Toksyczny trójkąt: ty, on i pieniądze
Kasa zawsze była newralgicznym punktem w związku. A kryzys sprawił, że kwestie finansowe stały się istnym polem minowym dla partnerów. Sprawdź, jak się po nim poruszać tak, by wasza miłość nie rozerwała się z hukiem na tysiąc kawałków.
- Kto rozwścieczył feministki?
- Dziewica smakuje lepiej, nawet za pieniądze
- Miłość Marcinkiewicza: Wygramy w Lotto
- Czy kryzys rozbije polskie małżeństwa
- Ile dzieci zarabiają w serialach?
- Sprzedam dziewictwo za 50 tysięcy!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pieniądze są jak seks – potrafią dać masę przyjemności i zarazem stać się przyczyną największych domowych wojen. Nic tak jak kasa nie potrafi poróżnić nawet najbardziej kochających się ludzi – a to niebezpieczeństwo wzrasta, kiedy przez cały dzień jesteś bombardowana informacjami o kryzysie. Kiedy wracasz do domu z głową pełną spadków WIG-u i wizją ciągle rosnącego franka, niewinne pytanie ukochanego "Skarbie, myślałaś już może, gdzie chcesz spędzić urlop w tym roku?" sprawia, że rosną ci kły i pazury. Spokojnie, zanim rozbijesz mu na głowie telewizor, przeczytaj nasze rady, które pomogą ci nałożyć kaganiec finansowej bestii – na każdym etapie waszego związku.
RANDKOWANIE RÓWNA SIĘ WYDAWANIE
Na początku jest pięknie. Zakochanie zakłada wam różowe okulary i nie zdejmujecie ich nawet wtedy, gdy oglądacie wyciągi z konta. Kiedy romans się dopiero rozkręca, pieniądze wydają
się nie mieć znaczenia, żyjecie przecież miłością. Błąd! One już są ważne: dzięki nim ty kupujesz nową sukienkę, by zrobić na nim wrażenie, a on zabiera cię na kawę do
najbardziej trendy bistro w mieście. Biologia jest silniejsza niż kryzys: szalejące w ciałach hormony zalewają wam również mózgi i sprawiają, że przepuszczacie kasę nie tylko na ciuchy,
fryzjera i kosmetyczkę (ty), knajpy, taksówki i prezenty (on), ale także nabijacie sobie rachunki, dzwoniąc do siebie trzydzieści razy dziennie na komórkę.
Uwaga: jeśli nie powstrzymacie tego szaleństwa, to kiedy mgła zakochania trochę opadnie, będziecie pluć sobie w brodę i obwiniać partnera za to, że wydaliście przez niego tyle
pieniędzy…
NASZA RADA: użyj wyobraźni zamiast karty kredytowej. Skype i sms-y zamiast telefonów, romantyczny spacer zamiast clubbingu, sukienka pożyczona od kumpeli (on i tak jej nie zapamięta), kino studyjne i ambitne zamiast multipleksu, kawa w cukierence, a nie trendy-jazzy-cool knajpie. W końcu liczy się uczucie, a nie pieniądze, prawda?
FINANSOWE SCHODY
Spotykacie się już od kilku miesięcy. Zaczyna się życie, czyli schody. Zdążyliście już zorientować się, ile każde z was zarabia – nawet jeśli nie znacie dokładnie
wysokości waszych pensji, to wiecie, na co mniej więcej stać partnera – spontaniczny weekend w Zakopanem i ściganie się taksówkami po mieście, czy sobotę z nowym Batmanem na DVD i
popcornem z mikrofalówki. I zaczynają się pierwsze poważne kłótnie o pieniądze: "Ależ z ciebie snob, po co ci ten iPhone, mi wystarcza stara Nokia", "To samo
kupiłabyś na Allegro dwa razy taniej!", "Zwariowałeś, nie jadam w barach mlecznych, mam ich dosyć od studiów!", "Znowu nowe buty? Ładne, ale
czy ty nie przesadzasz? ”. Uwaga: Gdy pozornie komentujecie tylko podejście partnera do wydawania pieniędzy, on słyszy "Jesteś do niczego, nie potrafisz zarobić nawet na
porządny telefon” albo
"Jesteś nienormalna, żeby wydać tyle kasy na taką szmatę!”. A to oznacza brak akceptacji i naprawdę boli…
NASZA RADA: Jeżeli myślisz o byciu z tym facetem na serio, pora na rozmowę o finansach. Tak jak zbliżone poziomy libido oznaczają mniej kłopotów w sypialni, tak podobne dochody
generują mniej problemów poza nią. Porozmawiajcie o tym, czym są dla was pieniądze – oznaką statusu, gwarancją bezpieczeństwa czy tylko dobrej zabawy. Taka rozmowa otworzy ci
oczy – jeśli wasze podejście do pieniędzy jest kompletnie różne, może oznaczać to, że różnicie się również w wielu innych, kluczowych dla waszej przyszłości kwestiach.
JEDEN ZWIĄZEK, JEDEN PORTFEL?
Nawet jeśli nie mieliście problemu z kasą, gdy byliście singlami, kiedy zaczynacie ze sobą mieszkać i myślicie o małżeństwie, mina z napisem "finanse” prędzej czy
później wybuchnie wam pod nogami. Psychologowie są zgodni: im dłużej pary są ze sobą, tym bardziej uwydatniają się dzielące ich różnice. Także te związane z podejściem do
pieniędzy. Gdy macie jedno gospodarstwo domowe szybko okazuje się, kto wkręca energooszczędne żarówki i co miesiąc odkłada trochę „na czarną godzinę”, a kto ma
permenentny debet i dwie nowe pary dżinsów Diesla. I awantura gotowa…
Uwaga: Różnice w stylach wydawania mogą dzielić was i być źródłem wzajemnych pretensji i frustracji. Zróbcie coś z tym, zanim zatrujecie sobie doszczętnie życie kłótniami o
kasę!
NASZA RADA: Oni tego nie cierpią, ale zmuś swojego mężczyznę do rozmowy o pieniądzach i ustalcie wspólną linię postępowania. Podzielcie np. domowy budżet na 3 części: kasę,
która zostanie po odłożeniu środków przeznaczonych na życie, rozdzielcie między siebie i niech każdy robi z nią co chce – wydaje lub oszczędza. A kiedy przeznaczacie jakieś
duże pieniądze na konkretną inwestycję czy zakup, zostawcie trochę na przyjemności – wtedy oboje będziecie zadowoleni.
PRZECZYTAJ TAKŻE:
>>> Kobiety demolki...
>>> Nie rób z siebie wariatki na siłę
>>> Miłość - tak. Za seks - dziękuję
>>> "To ja płaciłam polskim gwiazdom"
>>> Kryzys w portfelu, kryzys w miłości
>>> Od tej staruszki uczmy się optymizmu













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!