O kobietach, które kochały Adolfa Hitlera albo po prostu gorąco go podziwiały i znalazły się w jego ścisłym otoczeniu, powstało wiele książek. Oprócz czterech pań, które odegrały w jego życiu szczególną rolę, były jeszcze Magda Goebbels, żona Josepha Goebbelsa, charyzmatyczna reżyserka i aktorka Leni Riefenstahl, Henrietta Hoffmann, Maria Reiter i wiele, wiele innych.

Ale to Eva, Geli, Winifred i Unity były wyjątkowe. Każda z innych względów.



NAJWIERNIEJSZA, CZYLI EVA BRAUN

Poznali się w 1929 roku w zakładzie fotograficznym Heinricha Hoffmana, późniejszego nadwornego fotografa Führera. Pracownica Hoffmana, Eva - słodka, zgrabna blondynka o figlarnym spojrzeniu - nie miała z początku pojęcia, kim jest blady, posępny i starszy od niej Adolf, ale niebawem zaczęła się z nim spotykać. Polityka była jej całkowicie obca, nie angażowała się w nią, a Hitler tak naprawdę imponował jej swoją siłą i władczym charakterem. Marzyła w skrytości ducha o tym, że zmieni swoje nazwisko na Hitler i urodzi wodzowi gromadkę pulchnych, blondwłosych dzieci.

Tak się nie stało. Ukochany przez całą wojnę był na tyle pochłonięty realizacją zbrodniczych planów, że odstawił Evę na boczny tor. Samotna, otoczona przepychem oficjalna kochanka wodza podjęła nawet próbę samobójczą, by zwrócić na siebie uwagę ukochanego mężczyzny. Nagroda za lata wiernego czekania spotkała ją dopiero w maju 1945 roku. Na dzień przed samobójczą śmiercią została Evą Hitler. I chociaż zamiast marsza weselnego słyszała kanonadę zbliżającej się armii radzieckiej - tego jedynego dnia była chyba naprawdę szczęśliwa.



NAJUKOCHAŃSZA, CZYLI GELI RAUBAL


Adolf Hitler był przyrodnim bratem jej matki, czyli na dobrą sprawę jej wujem. Angelika Raubal to według biografów największego zbrodniarza XX wieku jedyna osoba, którą Hitler prawdziwie kochał. Otaczał ją opieką, opłacał lekcje śpiewu, szkołę i starał się, by śliczna i wesoła Geli zawsze znajdowała się w jego pobliżu. Czy mieli romans w pełnym tego słowa znaczeniu? Nie wiadomo. Dość powiedzieć, że Hitler zachowywał się wobec niej jak zazdrosny kochanek, nie dopuszczając do młodej, gorącej dziewczyny żadnych kawalerów.

Wszystko wskazuje na to, że to zaborczość wuja popchnęła Geli do samobójstwa (teoria, która mówi, iż Geli wolała śmierć od wyuzdanych praktyk seksualnych, do których zmuszał ją Hitler nie ma żadnego potwierdzenia). Dziewczyna zatrzeliła się z rewolweru Adolfa. O ile za życia Führer traktował ją ostro, o tyle po śmierci rozwinął kult jej pamięci. Popiersie panny Raubal znalazło miejsce w nowej kancelarii rzeszy w Berlinie.



NAJHOJNIEJSZA CZYLI WINIFRED WAGNER


Jedna z największych wielbicielek Hitlera. Synowa Ryszarda Wagnera była - żeby użyć najlepszego słowa, określającego jej relację z Führerem - jego prawdziwą przyjaciółką. To ona otworzyła mu drzwi salonów w Monachium, to ona umożliwiła mu kontakty ze swymi zamożnymi przyjaciółmi. Hitler potrzebował pieniędzy, by móc wprowadzić w czyn swoje chore idee i dzięki takim ludziom, jak Winifred je uzyskał. Wini wielbiła Adolfa i pomagała mu z całych sił, a podczas puczu monachijskiego wręcz histerycznie drżała o zdrowie i życie swojego pupila. Czy kochała go tak, jak kobieta kocha mężczyznę? Możliwe - świadczyć może o tym jej nieskończone poświecenie dla sprawy narodowego socjalizmu. Przeżyła wojne, powalił ją dopiero zawał serca, przebyty w 1980 roku. A jej syn powiedział kiedyś: "Winifred Wagner i Adolf Hitler - to było coś szczególnego...". Co? Tego już się nie dowiemy.


NAJBARDZIEJ ANGIELSKA, CZYLI UNITY MITFORD

Podobno bezpośrednią przyczyną pierwszej próby samobójczej Evy Braun było pojawienie się w otoczeniu Hitlera Unity Mitford. Kim była ta modliszka? Urodzona w Londynie, w arystokratycznej rodzinie Unity była zafascynowana ideami głoszonymi przez narodowych socjalistów. Wpadła więc na szalony pomysł, by pojechać do Hitlera. Ot tak, po prostu - spakować walizkę i ruszyć do Niemiec. Przebojem wdarła się do najbliższego otoczenia Führera i niebawem podczas zjazdów NSDAP stała blisko niego na trybunie honorowej. Gdziekolwiek podróżował Hitler, ona podążała jego śladem. Podobno pisała do niego listy miłosne, a biografowie Hitlera są pewni, że darzyła go obsesyjnym uczuciem.

Jej historia skończyła się tragicznie: na samym poczatku wojny przestraszyła się internowania (była obywatelką angielską). Napisała więc list do Hitlera, w którym wyznała, że nie może żyć rozdarta między lojalnością wobec niego, a wiernością swojemu narodowi. Po czym postrzeliła się w parku w głowę. Pocisk utkwił nieruchomo w jej środku, czyniąc Unity zależną od rodziny i armii opiekunek. Dokładnie 20 maja 1948 roku pocisk poruszył się i dokończył to, co panna Mitford zaczęła prawie 10 lat wcześniej: samobójstwo.




W przygotowanu artykułu pomocna była książka Ericha Schaake "Kobiety Hitlera" (Wydawnictwo Videograf II, 2005, Katowice)