Stara żona do wymiany?

Podobne wydarzenia nie są niczym nadzwyczajnym. Na całym świecie popularne jest zjawisko "trophy wife", czyli "żona trofeum". Mężczyźni o wysokiej pozycji społecznej wymieniają swoje dotychczasowe małżonki równolatki na kobiety o pokolenie młodsze. Nowa, młoda partnerka jest wręcz atrybutem sukcesu. Jak mówił Henry Kissinger, amerykański polityk: władza jest największym afrodyzjakiem. Wysoki status wzbudza pożądanie kobiet, z kolei mężczyźni cenią sobie u płci przeciwnej młodość i urodę. W efekcie dochodzi do, brzydko mówiąc, swoistej "wymiany usług".

Takie zjawisko "wymiany" jest bardziej typowe dla mężczyzn zamożniejszych - oni mają po prostu większe możliwości. Wśród moich kolegów profesorów z Polski i Stanów jest to prawie standardem. Natomiast która kobieta zechce dojrzałego mężczyzny bez statusu i środków? Gdy mężczyzna nie osiągnął sukcesu, nie ma na taką "wymianę" szans - choć miałby ochotę... Niezwykle rzadko zjawisko to dotyczy kobiet - Madonna to jeden z nielicznych przykładów.

Ogólna prawidłowość bowiem jest taka, że jeśli mężczyzna zrobił karierę, to po 20 latach od ślubu "wartość matrymonialna" obojga małżonków zmieniła się w przeciwnych kierunkach - to znaczy jego wartość wzrosła, a jej zmalała. Kobiety więc mogą się liczyć z tym, że może je spotkać los żony Marcinkiewicza. Chcąc się bronić przed takim traktowaniem, powinny dbać o zachowanie pewnego stopnia niezależności. Nie powinny na przykład w żadnym wypadku porzucać pracy zawodowej. To jest coś najgłupszego, co można zrobić. Wykształcenie i praca są prawdopodobnie ich jedyną obroną. Zwiększają atrakcyjność kobiety, a przy tym sprawiają, że ewentualne rozstanie będzie mniej bolesne - tracąc męża, nie tracą wszystkiego.

Lubimy podglądać, zwłaszcza znanych

Nie podejrzewam, żeby historia romansu Marcinkiewicza w istotny sposób wpłynęła na psychikę ludzi. Ta cała sprawa to raczej igrzyska, którym lud się przygląda. Ludzie uwielbiają śledzić matrymonialne losy innych. Jak pokazują badania antropologów, kto i z kim śpi, to coś, o czym się w wiosce najczęściej mówi. Były premier akurat wstrzelił się w naturalną ludzką potrzebę podglądania innych.

>>> Dlaczego mam już dość romansu byłego premiera

Jeżeli zaś historia tego romansu wpłynie na społeczne postrzeganie zjawiska zdrady i porzucania partnera dla młodszej osoby, to na pewno przesunie szalę w stronę większego społecznego przyzwolenia. Jeśli Marcinkiewicz tak robi, to znaczy, że tak się robi. Bardzo prawdopodobne, że pójdziemy w stronę większego rozluźnienia obyczajów. Myślę, że coraz częściej będziemy słyszeć o podobnych jak ten przypadkach. Gdybyśmy wszyscy byli biedakami, to trzymalibyśmy się razem na zasadzie: niósł ślepy kulawego. Tymczasem rośnie zamożność społeczeństwa. A jeżeli można sobie pozwolić na białe skarpetki, furę, skórę i komórę, to także - na nową żonę.

>>> A może Marcinkiewicz miał powód, by odejść od żony? Przeczytaj krótką historię pewnego rozwodu...

Czy zgadzasz się z psychologiem, że czeka nas rozluźnienie obyczajów? Weź udział w sondzie i podyskutuj na forum.