Mit 1. Najgorsze w żylakach jest to, że szpecą nogi

To powszechny błąd w myśleniu o żylakach, któremu ulegają głownie kobiety. Nie da się zaprzeczyć temu, że wyglądają nieestetycznie, ale to nie jest najgorsza rzecz z nimi związana. Przewlekła niewydolność żylna, której objawem są m.in. żylaki nóg, to groźna choroba. Jej powikłania mogą doprowadzić do śmierci. W następstwie urazu, porodu a czasem nawet zwykłej gorączki może pojawić się stan zapalny prowadzący do owrzodzenia podudzi. Żylak może również pęknąć lub mogą w nim powstać zakrzepy. Zakrzepy są bardzo niebezpieczne, ponieważ gdy oderwą się od zgrubiałej tkanki, krążą potem w żyłach i mogą zablokować inne naczynia krwionośne, doprowadzając do zatoru. Gdy będzie to miało miejsce w płucach lub mózgu, może się to skończyć śmiercią. Żylaki to obecnie choroba cywilizacyjna, a związana z nimi kwestia estetyczna jest tylko czubkiem góry lodowej.

Mit 2. Wieczorna opuchlizna nóg to nie powód do zmartwień

Spuchnięte i obolałe nogi wieczorem mogą być sygnałem ostrzegającym o rozwijającej się chorobie. To ważny objaw i jeśli lekarz wykluczy inne przyczyny tego stanu - np. osłabienie serca, choroby tarczycy czy stawów, już na tym etapie trzeba zacząć przeciwdziałać dalszemu postępowi choroby. Najlepiej kompleksowo: zmienić dietę na lżej strawną i z dużą zawartością witaminy C w składnikach, zrzucić kilka kilo jeśli mamy nadwagę, uprawiać sport. Najlepsze będą narty biegówki, pływanie, nawet morsowanie lub chociaż szybkie spacery czy Nordic Walking. Spowolnienie procesu rozwoju choroby mogą przynieść również rajstopy, pończochy lub podkolanówki uciskowe.

- Ucisk, który w kostce jest największy i stopniowo zmniejsza się w górę nogi, wspomaga odpływ krwi z nóg do górnych części ciała, wspomaga zastawki żylne i pobudza do pracy mięśnie łydek. Dzięki temu już po pierwszym założeniu wieczorem odczujemy znaczną różnicę - ulgę zamiast zmęczenia nóg - mówi Tomasz Nasierowski, ekspert Veera, polskiej marki specjalizującej się w profilaktyce przeciwżylakowej.

Terapię można uzupełnić przyjmowaniem suplementów z rutyną i diosminą, należy jednak pamiętać, że najważniejsza jest konsultacja lekarska.

Mit 3. Z żylakami da się żyć i nie trzeba interwencji chirurga

Jeżeli żylaki są zdiagnozowane, to leczeniem zachowawczym ich nie wyleczymy. Interwencja chirurga jest konieczna, żeby nie dopuścić niebezpiecznym dla zdrowia i życia powikłaniom. Współczesna medycyna proponuje jednak już inne sposoby na likwidację żylaków, niż operacja w tradycyjnym rozumieniu. Są to metody wewnątrznaczyniowe, które pozwalają na zamykanie niewydolnych żył - sprawców powstawania żylaków. Ich usuwanie polega na wykonaniu mikronacięć lub wprowadzaniu specjalnej laserowej lub emitującej fale radiowe sondy.

- To dalej jest działanie silnie ingerujące w organizm, ale nie operacyjne w tradycyjnym rozumieniu. Obecnie w medycynie idzie się w tym kierunku, aby stosować metody jak najmniej inwazyjne - mówi dr Mariusz Kózka z V Wojskowego Szpitala Klinicznego w Krakowie, specjalista w leczeniu żylaków.

Mit 4. Raz zoperowane żylaki nigdy nie wrócą

Żadna z metod leczenia nie gwarantuje, że żylaki nie powstaną ponownie, ale to wynika z samego charakteru choroby - niewydolność żylna jest chorobą przewlekłą. Nawroty żylaków zdarzają się po każdej metodzie, ale im bardziej metoda jest nieinwazyjna i im bardziej skuteczna, tym prawdopodobieństwo nawrotu jest mniejsze.

- Duże znaczenie ma dbanie pooperacyjne o stan żył, czyli odpowiednia dieta, ćwiczenia, tryb życia - tłumaczy dr Mariusz Kózka.

Bardzo dobrą i dość skuteczną metodą jest również skleroterapia, czyli ostrzykiwanie żylaków specjalnym preparatem powodującym ich obkurczenie i zamknięcie. Skleroterapia może stanowić uzupełnienie leczenia, a w niektórych przypadkach, główną metodę leczenia zmian żylakowych.

Mit 5. Jeśli uprawiasz sport, nie będziesz mieć żylaków

Żylaki i skłonności do nich mogą mieć również sportowcy. Dzieje się tak, ponieważ jest to choroba wynikająca głównie z obciążeń genetycznych. Bardziej narażone są na nią kobiety i to one częściej chorują. Najlepiej możemy się przed tym bronić wiedząc o tym, czy w rodzinie ktoś miał żylaki i prowadząc odpowiedni styl życia. Aktywność fizyczna zawsze jest sprzymierzeńcem i może opóźnić pojawienie się żylaków, ale sama w sobie nie jest remedium, jeśli mamy ku nim predyspozycje genetyczne.