Dziennik Gazeta Prawana logo

By Twoje wesele nie zamieniło się w koszmar

30 czerwca 2008, 13:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dziś młodzi chcą mieć wpływ na to jak będzie wyglądać ich wesele
Dziś młodzi chcą mieć wpływ na to jak będzie wyglądać ich wesele/Inne
Młodzi chcą dobrej zabawy, ich rodzice tradycyjnego święta. Jak więc ma wyglądać wesele, które pogodzi obie strony?

Stare powiedzenie mówi, że wesele jest nie dla państwa młodych, ale dla rodziców i gości. Do niedawna to właśnie rodzice decydowali o tym, jak wyglądać będzie wesele ich dzieci. Dziś młodzi są bardziej niezależni, często sami płacą za weselną zabawę i chcą mieć wpływ na to, jak wygląda. Mają własne pomysły, podglądają zachodnie trendy, nie oznacza to jednak, że nie liczą się ze zdaniem rodziców i rodziny. Można przecież wszystko połączyć.

Nie ma wesela bez muzyki. Ostatnio młodzi stali się bardzo wybredni w tej kwestii. Jeszcze kilkanaście lat temu obowiązkowa była kilkuosobowa kapela przygrywająca standardy, tj. "Palomę" czy "Tango Milonga". Okazało się, że młodzi goście nie znają tych szlagierów i wolą bawić się przy swojej muzyce. Wieloosobowe kapele zastąpiono więc zestawem dwóch muzyków plus wokalistka, którzy śledzą muzyczne hity i potrafią wykonać i "Białego misia", i najnowszy przebój Madonny.

Taki zespół prowadzi całą biesiadę, dobiera repertuar do nastroju gości, proponuje różne konkursy i zabawy. Właśnie zabawy często są kością niezgody między rodzicami i państwem młodym. Rodzice chcą, żeby było ich jak najwięcej, młodzi ograniczyliby je do minimum. Kompromisem są oczepiny, bo na razie nikt nie wyobraża sobie bez nich wesela.

Młodzi coraz częściej mają wpływ na prezenty ślubne czy nawet kwiaty. Na zaproszeniach weselnych można przeczytać, że zamiast kwiatów, wolą słodycze lub maskotki, które potem zawożą np. do domów dziecka. Coraz modniejsze jest też zbieranie... karmy dla zwierząt ze schroniska. Do zaproszenia może być także dołączona lista prezentów. W końcu państwo młodzi najlepiej wiedzą, czego potrzebują.

Nowym trendem jest także to, że młodzi coraz częściej nie wchodzą do kościoła razem, a spotykają się dopiero przy ołtarzu, do którego prowadzi pannę młodą dumny ojciec. Tradycja ta przyszła do nas z Zachodu. Na głowy nowożeńców sypią się już nie tylko drobne pieniądze i ryż, ale także confetti, płatki kwiatów, lecą balony i bańki mydlane. Na weselu wódkę zastępuje się winem, jednak wciąż śpiewa się "Gorzka wódka".

Skąd takie pomieszanie starego z nowym? Młodzi pragną być na czasie, ale jednocześnie wcale nie chcą całkowicie zapomnieć o tradycji. Organizatorzy wesel często opowiadają o parach z małych miejscowości lub wsi, które wyjechały do dużych miast. Na co dzień żyją bardzo nowocześnie, nie przyznają się do swoich korzeni, jednak kiedy przychodzi czas ślubu i wesela, wracają do rodzinnych miejscowości. Wtedy zdarza się, że panna młoda w sukni od najlepszego krawca z Paryża wsiada na ustrojoną kolorowymi wstążkami furmankę, a na weselu drogi DJ gra "Tango Milonga". Stare i nowe miesza się, ale najważniejsze, że wszyscy są zadowoleni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj