kilku licytacjach "wielu mężczyzn robi to dla zabawy. "To zwykła ściema. Laska się napali na forsę, a on się już więcej nie odezwie. Albo obieca jej nie wiadomo co, a po wszystkim zwieje, nie płacąc. W zeszłym roku dwaj moi koledzy zrobili taki numer, że zalicytowali dziewictwo jednej 16-latki. Obiecali jej za to 5 tysięcy. Pojechali na spotkanie i ona przyszła. Zaczęli się z niej śmiać i wyzywać, że jest szmatą. No, mieli ubaw..." - mówi.



Jednak takie szczeniackie wybryki należą do mniejszości. Młodzi ludzie albo znajdują sobie inny obiekt zabaw, albo zaczynają podchodzić do "przedsięwzięcia" z zupełnie innej, bardziej zaangażowanej strony. Jak wyznaje Marcin, sam też "bawił się w licytowanie". "Miałem gest. Pisałem: Maleńka, dam ci 15 tysięcy! Zrób to ze mną! A te wariatki mi wierzyły i jeszcze zdjęcia przysyłały. Wreszcie odezwała się do mnie Beata" - wspomina. "Jak zobaczyłem ją na zdjęciu, to zamarłem. Wyglądała zjawiskowo: wysoka, szczupła blondynka, niebieskie oczy, długie włosy. Zaczęliśmy mailować, rozmawiać na skypie. Kompletnie zgłupiałem na jej punkcie. Do tego stopnia, że zacząłem rozważać, czy nie wziąć kredytu, żeby tylko zdecydowała się to zrobić ze mną" - wspomina.

Bajka dla dorosłych

Niestety, bajki dla dorosłych nie zawsze kończą się happy endem i rzadko kiedy jest w nich spodziewana magia. "Namawiałem ją, żeby zrezygnowała z tej licytacji. Mówiłem, że do szaleństwa mi się podoba i jeśli mnie zechce, to ja natychmiast jestem gotowy nawet na związek. Odmówiła mi i powiedziała, że ją oszukałem. Teraz nawet telefonu ode mnie nie odbiera. Wczoraj znowu sprawdziłem w internecie.Jej licytacja jeszcze trwa" - wyznaje rozgoryczony Marcin.

Jednak w internetowych aukcjach dziewictwa uczestniczą nie tylko młodzi mężczyźni, którzy szukają zabawy lub chcą przeżyć przygodę, o której mogliby opowiadać kolegom. Jak twierdzą seksuolodzy, wielu licytujących to panowie próbujący w ten sposób zrekompensować sobie fakt, że nigdy nie przeżyli seksu z dziewicą, a ten w ich wyobrażeniu smakuje lepiej. Tę tezę potwierdza Tadeusz, 46-letni biznesmen z Wrocławia. "Podnieciła mnie wizja spędzenia nocy z taką, dla której byłby to pierwszy raz i którą mógłbym wielu rzeczy nauczyć. Za dziewictwo Anny, 19-letniej studentki biologii, zapłaciłem 5 tysięcy. Była piękna, ale nawet nie udawała, że jest jej niemiło w moim towarzystwie. Szybko zrozumiałem, że jej chodzi tylko o pieniądze" - mówi. "Dla niej byłem tylko kolesiem z forsą. Postanowiłem podejść do tego tak samo jak ona. To tylko interes, nic więcej" - dodaje.

I chyba naprawdę tak myśli. "Gdyby już 25 lat temu panowała taka swoboda obyczajowa jak teraz, pewnie nigdy bym się nie ożenił, bo po co? Teraz można mieć wszystko. Tylko trzeba za to zapłacić" - zapewnia.

Z jednej strony trudno się nie zgodzić z taką tezą. Z drugiej - otwartym pytaniem jest, czy rzeczywiście za pieniądze można kupić wszystko?

PRZECZYTAJ TAKŻE:

>>> "Starą żonę wymienia się na nowy model"
>>> Sprzedam dziewictwo za 50 tysięcy
>>> "Mężczyzna jest jak pies. Wydaj mu kość...
>>> Nie całuj mnie, bo... zajdę w ciążę.
>>> Jak sprawić, by ON poczuł się wielki
>>> Dziewiąte wrota rozkoszy