Z MATY SIĘ SCHODZI, GDY SIĘ MDLEJE

Strój Lary był trafiony. Joanna Mucha zawsze wiedziała, że chce być najlepsza, a niezbędnej samodyscypliny nauczyły ją właśnie sztuki walki. "Moja mama była wobec mnie bardzo wymagająca. W szkole było dla mnie jasne, że musze być najlepsza. Drugim >>wychowawcą<< było karate, które odcisnęło na mnie potężne piętno" - wspomina posłanka. Czego przede wszystkim nauczyło ją karate? "Przede wszystkim samodyscypliny. Technik medytacji. Dojrzałego i odpowiedzialnego podejścia do tego, co się robi. Z treningów pozostało mi też przekonanie, że z maty można zejść dopiero wtedy, jak się mdleje. Trening to walka z własną słabością" - opowiada w rozmowie z tygodnikiem "Wprost Light".

NIE LUBIĘ SIEBIE

Opłaciło się. W wieku 31 lat miała już doktorat i została posłem. I jeszcze wychowywała dwoje dzieci. Mimo tylu sukcesów jest wciąż z siebie niezadowolona. Jak mówi, jej czułym punktem jest to, że sama siebie nie lubi. No bo przecież mogłaby wszystko robić lepiej... "Cały czas mam do siebie mnóstwo zastrzeżeń i jestem wobec siebie drastycznie krytyczna" - wyznaje. Nie wystarcza jej to, że od początku kadencji zgłosiła ponad 90 interpelacji... "Moje poprzeczki zawsze były zawieszone wysoko. Ale to dotyczy raczej życia, nie polityki. W polityce chcę po prostu dać z siebie tyle, ile to możliwe" - mówi.

MATKA IDEALNA? NIE DA RADY

Kiedyś wyznała, że obowiązki matki i polityka godzi średnio. Bo nawet nie ma złudzeń, że jest w stanie robić karierę i być jednocześnie matką idealną... "Czas się nie rozciąga. Jeśli robię jedną rzecz, to jednocześnie nie robię innych. Gdybym chciała być matką idealną, jeszcze jakiś czas byłabym tylko dla nich [synów - przyp. red.]. Ja wybrałam inny model. Moje dzieci to akceptują. Ale jest tego cena: kontakt, który się traci". Nie jest specjalistką od tworzenia domowego ciepełka. Synów wychowuje po kumpelsku.

WCIĄŻ MÓWIĄ O MOICH ROMANSACH

W Sejmie też raczej nie przypomina stereotypowej matki, a parlamentarną seksbombę. I bohaterkę plotek o romansach z czołowymi politykami. "Od czasów licealnych mam ten sam problem. Jeśli z kimś piję kawę lub rozmawiam, to w powszechnym przekonaniu mam z tą osobą romans. Przestałam na to reagować" - denerwuje się posłanka. Mówiło się o spotkaniach Muchy z Palikotem, potem sam Palikot zasugerował, że ma ona romans z Jarosławem Gowinem. Posłanka przyznaje, że znajomość z Gowinem jest dla niej niezwykle cenna, ale oburza się na sugestie o romansie. "Wpis na blogu Janusza był nieelegancki i nie fair. Ja nawet jakbym miała niezbite dowody na taki temat w stosunku do kogoś innego, nie poruszałabym tego tematu publicznie".

ŻELAZNA DAMA Z LODEM MIGDAŁOWYM

Pomimo że jest znana z olśniewającej urody, nie poświęca jej zbyt wielu starań. Jak sama mówi, nie weszłaby do Sejmu, gdyby nie pomoc speca od wizerunku, który ją pilnował i mówił, co ma nosić, jak się malować i co mówić. "Mój autentyczny strój to dżinsy, koszulka i tenisówki" - mówi. Na palcach jednej ręki wyliczy wizyty u kosmetyczki, fryzjera odwiedza nie częściej, niż co pół roku. O spa nawet nie myśli. "Stosuję superuproszczone metody dbania o urodę" - zdradza. Jako polityk imponuje jej Donald Tusk. A z kobiet - typy raczej męskie. "Imponują mi bardzo silne kobiety, jak Golda Meir, Madelaine Albright, Margaret Thatcher. Żelazne kobiety, które są mężami stanu" - zdradza Anna Mucha. Ale mimo tych męskich inspiracji, jeśli ma ochotę na chwilę przyjemności, wcale nie sięga po whisky czy cygaro. A po co? "Magnum migdałowe..." - rozmarza się.

_______________________________________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Szczepkowska: Nie przebiję Palikota!
>>> Cugier-Kotka: Nie miałam romansu z Kurskim
>>> Zobacz, na jaką sesję odważyła się Katarzyna Figura
>>> Kobiety nie zdradzają bogatych i przystojnych