Temat na warsztat wziął w swojej książce zatytułowanej . Nie pozostawia nam złudzeń: motywem naszych działań a w szczególności zakupów jest chęć autoreklamy i podobania się, a wszystko po to, by móc uprawiać seks.
. Tak, jak - twierdzi Geoffrey Miller. Jego zdanim niepstrzeżenie przeskoczyliśmy od godów do marketingu. Miller przypatruje się w jaki sposób chęć podobania się po to, by przyciągnąć partnerów seksualnych jest wykorzystywana przez speców od marketingu i ujawnia się w naszych codziennych wyborach konsumenckich.
"Budujemy w sobie adaptacyjne zdolności umożliwiając autoprezentację - język, inteligencję, uprzejmość, kreatywność i piękno - a następnie zapominamy, jak używać ich w celu
zdobywania przyjaciół, atrakcyjnych partnerów i prestiżu w oczach otoczenia. . Te kosztowne sygnały
zwykle są zbyteczne i mylące, więc ci inni zwykle je ignorują. W rzeczywistości i tak preferują ocenianie nas na podstawie naturalnej interakcji twarzą w twarz" - twierdzi
psycholog.
Zupełnie jak Freud, Miller . Według niego nabywanie przez nas dóbr osobistych jest umotywowane przez podstawowy pęd ku prokreacji, przyjemności lub obu tych rzeczy. Tylko nic o tym nie wiemy. "W przeciwieństwie do wielu malkontentów uważam, że " - pisze Miller. My sami jesteśmy zanurzeni w takim koktailu niczym bezrozumny plankton w oceanie. i wszyscy razem szukają uwagi nie uświadamiając sobie, że .