Maluch samodzielnie wchodzi i schodzi ze schodów. Bardzo dużo rozumie i coraz sprawniej posługuje się językiem. Choć jeszcze nie potrafi dzielić się z innymi, powoli pozbywa się dziecięcego egoizmu. Jeśli je do tego zachęcisz może wręczyć innemu dziecku zabawkę, której w danej chwili nie potrzebuje. To czas, kiedy w życiu małego człowieczka pojawiają się lęki. Nagle zauważysz, że masz w domu małego strychulca, którego przeraża warkot ciężarówki, grzmot, hałas odkurzacza, spłukiwanie ubikacji. Lęk budzą w nim także duże przedmioty, szybko zbliżające się pojazdy czy poprzestawiane w mieszkaniu meble. Również to, co kiedyś lubiło np.: kąpiel.

Coraz więcej umiem

Skąd się to bierze? Świadomość dwulatka ciągle się rozszerza. Z dnia na dzień dociera do niego coraz więcej bodźców, coraz więcej rzeczy widzi, rozumie, czuje. To wszystko budzi w nim naturalny niepokój. Podobnie jest z nagłym lękiem przed rozłąką z matką. Teoretycznie dziecko nigdy nie lubiło rozstań z tobą, ale teraz przeżywa je w dwójnasób. Dlaczego? Jeszcze kilka miesięcy wcześniej dla twojego dziecka nie istniało pojęcie czasu. Tak naprawdę nie wiedziało ile cię nie było, bo czas dla niego nie istniał. Teraz twoje wyjście wiążę się ze świadomością, że cię straci. Lęk potęguje brak wiedzy, jak długo cię nie będzie. Musisz zatem za każdym razem tłumaczyć, gdzie idziesz i kiedy wrócisz. Nie mów: wrócę za 15 min. bo tego twoje dziecko jeszcze nie rozumie. Staraj się raczej wyznaczać konkretne pory. „Będę po obiedzie”, albo „wrócę przed dobranocką”. Jeśli obiecujesz, dotrzymuj słowa. Gdy raz, drugi, trzeci, nie pojawisz się wtedy, kiedy miałaś, dziecko straci do ciebie zaufanie, poczuje się oszukanie.

Wielu rodziców pyta: jak zwalczać te lęki, zawsze odpowiadam; nie zwalczać. Nie niecierpliw się, nie wyśmiewaj jego lęków, nie zawstydzaj go przed innymi, nawet czule powiedziane, „mój mały tchórz”, mocno zaboli twojego wrażliwego dwulatka. I zapamiętaj- dziecko nie boi się z twojej winy, a w lękach nie ma nic nienormalnego. Należy to zrozumieć i okazać wsparcie. Nie pokazujcie dziecku „na siłę”, że w ubikacji nic nie mieszka, a odkurzacz nie gryzie. Lepiej po prostu unikać stresujących sytuacji. Na przykład w przypadku lęku przed kąpielą można zaproponować mycie w miednicy ustawionej w łazience (lub w innym pomieszczeniu) albo też ograniczyć się do umycia ciała dziecka gąbką.

Chcę się bawić!

Dwulatek uwielbia się bawić, nie uwielbia za to wieczornego zasypiania. Szybko się zorientujesz, że odwleka ten moment jak długo może. Zanim zaśnie, wystawi twoją cierpliwość na próbę co najmniej kilkanaście razy, co chwila o coś prosząc: chcę siusiu, chcę pić, chcę jeść, chcę bajkę, chcę zabawkę. Ta gra „w odwlekanie” może trwać w nieskończoność. Gdy dziecko zaczyna mnożyć roszczenia, najlepiej po spełnieniu jednej lub dwu próśb nie pozwolić dalej sobą manipulować i spokojnym, ale stanowczym tonem powiedzieć „dobranoc”, pocałować i wyjść z pokoju. Jeśli zostajemy przy dziecku do momentu zaśnięcia, należy zaakcentować słowami moment zakończenia gry w żądania, objąć, przytulić i nie reagować dalej na kolejne prośby.

W wieku dwóch lat dziecko dojrzewa do korzystania z nocnika, aczkolwiek pierwsze zakończone sukcesem próby wysadzania mogą mieć miejsce dopiero około 2,5 roku lub później. Oczywiście, są maluchy, które potrafią załatwiać się do nocnika znacznie wcześniej, ale i tak wymagają obsługi rodziców w postaci przyniesienia nocnika, zsunięcia rajstop i majtek, posadzenia, wytarcia pupy, podciągnięcia majtek i rajstop, wylania zawartości nocnika do ubikacji. W treningu czystości ważne jest, aby nie zmuszać dziecka do siedzenia na nocniku i nie denerwować się, gdy nie chce tego zrobić. W nauce bardzo pomaga pokazanie przez starsze dziecko jak się korzysta z nocnika. Wysadzajmy dziecko na nocnik kilkakrotnie w ciągu dnia i nie zapomnijmy udzielić mu pochwały, gdy się załatwi do nocnika. Bądźmy świadomi, że pierwsza kupka w nocniku jest dziełem przypadku i przed naszą pociechą jeszcze wiele nauki.

Dziecięcy bunt

O ile rodzice dwulatków nie mają specjalnych powodów do zmartwień, o tyle matki i ojcowie dwuipółlatka często zaczynają podejrzewać, że z ich dzieckiem stało się coś strasznego. Zmiana w zachowaniu następująca w wieku dwóch i pół roku życia bywa prawdziwym. Posłuszne i miłe do tej pory dziecko staje się apodyktycznym, upartym i zawziętym potworem. W sposób nie znoszący sprzeciwu żąda respektowania swych pragnień i natychmiastowego spełniania życzeń. Nie potrafi ustąpić ani poczekać. Wszystko musi być wykonane „zaraz” i tak jak ono chce. Codzienne czynności stają się rytuałami: mają odbywać się zawsze o tej samej porze i w ten sam, rutynowy sposób. Każde odejście od utartego schematu, każda nowa rzecz: nowe ubranie, nowy mebel, nowy składnik posiłku może być pretekstem do napadu szału. Pamiętam doskonale, jak moja córka Agnieszka mając nieco ponad dwa latka rzuciła piękną, nowiutką kurtkę zimową na podłogę w przedpokoju, po czym skopała ją, zdeptała, a koniec położyła się na niej, wytarzała i zaczęła gryźć.

Dwuipółletnie dziecko lubi dominować, wydawać rozkazy i podejmować decyzje. Sprzeciw budzi gwałtowne emocje. To wszystko dlatego, że dzieci w tym wieku miotają się między sprzecznościami: chcą coś zrobić i zarazem przeciwstawiają się temu, co chcą. Ambiwalencja prowadzi do przerzucania się z jednej skrajności w drugą. Wszystkie te trudne do zniesienia dla rodziców zachowania są prawidłowymi przejawami rozwoju osobowości dziecka. Nasza pociecha nabiera indywidualnych cech, staje się osobą. W tej fazie własne „ja” oraz związane z nim pragnienia, oczekiwania i uczucia są najważniejsze. Zajmowanie się dwuipółletnim maluchem jest twardą szkołą cierpliwości, sprytu i odporności psychicznej.

Marek Grębski, psycholog i psychoterapeuta