Dr Nighat Arif, lekarka rodzinna pracująca w NHS oraz w prywatnej opiece medycznej, przywołuje wnioski z dużej analizy przygotowanej przez London School of Economics and Political Science we współpracy z ekspertami Vitality.
Wnioski są zaskakująco proste: około siedem godzin snu każdej nocy, o zbliżonej porze może, według przytoczonych danych, "obniżyć ryzyko przedwczesnej śmierci niemal o jedną czwartą". W praktyce – jak interpretuje lekarka – konsekwentny rytm snu może oznaczać "nawet cztery dodatkowe lata życia". Za tymi liczbami stoją konkretne efekty: mniej hospitalizacji, rzadsze zaostrzenia chorób przewlekłych i lepsza kondycja psychiczna.
Skala problemu: większość z nas śpi za krótko
Arif nie ma wątpliwości: sen odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu. Tymczasem aż 9 na 10 osób nie spełnia kryteriów optymalnego wzorca snu. Szczególnie trudną sytuację mają kobiety w średnim wieku. Sen często zakłócają objawy okołomenopauzalne, takie jak "uderzenia gorąca, gonitwa myśli i zmieniające się hormony". W efekcie wiele osób funkcjonuje w stanie chronicznego niedosypiania, uznając je za normalny element dorosłego życia.
"Dobry sen nie jest luksusem"
Lekarka apeluje o zmianę podejścia: "dobry sen nie jest luksusem". Zwraca uwagę, że zwłaszcza u kobiet w menopauzie "ochrona snu jest ważna dla ochrony mózgu, serca i nastroju na długie dekady". Traktowanie snu jako fundamentu zdrowia ułatwia dbanie o inne obszary życia – stabilizuje apetyt, zwiększa motywację do ruchu i pomaga lepiej radzić sobie ze stresem.
Jej przekaz jest prosty: "traktuj sen jak swój potężny nawyk prozdrowotny". Dane z raportu wskazują, że poprawa nawyków snu mogłaby przynieść wymierne korzyści całemu systemowi ochrony zdrowia, ograniczyć liczbę hospitalizacji i zmniejszyć ryzyko przedwczesnej śmierci.
Ile snu naprawdę potrzebujemy?
Zalecenia NHS pozostają spójne z tymi wnioskami: zdrowy dorosły potrzebuje zwykle 7–9 godzin snu na dobę. Zapotrzebowanie zależy jednak od wieku, stanu zdrowia i stylu życia. Dzieci i nastolatki śpią dłużej, ponieważ ich organizmy intensywnie się rozwijają, natomiast u dorosłych nawet niewielkie zaburzenia rytmu dobowego mogą odbić się na samopoczuciu i zdrowiu. Jedno jest pewne: sen przestaje być dodatkiem do zdrowego stylu życia – coraz częściej uznaje się go za jego fundament.