Fajnie mieć osobistego trenera!
Zawsze się czegoś doszukają. Okazało się, że mam guzka na tarczycy. Rano byłam na USG. Lekarz był bardzo miły. Zniósł ze spokojem mój wybuch histerii. Ciekawe, jak w czasach epidemii raka nie wpaść w panikę na hasło GUZ?
Bardzo się wystraszyłam i rozpłakałam na dobre. Okazało się, że niepotrzebnie, bo to tylko niegroźne zgrubienie, całkowicie wyleczalne i wcale mnie nie zabije. Wcześniej obdzwoniłam
wszystkie przyjaciółki, żeby spodziewały się najgorszego. Potem musiałam je sama uspokajać i zapewniać, że wszystko ze mną w porządku.
W związku z tym, że jednak nie umrę, wzięłam się w garść i postanowiłam nadprogramowo poćwiczyć na siłowni. Godzina na bieżni i pozbyłam się całego stresu. Sport to jednak zdrowie!
Tak się przykładałam, że dorobiłam się odcisków na stopach. Mój trener stwierdził, że to nie z nadmiaru ambicji, ale nieprawidłowego obuwia. Moje buty nie amortyzują wystarczająco
uderzeń stóp o bieżnię. Trzeba będzie coś z tym zrobić.
Zaczęłam lubić siłownię. Moja forma zdecydowanie się poprawia. Wkrótce zacznę ćwiczenia na innych przyrządach. Może Krzyś przygotuje mi coś specjalnego na mięśnie rąk i uda. Gdybym
nagle musiała zrezygnować z treningów, bardzo by mi ich brakowało. No i Krzysia też! ;-) Fajnie jest mieć osobistego trenera!
Przez to całe zamieszanie w moim życiu nawet nie zauważyłam, że przyszła wiosna. Na razie raczej w kalendarzu, bo pogoda bardziej listopadowa. Pewnie nawet nie zorientowałabym się, że był Pierwszy Dzień Wiosny, gdyby nie tłumy wagarowiczów.
Czekam teraz z niecierpliwością, kiedy słońce mocniej przygrzeje. Podobno wiosną łatwiej zgubić zbędne kilogramy, więc może natura pomoże mi trochę w moich bojach...



















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!