Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolejna para butów może zniszczyć życie

7 września 2008, 18:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Brytyjka Helen McNallen wydała w ciągu 4 lat 400 tys. funtów na przyjemności. Kupowała bez zastanowienia, jak w amoku, głównie ubrania najdroższych marek. Jej rekord to 1200 funtów roztrwonionych w zaledwie 5 minut. Ostatecznie zakupoholizm zrujnował jej małżeństwo, doprowadził rodzinę do bankructwa, a ją samą do depresji i myśli samobójczych.

Zaczęło się niewinnie. Od dżinsów. Hellen nie mogła się zdecydować, więc kupiła sześć par, prawie identycznych. Przymierzyła tylko jedną. Jej następne wydatki zamknęły się w okrągłej sumie 400 tys. funtów w ciągu 4 lat. 400 tysięcy jej męża, oczywiście.

Dziś Helen próbuje odbudować swoje życie. Do sklepu z używaną odzieżą oddała dziesięć toreb z ubraniami najdroższych marek i projektantów - było to dla niej swoistą terapią, bo zakupoholizm to taki sam nałóg jak narkomania.

Co doprowadziło Helen do tego, że zaczęła wypełniać dni zakupami? Kiedyś była dobrze prosperującym handlowcem, prowadziła bezpieczne i dostatnie życie u boku męża - filmowca. Jednak praca po 12 godzin na dobę doprowadziła ją do skrajnego wyczerpania. Wtedy Helen zrezygnowała z zatrudnienia.

Żyła spokojnie, aż do chwili, gdy w jej uporządkowane życie wdarła się nuda. Zakupy stały się odskocznią od beznamiętnej codzienności, a potem obsesją i nałogiem, który doprowadził rodzinę na krawędź bankructwa. Helen kupowała rzeczy, które pomagały w podniesieniu poczucia własnej wartości - drogie ciuchy, dodatki, kosmetyki. Z czasem wpadła w depresję. Chciała ją leczyć zakupami. Chwytała ubrania i buty bez zastanowienia - Dolce&Gabbana, Prada, Marc Jacobs - tylko takie metki miały dla niej wartość. Samych butów kupiła w ciągu 4 lat ponad 100 par. Kiedyś zafundowała sobie cztery pary czółenek od Jimmy’ego Choo, 400 funtów za parę. Butów od Yvesa Saint Laurenta, które kupiła za kolejne kilkaset funtów, nawet nie założyła. Torby od Chloe nigdy nie wzięła ze sobą z domu. Kupowała też zatrważające ilości jedzenia, którego… nawet nie lubiła.

Po zakupach jednak nadchodziła pustka, mąż się wściekał, choć był przez długi czas bardzo cierpliwy. Stracili dom. Helen cierpiała na depresję, myślała o samobójstwie. Z pierwszego leczenia uciekła. Pomógł jej dopiero następny terapeuta. Z mężem musiała się w końcu rozstać.

Helen odrobiła drogą lekcję. Jeśli myślisz, że problem zakupoholizmu dotyczy także ciebie, zastosuj się do kilku rad:

- zrób zestawienie swoich finansów, kopię schowaj do portfela

- pozbądź się kart kredytowych, zachowaj jedną na wypadek nadzwyczajnych wydatków, za codzienne sprawunki płać gotówką lub kartą płatniczą bezdebetową

- bądź odpowiedzialna - nie rob zakupów po kryjomu, podczas wyjść do sklepu niech towarzyszy ci ktoś zaufany

- unikaj pokus - nie biegaj regularnie do galerii handlowych, omijaj wyprzedaże

- wypełniaj wolny czas zajęciami innymi niż zakupy - znajdź nowe hobby, czytaj, uprawiaj sport

- poproś o wsparcie najbliższych - zamiast udać się do sklepu zadzwoń do przyjaciół. Jeśli czujesz, że samodzielnie nie poradzisz sobie z problemem zastanów się nad uczęszczaniem na spotkania grupy wsparcia lub wzięciem udziału w terapii dla zakupoholików.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj