Szczęśliwa Adeney troskliwie trzyma na ręku maleństwo. Na jej twarzy maluje się radość i nadzieja na przyszłość. Ma na sobie kwiecistą sukienkę i perfekcyjny makijaż, do tego świetnie ułożone włosy. Takie oto zdjęcia obiegły światową prasę. Zaledwie wczoraj odebrała ze szpitala swojego tygodniowego synka, który pojawił się na świecie drogą cesarskiego cięcia.

Reklama

UKRAIŃSKI CUD

Cały cud nie byłby możliwy w Wielkiej Brytanii - tu zakazane jest stosowanie metody in vitro u kobiet powyżej 50 roku życia. Elizabeth zawsze marzyła o potomstwie - już ponad dwie dekady temu oddawała się leczeniu niepłodności. W końcu osiągnęła swój cel dzięki wyjazdowi na Ukrainę, gdzie nie ma podobnych do brytyjskich obostrzeń. Ich uniknęła, ale nie uniknęła krytyki jej późnego macierzyństwa.

"CZUJĘ SIĘ, JAKBYM MIAŁA 39 LAT"

Sama Adeney broni się: "Ważny jest nie fizyczny wiek, a to, jak się czuję psychicznie. Czasami czuję się, jakbym miała 39 lat. Innym razem, jakbym miała 56" - mówi świeżo upieczona matka. Krytykowany jest także fakt, że Adeney nie ma bliskich, którzy mogliby jej pomóc w opiece nad dzieckiem - minęło wiele lat, od kiedy rozeszła się z mężem, nie ma też rodzeństwa. Kobieta podkreśla, że jest w pełni samodzielną bizneswoman - jest wciąż aktywna zawodowo i może pochwalić się sukcesem w tej dziedzinie - jest dyrektorem generalnym firmy tekstylnej Delmore Ltd. Niebawem z resztą planuje powrót do pracy. W jej opinii sama jest w stanie zadbać o synka.

ILE MA JESZCZE CZASU?

"Jestem w stanie idealnie zadbać o sama siebie. Robię to przecież od lat" - przekonuje. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że życie jej synka dopiero się zaczęło, warto zapytać, ile tych lat jej jeszcze pozostało... I czy wystarczająco dużo, by zadbać o dziecko.