W obszernym wywiadzie, jakiego udzieliła w miesięczniku "Twój Styl" Grażyna Kulczyk wyznaje, że bywają chwile, kiedy boi się samotności. "Ja lubię być sama w domu. Ale jak to trwa za długo, pojawia się niepokój: muszę wyjść, porozmawiać z kimś. Nie jestem towarzyską osobą, ale ciszy się boję. Tego, że przez tydzień nie odezwie się nikt z przyjaciół" - opowiada.

Zapytana, czy zdarza jej się płakać, odpowiada: "Ja dzielę płacz na zewnętrzny i wewnętrzny. Zewnętrznie (płakałam - przyp. red.) dawno temu. Wewnętrznie dzisiaj rano. Przyszłam do hotelu, który otwieramy w Browarze, i dowiedziałam się, że człowiek, który wieczorem poprawiał schody, w drodze do domu zginął w wypadku. Usiadłam na tych schodach i... przecież nie mogę się rozpłakać! Taką mam zasadę, że Kulczykowej nie wypada. Bo musiałabym ryczeć w każdej trudnej sytuacji. A potem wstaję rano z podkrążonymi oczami i co z tego przychodzi?" - pyta.

Grażyna Kulczyk jest dziś jedną z najbogatszych Polek. Po rozwodzie z Janem Kulczykiem z zapałem wzięła się za dalszą realizację swoich marzeń. Dziś jest właścicielką m.in. poznańskiego Starego Browaru, najbardziej efektownej galerii handowej w Polsce oraz hotelu Blow Up, który oszałamia ekstrawagancją. Teraz planuje budowę prywatnego muzeum sztuki nowoczesnej. I pewnie jej się uda. Dotychczas wszystko, czego się dotykała, zamieniało się w złoto.