Dziennik.pl logo

Letnie wojaże TAK, ale po nowemu. Oto, jak zmieniły się preferencje Polaków co do wypoczynku

26 czerwca 2023, 18:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Para. Góry. Trekking. Urlop
Para. Góry. Trekking. Urlop/Shutterstock
Turyści nie rezerwują już miejsc noclegowych z dużym wyprzedzeniem, a plany wypoczynkowe uzależniają głównie od warunków pogodowych - powiedział PAP Grzegorz Sokoliński z Karkonoskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Zauważył, że turyści coraz częściej decydują się na krótszy pobyt.

W rozmowie z PAP prezes Karkonoskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskiej Porębie Grzegorz Sokoliński wskazał, że z sygnałów płynących od hotelarzy wynika, że zainteresowanie wypoczynkiem w Karkonoszach w te wakacje będzie porównywalne do ubiegłorocznego. „W rozmowach z właścicielami obiektów nie słychać paniki, czy wręcz przeciwnie - nadmiernej radości” - ocenił.

- Trzeba przy tym zauważyć, że turyści już nie rezerwują miejsc noclegowych z dwu-, trzymiesięcznym wyprzedzeniem, jak było to kiedyś. To się zmieniło. Bardzo często miejsca sprzedają się w ostatniej chwili. Turyści obserwują pogodę i do niej dostosowują swoje plany – powiedział.

Sokoliński zwrócił też uwagę, że ostatnie obserwacje pokazują, że turyści podczas wypoczynku wydają mniej pieniędzy. Wiąże się to – jak mówił – m.in. z decyzją o krótszym pobycie. 

- Druga kwestia to wydatki wolne. Turyści zawsze mieli do dyspozycji jakąś kwotę, którą wydawali na tzw. mieście - na pamiątki, czy droższe restauracje. Teraz wyraźnie widać, przynajmniej z wypowiedzi przedstawicieli branży gastronomicznej i handlowej, że ta kwota do dyspozycji jest mniejsza – wskazał.

Jak podkreślił, zmieniają się też preferencje turystów co do wyboru rodzaju noclegu. 

- Nadal jednak baza miejsc noclegowych jest zróżnicowana i turyści mają do wyboru obiekty o różnym standardzie i w różnym przedziale cenowym. Każdy może wybrać coś dla siebie – dodał.

Sokoliński wskazał, że jest duża grupa turystów, która przyjeżdża do obiektów o wyższym standardzie i jest ona w miarę stabilna.

- W przypadku Karkonoszy, w dużym stopniu segment ten ratują klienci czescy. Ze Szklarskiej Poręby do Pragi jest porównywalna odległość jak do Wrocławia. W związku z tym prażan w rejonie Karkonoszy mamy w tej chwili potężną ilość. Klient czeski wybiera nas ze względu na obiekty o wyższym standardzie, z pełną obsługą, czyli zapleczem basenowym, spa itp. U siebie za tę samą cenę dostaje tylko pokój, a u nas wszystko – zauważył.

Nadmienił przy tym, że „moda” na tzw. apartamenty w ostatnim czasie wydaje się słabnąć. „Kilka lat temu oferta w segmencie apartamentów była bardzo atrakcyjna, przede wszystkim z uwagi na cenę i dużo osób zaczęło wybierać te obiekty. Jednak w ostatnim czasie widzimy, że jest coraz większa grupa ludzi, która się +nacięła+ na tym wyborze. Zdarza się, że apartamenty są zniszczone, brudne, nieposprzątane. Zjawisko to w bardzo szybkim tempie narasta. Te obiekty w wielu wypadkach są już kilkuletnie, a przy intensywnej quasi hotelarskiej eksploatacji wyposażenie szybko się niszczy. Widzimy, że część turystów w tej chwili zaczyna wracać do takich tradycyjnych obiektów noclegowych” – mówił.

- Rynek się zmienia, cały czas ewaluuje, te zmiany są na pewno o wiele szybsze, niż było to kiedyś. Kiedyś nasze przyzwyczajenia turystyczne, wypoczynkowe zmieniały się dekadami. Ludzie jeździli na cały urlop w jedno miejsce przez wiele, wiele lat. To był standard. Teraz turyści wypoczywają całkiem inaczej, te trendy są dynamiczne. Żyjemy szybciej, intensywniej i wypoczywamy też intensywniej – zauważył Sokoliński.

Zwrócił też uwagę, że nawet emeryci coraz częściej decydują się na krótkie, cztero-, pięciodniowe pobyty. W jego ocenie trend ten nie wynika tylko i wyłącznie z kwestii kosztowych, ale z potrzeby, aby poznać, zobaczyć więcej.

Pytany z kolei o to, jak w tym roku kształtują się ceny Sokoliński zauważył, że nie wzrosły one znacząco i nie można mówić tu o drastycznych podwyżkach. 

- Trzeba jednak pamiętać, że w górę poszły ceny energii a także płace. Dodatkowo u nas sezon grzewczy nie trwa 3-4 miesiące, a 6-7 miesięcy – zauważył. 

Dodał przy tym, że o większym wzroście cen można mówić w przypadku gastronomii.

- Powiedziałbym, że w przypadku hoteli niewiele się zmieniło w stosunku do poprzedniego roku. To są normalne regulacje wynikające – w zależności od obiektu – od kosztów jego prowadzenia, a także od kwestii popytu. Jeżeli miejsca w danym obiekcie hotelarskim zostały w dużej części wykupione, jeżeli sprzedał on w podobnych cenach 95 proc. swoich pokoi, to te ostatnie 5 proc. sprzedawane jest zazwyczaj w cenie wyższej. Z kolei jeżeli któremuś właścicielowi się nie powiodło to rozwiązanie, dla niego jest obniżka cen. Tak więc można powiedzieć, że ceny noclegów są dynamiczne – ocenił. (PAP)

autorka: Agata Tomczyńska

ato/ drag/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Autor bez zdjęcia
oprac. Marta Jarosz

Od marca 2011 roku redaktor prowadzący serwis kobieta.dziennik.pl, autorka tekstów o tematyce społeczno-zdrowotnej do „Magazynu DGP”. Równocześnie adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa UKSW w Warszawie, pasjonatka i badaczka języka mediów, zawsze chętna do podejmowania tzw. trudnych tematów. Członek Polskiego Towarzystwa Komunikacji Społecznej – sekcja „Język w mediach”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj