Podczas 12-tygodniowego kursu nauczyłyśmy się naprawdę wiele. Nie mówię tu o krokach, o sposobach na wyswobodzenie się z uścisku rosłego chłopa, ale przede wszystkim wsłuchiwałyśmy się w siebie. Bo podstawą skutecznej samoobrony nie jest właśnie celnie wymierzony kopniak w jądra (naprawdę trudno trafić!), ale zmiana postawy wobec napastnika.

Reklama

Unikalne, zaprojektowane od początku do końca dla kobiet szkolenia oferuje Women's Self Defense Program. Zajęcia prowadzi psychoterapeuta i były karateka Paweł Droździak.

WSDP: POCZĄTEK

Skąd pomysł powołania szkoły samoobrony dla kobiet? Droździak prowadził przez wiele lat szkołę karate. Uczył także podstaw samoobrony. "Zdałem sobie sprawę, że trening, jaki przechodzą mężczyźni, nie odpowiada zapotrzebowaniu kobiet. Facet, jeżeli ma się przed czymś bronić, jest to zazwyczaj utrata twarzy. Kobiety bronią się przeważnie przed zupełnie innym typem zagrożenia. I wcale nie chodzi o zagrożenie fizyczne. Wszelkie aktywności typu krav maga to tylko wyobrażenia o tym, przed czym kobiety mogłyby się bronić, a nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością" - mówi.

W 2000 roku rozpoczęto prace nad projektem kursu "na miarę". Zaczęło się od burzy mózgów: zebrano grupę 15 kobiet i przez kilka dni dyskutowano o tym, czego się boją, jak postrzegają naruszenie ich granic. Kurs był budowany na podstawie ich zapotrzebowania i ich doświadczenia.

NIE MUSISZ BYĆ JAK LARA CROFT

Co kurs ma dać? Przede wszystkim zmianę postrzegania pewnych sytuacji. "Kobiety postrzegają pewne zachowania mężczyzn jako takie, z którymi nic nie mogą zrobić. To, jak one się czują, jest w ich mniemaniu w jego ręku. Kurs ma nauczyć je odróżniać, kto tu żąda, i decydować, czy na te żądania przystać. To, że on zachowuje się źle, nie jest jej winą - i na kursie tego uczymy".

Same zajęcia są podzielone na dwie części. W pierwszej uczymy się kopnięć i ciosów, prostych i wcale niewymagających siły, a jednak skutecznych - o czym przekonamy się w drugiej części kursu. Wtedy prowadzący zajęcia Paweł przebiera się w specjalny pancerz, w którym nie będzie czuł naszych ciosów. My także zakładamy ochraniacze, żeby nie pokaleczyć się o Pawła. "Druga część zajęć jest warsztatowa. Część fizyczna służy psychologicznej i na odwrót. Robimy to po to, by wypracować postawę aktywną, żeby kobieta nie poddawała się agresji, żeby nie była przez nią niesiona, a przejmowała kontrolę nad sytuacją".

Najpierw więc ćwiczymy w parach uderzenia. To wszystko technika - walimy podstawą dłoni, ćwiczymy, jak nie dać się przewrócić i że wciskanie gałki ocznej, choć dość obrzydliwe, powoduje zawsze unik i cofnięcie się napastnika. A nam właśnie o to chodzi - nie zamierzamy go powalić jak Lara Croft, a jedynie wyswobodzić się i uciec jak najdalej.

NIEOCENIONA INTUICJA

Uczymy się także słuchać siebie. Brzmi banalnie? A jednak jest to bardzo potrzebne. Inscenizujemy scenki, na przykład taką: Paweł wciela się w napalonego kolegę z pracy. Odprowadza nas pod drzwi i za wszelką cenę stara się wprosić na kawę. Jest naprawdę uparty. Trudno go spławić. Doprowadza do tego, że kobieta zaczyna na niego wrzeszczeć. Dopiero wtedy odpuszcza. Albo taka scenka: ona idzie, a on staje jej na drodze i nie chce zejść. Prośby nie skutkują, a nie chcemy się bić. Trzeba wrzeszczeć. Kląć. Dopiero ostre "spier...j!" na niego skutkuje. Na początku wszystkie dawałyśmy za wygraną i "kolega z pracy" był zapraszany na kawę, a "osiłek" na ulicy zmuszał nas do cofania się.Usłyszeć własny wściekły krzyk - to było dane dopiero w połowie kursu. Choć wydaje się, że to tak proste, blokuje obecność koleżanek, które patrzą, i to, że Paweł jest kolegą, prowadzącym kurs, chce dla nas dobrze. Choć zmienia się nie do poznania, nie chcemy robić mu przykrości. A przecież to właśnie profil potencjalnego gwałciciela: "Większość gwałtów odbywa się w domu ofiary, to tak zwany gwałt towarzyski. Wszystko ma na przykład miejsce w pokoju, gdzie obok imprezuje 15 kumpli gwałconej dziewczyny. Ale ona nie krzyczy, bo się wstydzi. Wstydzi się, że ją to spotkało, że ją skojarzono z seksem, i to w takim wydaniu. Gdyby tylko wrzasnęła, koledzy by jej pomogli" - mówi Paweł.

W drugiej części, gdy prowadzący jest już przebrany, przystępujemy do walki. Sala jest podzielona na dwie części - jedna jest nasza, dziewczyn, druga jego - napastnika. Wkraczamy pojedynczo na teren Pawła i zaczynami bójkę. Wykorzystujemy ciosy, których uczyłyśmy się na poprzedniej części. Z zajęć na zajęcia walka jest coraz bardziej zażarta. A najdziwniejsze jest to, żeprzez pierwsze tygodnie kurs odbywa się w milczeniu. Żadnych przekleństw, krzyków, nic. Tylko głuche uderzenia ochraniaczy o pancerz.

Paweł prowadzi równolegle zajęcia z psychoterapii dla ofiar i sprawców przemocy. Doradza kobietom, które doświadczyły agresji albo zostały zgwałcone, by zanim zdecydują się na kurs samoobrony, zaczęły od psychoterapii. Podczas spotkań panuje bardzo napięta atmosfera, a złe wspomnienia mogą bardzo łatwo dojść do głosu. Zdarza się, że kobietom podczas kursu przypominają się dramatyczne przejścia. Wówczas prowadzący reaguje i sugeruje powrót do psychoterapii.

TYLKO SIĘ NIE WSTYDŹ!

Przemoc wobec kobiet to nie tylko próba gwałtu. To także propozycje nie na miejscu, usilne domaganie się twojego numeru telefonu, napastliwe żądanie randki czy próba naruszenia twojej prywatności. Kluczem do obronienia się w takiej sytuacji jest odpowiednia postawa:
"Są pewne mity dotyczące samoobrony ze strony fizycznej: że napastnika można obezwładnić i pokonać kilkoma ciosami, że można podeptać mu stopy szpilkami czy obronić się przed nożem. Kobiecie nie uda się tak pobić faceta, żeby go pokonać - uczymy się, jak uderzyć, żeby go rozproszyć i móc uciec. Ale ważna jest też strona psychologiczna. Postawa, która pozwala napastnikowi wytypować ofiarę. Nieprawda, że jeśli kobieta będzie się stawiać, to bardziej dostanie. Masz prawo nie uczestniczyć w sytuacji, w której czujesz się niekomfortowo, która budzi twój niepokój. Jeśli czujesz, że sytuacja narusza twoją granicę, masz prawo natychmiast się z niej wycofać. Trzeba także nauczyć się odróżniać, kiedy czegoś chcesz ty, a kiedy to on chce i przerzuca to na ciebie. Na przykład dziewczyna czuje, że facet czy faceci na coś liczą, a ona, choć nie bardzo ma ochotę, ulega, bo nie chce ich obrazić, zdemaskować. Dobrze jest być w takich sytuacjach trochę bezczelnym. Poza tym im wcześniej reagujesz, tym lepiej. Obrazowo: łatwiej ochronić przed psem mięso, gdy ono jest na stole, niż gdy już jest w misce, a pies trzyma w niej pysk".

Reklama

Jest też kwestia odpowiedzialności za to, że kobieta czuje się niekomfortowo. "To nie ona ma się wstydzić! Kobieta bierze na siebie wstyd. Facet składający seksualną propozycję jest wyluzowany, a ona jest zażenowana. Trzeba mu oddać ten wstyd. To on zachowuje się nieodpowiednio".

Kurs daje bardzo wiele, przede wszystkim zaś pokazuje, gdzie leży prawdziwe zagrożenie. Obrazowa liczba: 95 proc. gwałtów ma miejsce w domu, a sprawcą jest były partner lub kolega, uświadamia, że to nie na ulicy jesteśmy najbardziej zagrożone. Uwolnienie się od niechcianego napastliwego adoratora jest jak łyk powietrza. Pierwszy wydobyty z siebie krzyk złości podczas kursu to katharsis.

Tak walczy kobieta po kursie w WSDP:

p

Informacje o zajęciach można uzyskać pod numerem telefonu 0 784 005 282. Najbliższy kurs samoobrony dla kobiet zaczyna się 27 marca i potrwa do 12 czerwca. Zajęcia będą się odbywały w piątki w godzinach 17.30 - 19.30. Pierwsze są bezpłatne. Chcesz dowiedzieć się więcej? Sięgnij po książkę "Zawsze bezpieczna" Pawła Droździaka i Wojciecha Kuczyńskiego.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

>>> Nie daj z siebie zrobić prostytutki
>>> Mężczyzna nie bije z miłości
>>> Mężczyzna zauważa więcej, niż ci się zdaje
>>> Baba za kierownicą lepsza, niż myślisz
>>> Spór o konkubinaty wciąż trwa, bo czy obrączka ma znaczenie?