39-letnia Sara Foss w kwietniu przywita czternaste dziecko. Pomimo posiadania tak pokaźnej gromadki - która nota bene kosztuje podatników 50 tys. funtów (ok. 250 tys złotych) rocznie - zamierza zajść w następna ciążę tak szybko, jak to tylko możliwe. I będzie tak robić dopóki nie zrealizuje swojego marzenia. „Wszystko, czego pragnę, to bliźnięta lub trojaczki. To moje największe marzenie i będę próbować tak długo, aż je zrealizuję” – mówi. I dodaje: „Uwielbiam mieć dzieci. To najwspanialsza rzecz pod słońcem.”

Reklama

GALERIA DZIWNYCH IMION

Sara miała 16 lat, gdy urodziła po raz pierwszy. Wydarzenie to stało się taką traumą że ogłosiła: nie będzie mieć więcej dzieci. Dekadę później zmieniła zdanie i na świat przyszedł drugi syn, Stephen. Od tego czasu co rok Sara rodzi kolejne dziecko… "Przy nich nigdy się nie nudzę. Są fantastyczni” - wyznaje mama. Jej niezwykła nie tylko pod względem liczebności gromadka to 23-letni Patrick, 13-letni Stephen, 12-letni Malachai, 11-letni Peppermint oraz Eli (9), Rogue (10), Frodo (7), Morpheus (5), Artemis (4), Blackbird, (3), Baudelaire, (2) i Voorhees (9 miesięcy). Utrzymanie takiej rodziny nie jest łatwe. Każdego tygodnia potrzeba 32 bochenków chleba, ponad 60 litrów mleka i 36 rolek papieru toaletowego. Czternaste dziecko jeszcze powiększy tę spora ilość sprawunków. A nie będzie ostatnie. „Chciałam mieć dwójkę i to jest rozczarowujący aspekt tej ciąży. Ale zawsze jest następny raz. Będę próbować dalej – wiem to na pewno” – zapowiada.

________________________

NIE PRZEGAP:

>>> Mężczyzna to wynalazek na trudne czasy
>>> Dlaczego Wodnik robi karierę, a Panna nie?
>>> Niespodzianka między nogami