Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak telewizja robi z kobiety kawałek mięsa

10 lutego 2009, 16:52
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Jak dobrze wyglądać nago", "Trinny i Susannah rozbierają Wielką Brytanię", "Jak się nie ubierać" czy inne show tego typu wciąż cieszą się powodzeniem telewidzów. Jak to możliwe, że dorosłe, wykształcone kobiety dają się rytualnie upokorzyć i powiesić swoje nagie zdjęcia w centrum wielkiego miasta?

Przemiany w programach tego typu są pozorne i skazane na szybkie zapomnienie. Wiadomo, że chodzi tylko o sensację i pokazanie gołego ciała. Ale co ciekawe - ten typ rozrywki bawi zarówno kobiety, jak i mężczyzn - choć programy skierowane głównie do pań.

W takim show przepis na słupki oglądalności jest prosty. , żeby potem mogła spojrzeć na siebie, już piękną i odmienioną. Sęk w tym, że . Potem już tylko łzy radości, zadowolony mąż ściska odmłodzoną żonę i... żyli długo i szczęśliwie.

Programy tego typu to prawdziwe igrzyska. Przed telewizorem zasiadają całe rodziny, żeby kosztem biednych uczestniczek podbudować swoje ego. W każdym programie bowiem, uczestniczka jest rozbierana do rosołu, krytykowana publicznie za jedzenie śmieci, za dopuszczenie swojego ciała do tak okropnego stanu i zmuszona do prezentowania go wśród innych kobiet, lub co najmniej przy prowadzących. Do tego absolutnie konieczne jest, aby zmyć jej wcześniej makijaż i przebrać najpierw w bezkształtny worek na kartofle. Potem ciało jest tam ściskane, bezlitośnie oświetlone reflektorem, wystawione na pokaz. , które jest oczywiście o lata świetlne do przodu od kobiet w ich wieku. Przekaz z telewizora jest jasny: wybrali cię/ją, bo gorzej już być nie mogło.

Gok Wan posuwa się dalej, zmusza biedne kobiety do rozbieranej sesji zdjęciowej i jeszcze umieszcza potem ich zdjęcia na budynkach Londynu przy najbardziej ruchliwej ulicy. Jego programy już nie próbują nikogo zmienić, odchudzić czy dać rady co do nowego stylu życia.

Kiedyś można było nagość zobaczyć tylko po 23.00, teraz wystarczy włączyć byle kobiecy program do obiadu i można oglądać w całej krasie dziesiątki kobiet w bieliźnie.

Jest w tym coś niesmacznego, że widzowie czerpią narcystyczno-voyeurystyczną przyjemność z podglądania cudzej intymności, sprzedawanej jak kawałek mięsa i jednocześnie poprawiają sobie samopoczucie, siedząc bezpiecznie na swoich kanapach.

Pytanie, które jednak najczęściej kołacze się po głowie, to Jeśli sposobem na akceptację siebie ma być wstrząsowa terapia na zasadzie, "strącę cię w błoto, żeby potem podać ci jedwab do wytarcia", to ja dziękuję!

, że potem będzie inna ona i inne życie. A chyba trudno uwierzyć w to, że jednorazowa wizyta u psychologa, szybka lekcja z doboru strojów czy jednorazowe zrobienie makijażu mogą być zmianą na całe życie? Rytualne obnażenie się przy werblach i pełnym świetle nie jest przecież wyzwalającym zastrzykiem podnoszącym samoocenę. Nie oczekuje tego chyba nikt, łącznie z widzami i producentami. No może, tylko ta pełna nadziei nieszczęsna telewizyjna gwiazda.

, bazowały one raczej na makijażu czy propozycji wizyty na siłowni. Jesteśmy jeszcze zbyt zachowawczy aby rozbierać panie do rosołu niczym kurczaki. Już jednak pojawiają się programy, jak ten prowadzony na TVN Style przez Mariolę Bojarską-Ferenc (), w których rodzina bezlitośnie wytyka błędy w wyglądzie, a prowadząca mówi o okropnych nawykach żywieniowych i braku gustu.

Trudno uwierzyć, że mężczyźni zgodziliby się wystąpić w roli takiego królika doświadczalnego. Najsmutniejsze jest to, że uczestniczki programów nie zdają sobie sprawy z bycia przedmiotem w rękach producentów, prowadzących i widzów. Na końcu zawsze uśmiechają się do kamery – może dlatego, że w końcu pozwolono im włożyć na siebie jakieś ciuchy…

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj