Święta to nie tylko wspólne śpiewanie kolęd i radosne składanie sobie życzeń, ale także nudne spotkania z dawno niewidzianymi krewnymi przy zbyt suto zastawionym stole. Dla wielu, zwłaszcza młodych ludzi, to także czas mozolnego uzgadniania, do których teściów tym razem pojechać. I nerwowe dyskusje, zranione uczucia, czasem łzy. A przecież - jak powtarzają wszyscy - nadal marzymy, by poczuć piękno, spokój i nadzieję świąt Bożego Narodzenia.

OTO 7 HISTORII Z ŻYCIA WZIĘTYCH. MOŻE JEST WŚRÓD NICH PODOBNA DO TWOJEJ...

czytaj dalej


ŚWIĘTA W SAMOCHODZIE

Katarzyna, 32 lata

Na miesiąc przed świętami robi mi się coraz ciężej. I cały czas się zastanawiam, kto tym razem będzie miał do mnie pretensje: mama, teściowa, mąż czy dzieci? Od połowy grudnia słyszę od teściowej: "Mam nadzieję, że Wigilię spędzicie tym razem u nas". W tym czasie toczę podobne rozmowy z mamą. Mąż jest jedynakiem, ja mam dwie siostry. To dla teściowej argument, że powinniśmy spędzać święta u nich, bo inaczej będą sami. Kontrargument mamy: po to mam trójkę dzieci, żeby mieć duże święta. Każdy rozpamiętuje, gdzie i ile czasu byliśmy w zeszłym roku. Kompromis jest zawsze zgniły: pojedziemy na chwilę do jednej rodziny, potem do drugiej. Podczas Wigilii co chwila będę zerkać na zegarek, a mąż będzie wściekły, bo sprawię przykrość jego rodzicom. Święta spędzimy w samochodzie, a wszyscy i tak będą mieć pretensje. Moim marzeniem jest zamknąć się we własnym domu. Chcę u siebie poczuć ducha świąt.

czytaj dalej


"PÓKI RODZICE ŻYJĄ..."

Ewa, 33 lata

Zawsze pragnęłam cudownych świąt, ale były pełne kłótni, łez i strachu. Przyrzekałam sobie, że gdy dorosnę, Boże Narodzenie będzie mi przynosiło tylko same radości. Chciałam być panią domu, który wygląda i pachnie świątecznie, a przede wszystkim jest spokojny i bezpieczny. Wyszłam za mąż. Pierwsze święta spędziliśmy u rodziców męża. Drugie też: "No bo wy przecież na dorobku i jaka to z was dwojga rodzina?". Trzecie Boże Narodzenie też spędziliśmy u rodziców męża, bo: "Co to święta, gdy wynajmujcie mieszkanie?". Gdy zaproponowałam rotacyjne urządzanie wigilii, usłyszeliśmy, że "póki rodzice żyją, należy spotykać się tylko w rodzinnym domu". Czyżbym miała czekać na ich śmierć, by spełniły się moje marzenia?!

Przestałam tęsknić za Bożym Narodzeniem. Bo co to za święta, które w większości spędza się w samochodzie? Gdy powrotna droga do domu to nieustająca kłótnia, łzy i wyrzuty? Gdy wchodzisz do smutnego, ciemnego, zimnego własnego mieszkania? W tym roku podjęliśmy decyzję, że zostajemy u siebie. Następne święta chętnie spędzę u rodziców męża.

czytaj dalej


"DLACZEGO NIE MOŻEMY BYĆ SAMI?"

Paulina, 35 lat

W tym roku Wigilia odbędzie się u mnie w domu, zaprosiłam rodziców i teściów. Od kilku dni nie panuję nad emocjami, bo wszyscy mówią mi, co mam robić. "Tej ryby nie rób, bo nie umiesz, tamtej nie rób, bo będzie za dużo ryb, kiedy gotujesz kapustę, pamiętaj, by jej nie przypalić, a w ogóle po co tyle tego gotujesz, nie zje się...". Złość miesza się z bezsilnością. Układam sobie strategie: nie będę zwracać na nich uwagi albo dam wszystkim nalewki, to się wyluzują. Wiem jednak, że to nie pomoże, będzie jak zawsze: przy opłatku mama powie: "Życzę ci, żebyś była spokojniejsza". Mąż wczoraj wyglądał, jakby miał depresję. Powtarzał: nienawidzę świąt, dlaczego nie możemy być sami? Odpowiedziałam mu: bo tym się różnimy od zwierząt, że nawet jeśli coś jest dla nas trudne, to robimy to w imię wyższych wartości. Święta są taką wartością.

czytaj dalej


ZABAWA W BOŻE NARODZENIE

Dorota, 28 lat

Jako dziecko uwielbiałam święta. Dziadek przebierał się za Świętego Mikołaja, babcia smażyła racuchy. Nawet śniegu było więcej... A dziś? Dziadka już nie ma, babcia ma zaawansowanego parkinsona, mama na tydzień przed Wigilią zaszywa się w kuchni. Dziś święta kojarzą mi się głównie z zakupami w ostatniej chwili, poirytowaniem i złością. Może zabrzmi to brutalnie, ale nie lubię świąt. Bo co w tym przyjemnego, gdy przy wigilijnym stole rozmawia się o polityce, kolęda urywa się w połowie pierwszej zwrotki, a brzuch pęka z przejedzenia? Ze świąt cieszy się tylko moja 4-letnia córka, ale ja już zastanawiam się, czy i ona kiedyś powie: "Mamo, ta cała zabawa w Boże Narodzenie jest bez sensu".

czytaj dalej


BEZ BOMBEK, ŚWIATEŁEK, PULCHNYCH GOŚCI

Norbert, 24 lata

Podczas świąt co chwila nerwowo spoglądam na zegarek. Nie dość, że musiałem wstać rano, to jeszcze mam spędzić cały dzień z ludźmi, z których połowy nie znam, muszę słuchać ich rozmów, ich narzekania i jakże bystrych komentarzy. Zawsze urywam się z tych imprez tak szybko, jak tylko możliwe, i idę na alternatywną pasterkę. To już tradycja. Co roku spotykamy się gdzieś ze znajomymi - najczęściej pod chmurką - żeby się napić. To jest prawdziwe, bez całej tej szopki, od której robi się niedobrze. Bez bombek, światełek, pulchnych gości w czerwonych wdziankach.

czytaj dalej


OD ROZWODU ŚWIĘTUJĘ INACZEJ

Błażej, 43 lata

Nie boję się świąt Bożego Narodzenia. Ale od czasu rozwodu jest w moim świętowaniu łyżka dziegciu. Bo Wigilię mogę spędzić z każdym, tylko nie ze swoim synem. Jest przy matce, a między nią a mną - konflikt. Bardzo mi brak tego, że nie mogę mu oddać tego, co jako chłopiec ja dostałem od swoich rodziców: świątecznej atmosfery, udawania gwiazdora, prezentów wręczanych pod choinką. Nadrabiamy to w drugie święto.

czytaj dalej


ŚWIĄTECZNE LENISTWO PRZY WINKU

Małgorzata, 24 lata

Przed kilkoma laty wspólnie z mamą uznałyśmy, że zamiast jak zwykle u dziadków tym razem chcemy spędzić Wigilię same we własnym domu. Leniuchować przy winie, choince i ulubionym jazzie. Rodzice mamy z pewnością nie byli tym zachwyceni, ale też nie protestowali, nie uciekali się do szantaży emocjonalnych w stylu: "A wy to już nas w ogóle nie kochacie". Zrozumieli.