Duńscy naukowcy odkryli nieoczekiwaną zależność między statusem finansowym kobiety a płcią jej dzieci - donosi "Daily Mail". Okazuje się, że I odwrotnie - kobieta może spodziewać się większej liczby córek, jeśli jej sytuacja materialna nie jest zbyt stabilna. Wyniki tych badań potwierdzają wysnutą wcześniej tezę, że płeć potomka nie jest tylko kwestią przypadku, ale wpływa na nią także styl życia rodziców oraz środowisko, w którym żyją.
. Dlaczego? Mężczyzna potencjalnie może być ojcem setek dzieci, a to oznacza, że bez problemu zapewni ciągłość swojego rodu. Córka już takiej gwarancji matce nie daje. Jest jeden warunek: mężczyzna musi być zdrowy i perspektywiczny. Jednak jeśli matka jest słaba i niedożywiona, syn nie jest w tym przypadku zbyt dobrą "inwestycją". Chorowici mężczyźni nie mają raczej szans z silniejszymi przedstawicielami swej płci, a to oznacza, że prawdopodobieństwo znalezienia partnerki jest stosunkowo niskie. Czyli w tym przypadku geny matki nie zostaną przekazane kolejnym pokoleniom. W takiej sytuacji, większy sens ma więc posiadanie córek.
>>>Miłość może być zapisana w genach
Jak naukowcy odkryli, że bogatsze i zdrowe kobiety częściej rodzą chłopców? . Zgodnie z lokalnym prawem Rwandyjczyk może mieć kilka żon. Ale oczywiście żona żonie nierówna. Naukowcy w swoich badaniach uwzględnili te różnice i podzielili panie na dwie kategorie. Pierwsza to żony, których pozycja w związku jest silna i które mają własne dochody, druga zaś to te, których rola ogranicza się w zasadzie do rodzenia dzieci. Tak jak się spodziewano, . Jak dokładnie kształtowały się proporcje? W przypadku "drugoplanowych" żon na 100 synów przypada aż 106 córek, podczas gdy
Oczywiście wpływ statusu materialnego będzie dużo większy w takich krajach jak Rwanda, gdzie 75 proc. społeczeństwa żyje poniżej minimum, a średnia oczekiwana długość życia wynosi zaledwie 50 lat, niż np. w Wielkiej Brytanii.