Według Ramsaya, współczesne kobiety niewiele mają wspólnego z boginkami ogniska domowego. Zamiast gotować stosują półprodukty, robią to szybko, po łebkach i trudno odnaleźć w ich jedzeniu smak naszych prababci. Gdy gotują – oszukują. Podają gotowe posiłki lub przygotowane z półproduktów. "Poważnie, są olbrzymie rzesze kobiet, które wiedzą jak przyrządzić koktajle, ale nie potrafią nic ugotować" – skarży się Ramsey.

SA TRZY RODZAJE KOBIET...

Czy rzeczywiście, współczesne wyzwolone kobiety szybciej sięgną po mikrofalę niż po mikser? A jeśli tak, czy to rzeczywiście taka wielka dla nich ujma?

Kobiety podobno dzielą się na 3 rodzaje pod względem swoich umiejętności kulinarnych.

1. Pierwsze to te, które umieją gotować: wydają kolacje dla przyjaciół, robią weki, śledzą trendy kulinarne, a na wakacje jadą z postanowieniem eksploracji tradycyjnej kuchni danego regionu.

2. Drugie to te, które nie potrafią usmażyć nic poza jajecznicą. Nie udają, bo im się nie chce, żyją na samej sałacie i jest im obojętne, co jedzą i jak podane. Mają na szybkim wybieraniu numer do "Chińczyków" i myślą, że ketchup dodany do sałatki to super urozmaicenie.

3. Te panie nie umieją gotować, ale potrafią oszukać swoich gości. Zamaskują opakowanie po kupnym cieście, przygotują sos z pomocą fixu i z uśmiechem podadzą wam swoje (mamy) pierogi.

PODZIAŁY TO DYSKRYMINACJA

Takie podziały dla wielu z nas są pierwszym krokiem do dyskryminacji i seksistowskiego podejścia do roli kobiety. Bo i co z tego, że ktoś umie gotować, a ktoś nie? Tak jak jedni potrafią rysować a drudzy są dobrzy w kupowaniu dzieł sztuki. Bóg talenty obdziela nierówno, i to samo dotyczy gotowania.

Jednak superidealne kobiety, muszą być idealne również i na tym polu. Komentarz Ramsaya podkreśla tylko, że jeśli kobieta nie potrafi gotować, to czegoś jej brakuje. Na przekór temu stwierdzeniu wyszła Delia Smith, słynna brytyjska kucharka, z którą pokolenia kobiet uczyły się szybko robić 3-daniowe programy (znana nam też z kanału Kuchnia TV). W 2008 roku wydała książkę kucharską "Delia’s How to Cheat at Cooking", właśnie o tym, jak prosto i łatwo zrobić sporą kolację z produktów już podszykowanych. W swojej biblii kobiet roztargnionych poleca jak używać mrożonych mieszanek warzywnych, pokrojonych już warzyw czy nawet – o zgrozo! – puszkowanego mięsa, już podgotowanego.

Po tej publikacji, Raymond Blanc, inny ze znanych szefów kuchni, nazwał ja "zdrajczynią swojej profesji". Inny dodał, że "Delia od dziś gotuje jedzenie dla psów" i stracił dla niej szacunek.

czytaj dalej...


IDEALNE DO BÓLU POKRWAWIONYCH PALCÓW

Koncept bycia boginią kulinarną, to nic innego jak kolejny senny obraz, jaki stwarzają sobie same kobiety, które za honor przyjmują sobie obracanie się na 3 etatach: praca, kuchnia, dom. Spójrzcie na mnie: "jestem idealna" - za to nie do końca ludzka. Portret wszechstronnej gospodyni domowej z lat 50-tych , która nie okazuje zmęczenia ani poirytowania wyśmiewały już "Żony ze Stepford", "Gotowe na wszystko" i w końcu Nigella Lawson, która w ten sposób nazwała swoją pierwszą książkę kucharską – "Domestic Goddess". Mało kto wtedy zauważył, że tytuł ten podano w formie ironicznej, bo Nigella na przekór pędowi do doskonałości, chciała raczej zdjąć z kobiet jarzmo stresu i gotowania w białych rękawiczkach. Jej celem było zniesienie kuchennego niewolnictwa i pokazanie, że niekiedy można iść do dobrego posiłku na skróty.

O NIEDZIELNYCH KUCHARZACH

Mówi się, że najlepszymi szefami kuchni są faceci. Patrz na takiego Jamiego Olivera, Marco Piera White’a. czy właśnie Ramsaya. Czy oznacza to, że jeśli kobieta nie potrafi gotować, to powinna w ogóle nosa do kuchni nie wścibiać, bo profanuje sztukę kulinarną? A mężczyzna, który pichci danie z mrożonki, to wciąż widok wzruszający?

Co ciekawe, panowie, którzy są takimi kuchennymi purystami, prawie nie gotują. Niedawne badania przeprowadzone przez Newcastle University’s Human Nutrition Research Centre na próbie 200 kobiet i mężczyzn wykazały, że jeśli chodzi o zakupy domowe i gotowanie, robi je odpowiednio 79 i 72 procent kobiet. Panowie pojawiają się w kuchni okazyjnie i tylko w celu eksperymentowania, po którym sprzątają zresztą kobiety. Codzienna odpowiedzialność za wyżywienie rodziny wciąż spoczywa na kobietach – podobnie jak właśnie zakupy, pranie, odrabianie z dziećmi lekcji i płacenie rachunków. Nic więc dziwnego, że mrożonki albo fixy są dla niech wybawieniem.

Być może faktycznie kobiety powinny poświęcać gotowaniu więcej uwagi, w końcu jest coś pociągającego i niezwykle erotycznego w marynowaniu bakłażanów czy robieniu własnej granoli. Spójrzmy tylko na Nigellę…

Skoro z powodu spożywania gotowców i fast foodów, rośnie zagrożenie chorób serca i otyłości, może jednak wszyscy powinniśmy się tym zająć i przykładać się bardziej do zdrowego żywienia. Nie rozdzielając tego na płci, tylko na potrzeby, chęci i umiejętności.

__________________________________

NIE PRZEGAP: