Kluczem do uniknięcia konfliktów wynikających z różnic pokoleniowych jest chęć zrozumienia drugiej osoby i wysłuchania tego, co ma do powiedzenia. Z takiej międzypokoleniowej rozmowy dowiemy się od siebie nawzajem wielu ciekawostek – dziadkowie mogą na przykład zaciekawić młodych cytatami z tzw. „klasyków”, czyli starych filmów i piosenek ze swojej młodości, a wnuczęta objaśnić swój wirtualny świat. Wystarczy zapomnieć o szeroko wygłaszanych, często bezpodstawnych opiniach na temat młodszych lub starszych pokoleń i po prostu wysłuchać tego, co jest przekazywane.

Reklama

Inna nie znaczy gorsza

Starsze pokolenia upodobały sobie stwierdzenie „kiedyś młodzież była zupełnie inna”. Nie da się z nim nie zgodzić. Jasne, że była inna – żyła przecież w zupełnie innym świecie! Tymczasem im jesteśmy starsi, tym bardziej mamy tendencję do wypierania tego, jacy sami kiedyś byliśmy i jakim językiem się posługiwaliśmy. Niestety zapominamy o swoich młodzieńczych latach i przez to nie potrafimy zrozumieć nowej młodzieży. Językowej empatii nie sprzyja też tempo rozwoju technologii, które rośnie od dziesięcioleci. Czasem trudno jest pojąć, że rodzice dzisiejszej młodzieży nie urodzili się w świecie z globalnym dostępem do internetu. Z kolei w słownictwie młodzieży pojawia się mnóstwo zwrotów pochodzących z innych języków (zwłaszcza angielskiego) oraz komunikacji skrótowej, której starsze pokolenia po prostu nie rozumieją.

Co powinniśmy wobec tych zmian zrobić? Po prostu pogodzić się ze zjawiskiem zmian, które są nieuniknione i naturalne. Właśnie na tym polega niezwykłość procesów językowych. Pamiętajmy też, że różnice powstają również z przyczyn czysto fizjologicznych – nasze mózgi znacząco się różnią w zależności od upływających lat. Neurobiologiczne procesy sprawiają, że człowiek w wieku 13-18 lat jest kimś innym niż później. Młody mózg pobiera 50% energii, następnie dochodzi do przebudowania neuronów i zainwestowania tej energii w rozwój fizyczny, co powoduje, że z dnia na dzień możemy utracić umiejętność porozumienia się ze swoim dzieckiem…

Językowa nauka perspektywy

Język używany przez młodsze pokolenia może być niezwykle zabawny i edukujący. To właśnie dzieci uczą inkluzywności i przełamywania barier zakorzenionych w naszej kulturze i społeczeństwie przez lata. Pokazują, że wiele nowych słów lepiej odpowiada współczesnym realiom. Dobrym przykładem są używane dziś coraz częściej tzw. feminatywy, które budują różne, emocjonalne reakcje społeczne. Tak jak „nauczycielka” nie wyszła z użycia, więc dzisiaj nie oburza, tak już “drukarz” i “drukarka” przez zrównanie żeńskich form zawodów do rzeczowników pospolitych, wywołuje śmiech i nieporozumienia. Jest to jednak kwestią oswojenia się z językiem, osłuchania z jego brzmieniem. Mam nadzieję, że dzięki młodym ludziom, którzy uczą nas „swojego” języka, będziemy mogli z czasem lepiej się komunikować i nie będziemy nieświadomie wyrządzać ludziom krzywdy.

Jak się porozumieć, by się zrozumieć?

Reklama

Różne grupy posługują się własnym dialektem – to ich wewnętrzny sposób porozumiewania się. Inne są zwroty służb mundurowych, a inne dziennikarzy. Nie przeszkadza to jednak w komunikowaniu się z resztą świata. Podobnie jest ze slangiem młodzieżowym, który również odgrywa kluczową rolę społeczną, pozwalając identyfikować „naszych” od „innych”. Młodzież, choć nie oczekuje od nas rozumienia ich języka, pozwala na czerpanie z tego młodego świata, a to skutecznie zapobiega konfliktom powstałym przez niezrozumienie. Starsi wcale nie muszą posługiwać się slangiem, żeby mówić językiem zrozumiałym dla obu stron. Wystarczy, jeśli chcą się nim zaciekawić, dopytać i postarać się go zrozumieć.

Nie polecam używania młodzieżowego języka na siłę. Prawda jest taka, że nigdy nie będziemy z nim na bieżąco. Komunikacja zawsze stawia przed nami pewne bariery, a jedną z nich jest właśnie wiek. To od nas zależy czy będziemy chcieli je zrozumieć i pokonać! Pamiętajmy zatem, że najważniejsza jest intencja, chęć zrozumienia drugiego człowieka i szanowanie jego potrzeb.

Podziękowania za przygotowanie artykułu dla Anety Korycińskiej ("Baby od polskiego").